logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Wroga separacja

Piątek, 26 kwietnia 2013 (02:05)

Rozdzielenie jurysdykcji od moralności w imię partykularnych interesów wybranych grup społecznych jest niezgodne z prawem naturalnym i prowadzi zawsze do krzywdy bezbronnych.


Legalizacja aborcji, eksperymenty na ludzkich embrionach i uśmiercanie ich są efektem długotrwałego procesu odseparowywania etyki od prawa w amerykańskim orzecznictwie – diagnozuje mecenas Nikolas T. Nikas, prezes Bioethics Defense Fund (Fundacji Obrony Bioetycznej).

Wybitny prawnik, działający na rzecz obrony życia od poczęcia, był jednym z prelegentów na konferencji organizowanej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie m.in. przez Centrum Prawne Ordo Iuris. W referacie pt. „Prawne i społeczne konsekwencje bioetycznych rozstrzygnięć Sądu Najwyższego USA” mec. Nikas przypomniał jeffersonowską teorię, że rządy tworzone są po to, aby zabezpieczać fundamentalne prawa. Jednym z niezbywalnych praw, które powinno być zabezpieczane, jest prawo do życia. Nikas na podstawie trzech wyroków Sądu Najwyższego pokazał, na czym polega odseparowywanie etyki od jurysdykcji.

Pierwszym wyrokiem, który dał początek procesowi redukowania praw etycznych w prawie, była decyzja Sądu Najwyższego w latach dwudziestych ubiegłego wieku w sprawie Buck vs. Bell. Na mocy decyzji Sądu poddano przymusowej sterylizacji kobietę, a wyrok tłumaczony był argumentem wziętym wprost z determinizmu darwinowskiego, że skoro ona stanowi „patologię”, jej potencjalne dzieci również będą szkodziły społeczeństwu.

Jak zauważył mec. Nikolas Nikas, w tamtym czasie Stany Zjednoczone wkroczyły w sferę eugeniki. Mało znanym i przywołanym przez prawnika faktem jest to, że nazistowscy lekarze w procesie norymberskim powoływali się na decyzję amerykańskiego Sądu Najwyższego w sprawie Buck kontra Bell. Kolejną sprawą, która stanowi sztandarowy przykład całkowitego usunięcia jakichkolwiek wartości z prawa, jest słynna sprawa Roe vs. Wade z 1973 roku. W wyniku wyroku Sądu Najwyższego wówczas została zalegalizowana aborcja w USA przez cały okres ciąży.

Jak wskazał mec. Nikas, od czasu zalegalizowania aborcji w Stanach Zjednoczonych 52 miliony ludzi straciło życie. Ogłaszając wyrok w sprawie Roe vs. Wade, sędzia powiedział, że nie będzie rozstrzygał kwestii, kiedy zaczyna się życie, czyli – jak słusznie zauważył prawnik – zignorował absolutnie fundamentalną sprawę. Co ciekawe, orzecznictwo amerykańskie argumentuje prawo do aborcji również w kategoriach równouprawnienia.

Natomiast, jak przywołał podczas wykładu mec. Nikolas Nikas, paradoksem jest to, że kobiety walczące o równouprawnienie na początku XX wieku, czyli „pierwsze feministki”, były zdecydowanymi przeciwniczkami aborcji, jak np. Susan Anthony. Nikolas Nikas, powołując się również na przypadek Stenberg vs. Carhart (dotyczył aborcji przez częściowe urodzenie, zakazanej ostatecznie decyzją Sądu Najwyższego w 2007 r.), wykazał, że całkowite izolowanie orzeczeń sądowych od wartości, a przede wszystkim od prawa naturalnego, jest ogromnym zagrożeniem.

Prawnik zaznaczył ponadto, że w orzecznictwie amerykańskim nie ma odrębnego werdyktu dotyczącego embrionów ludzkich, to znaczy nie ma żadnej decyzji, która w jakikolwiek sposób broniłaby życia w pierwszej fazie rozwoju. Dokonywanie eksperymentów na ludzkich embrionach w wyniku procedury zapłodnienia in vitro jest faktem, a jedno okrucieństwo zawsze implikuje kolejne.

Oznacza to – według prawnika – że postulowane przez niektórych naukowców wykorzystywanie embrionów przy eksperymentach, ale również w celu uzyskiwania substancji cennych, które wytwarza embrion w procesie swojego kształtowania, będzie dochodzić do skutku. Dlatego, jak podsumował, zwracając się do studentów mec. Nikas – przyszłość należy do młodych ludzi, którzy będą decydować o kształcie prawa i życia publicznego.

Paulina Gajkowska

Nasz Dziennik