logo
logo

Zdjęcie: A.Kołakowska/ Nasz Dziennik

Standardy Platformy

Środa, 12 czerwca 2013 (02:00)

Od przejęcia władzy przez Platformę Obywatelską zlikwidowanych zostało ponad 2280 placówek oświatowych. W 2013 r. może paść niechlubny rekord, bo do zamknięcia wytypowano ponad 1500 szkół i przedszkoli.

Drastyczne działania rzekomo mają przynieść „olbrzymie” oszczędności i usprawnić system oświatowy. Jak jednak wytłumaczyć likwidację szkoły w Kępkach, w gminie Nowy Dwór Gdański, do której samorząd nie dokłada ani grosza?

Szkoła z duszą

Kępki to mała popegeerowska wieś otoczona polami – daleko do morza, nie ma jeziora ani lasu. Szkoła Podstawowa Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich istnieje od dwóch i pół roku. W zajmowanym przez nią budynku już wcześniej mieściła się placówka oświatowa.

Najpierw była to publiczna szkoła podstawowa. Po jej likwidacji powstała tam szkoła niepubliczna, ale rodzice ze względu na bardzo złe warunki oraz niski poziom nauczania nie chcieli posyłać do niej dzieci, więc także została zlikwidowana. W 2010 r. budynek od gminy wydzierżawiło Stowarzyszenie Przyjaciół Szkół Katolickich i od tego czasu funkcjonuje w nim bardzo dobrze prosperująca i tak też odbierana przez lokalną społeczność katolicka szkoła podstawowa. Dziś uczęszcza do niej ponad czterdziestu uczniów z Kępek, okolicznych wsi oraz z Elbląga.

Szkoła jest prywatna, ale rodzice nie płacą za edukację swoich dzieci. Od tego roku szkolnego działa też przy niej przedszkole, do którego uczęszcza dwadzieścioro pięcioro maluchów, a co najważniejsze, ono również jest nieodpłatne. Placówka jest utrzymywana ze środków stowarzyszenia oraz z subwencji oświatowej, czyli pieniędzy, które na każdego ucznia przekazuje MEN. Te pieniądze mają tylko jedno przeznaczenie i gmina nie może ich wydać na nic innego – przeznaczone są na konkretnego ucznia.

Budynek, który nieodpłatnie wynajmuje od gminy stowarzyszenie, to stary ceglany dom z użytkowym poddaszem. Wymagał bardzo dużych nakładów, bo przez kilkadziesiąt lat gmina nie prowadziła w nim żadnych prac remontowych. Koszty napraw sięgające 150 tys. zł pokryło stowarzyszenie. Szkoła posiada pięć sal lekcyjnych, bardzo dobrze wyposażoną salę komputerową, salę gimnastyczną, boisko sportowe i pomieszczenia przedszkolne.

Burmistrz się uparł

Z niezrozumiałych dla mieszkańców Kępek powodów burmistrz gminy Nowy Dwór Gdański Jacek Michalski (Platforma Obywatelska) nie wyraża zgody na przedłużenie umowy najmu dla stowarzyszenia. Od września szkoła ma więc przestać istnieć.

Stowarzyszenie, aby uchronić placówkę przed likwidacją, jest zainteresowane kupnem budynku, nawet na przetargu, ale burmistrz nie wyraża zgody na sprzedaż. Jego planów co do dalszych losów starego, położonego w mało atrakcyjnym miejscu domu, gdzie nie zaglądają turyści, nikt nie zna. On sam twierdzi, że jeszcze nie wie, na co zostanie przeznaczony, ale szkoły tam nie będzie.

Na ostatniej sesji Rady Miasta Nowego Dworu Gdańskiego burmistrz nie podał żadnych konkretnych argumentów za likwidacją placówki. Próbował to motywować oszczędnościami, ale gmina nie dokłada do szkoły ani złotówki.

Likwidacja nie przyniesie żadnych korzyści finansowych, przeciwnie – wygeneruje dodatkowe koszty: nauczyciele i personel szkoły stracą pracę, dojdzie koszt wynajęcia gimbusa dla dzieci, które trzeba będzie dowieźć do szkoły w Marzęcinie. Ale te argumenty nie trafiają do burmistrza.

Samodzielność finansową szkoły podkreśla dyrektor placówki Elżbieta Giedroyć. – Gmina nie ponosi żadnych kosztów w związku z jej funkcjonowaniem i pana burmistrza ona nic nie kosztuje. Jest to w powiecie jedyna taka szkoła. Zadawaliśmy burmistrzowi kilkakrotnie pytanie o to, na co ma być przeznaczony ten budynek, ale nie otrzymaliśmy żadnej informacji – mówi.

Nie tylko rodzice uczniów stają w obronie szkoły, w tej sprawie zintegrowała się cała lokalna społeczność. Do gminy wpłynęło wiele pism od różnych stowarzyszeń i organizacji, m.in. od Akcji Katolickiej, której – co ciekawe – burmistrz jest członkiem.

Jak w domu rodzinnym

Szkoła jest mała i przytulna. Wychowuje w duchu wartości chrześcijańskich. Wszyscy nauczyciele doskonale znają swoich uczniów. Dzieci dowożone są autobusem opłacanym przez stowarzyszenie.

– W tym roku szkolnym – mówi pani dyrektor – realizujemy program wychowawczy pod hasłem „Z Maryją w ramionach Jezusa”. Dzieci jest mało, więc łatwo do nich dotrzeć. Mamy szkolne pielgrzymki, Msze Święte i modlitwę na szkolnym korytarzu po trzeciej przerwie. Modlimy się także przed posiłkiem. W Wielkim Poście dzieci prowadzą Drogę Krzyżową, idąc przez wieś, a mieszkańcy przyłączają się do nas. Dbamy też o formację religijną nauczycieli, dla których w wakacje stowarzyszenie organizuje rekolekcje. W najbliższych dniach dzieci pojadą na pielgrzymkę na Jasną Górę, do Wadowic i do Krakowa.

Mała szkoła to przede wszystkim indywidualne podejście do uczniów i praca pod kątem ich potrzeb.

– Mój syn ma orzeczenie o niepełnosprawności lekkiej – mówi Beata Dąbrowska.

– W ciągu trzech lat, od kiedy chodzi do tej szkoły, poczynił ogromne postępy. Pracownicy poradni byli bardzo zdziwieni, że dziecko tak bardzo poszło do przodu. Powiedzieli, że jeśli praca z dzieckiem będzie dalej tak postępować, to ma szansę wyjść z niepełnosprawności. To w dużej mierze zasługa nauczycieli tej szkoły, bo oni pracują z moim dzieckiem i z innymi dziećmi indywidualnie, w zależności od ich potrzeb.

– Dzieci tu czują się jak w domu – dodaje Bożena Szaciło, sołtys sąsiedniej wsi Stobna. – Dla nas jest ważne, że otrzymują właściwe wychowanie, w duchu wartości chrześcijańskich – podkreśla.

Szkoła wpływa też na lokalną wspólnotę, ożywiając ją i integrując, co zauważa miejscowy proboszcz ks. dr Mariusz Pietrzykowski.

– Dzięki szkole, społeczności, która wokół niej się wytworzyła, powstały liczne stowarzyszenia. Bardzo wzrosła liczba członków Akcji Katolickiej. Ojcowie uczniów są w ochotniczej straży pożarnej, która powstała mniej więcej w tym samym czasie co szkoła. To wszystko się zbiega i pan burmistrz ma problem z aktywnością mieszkańców Kępek oraz okolicznych wsi. Ma problem, bo ludzie piszą projekty, oczekują pomocy i wsparcia w ramach działających stowarzyszeń – wylicza ksiądz proboszcz.

Zmiany na lepsze widzi też z perspektywy parafii, bo szkoła uczestniczy w życiu religijnym, jest także organizatorem licznych uroczystości patriotycznych. To wszystko bardzo ożywia lokalną społeczność. Szkoła pełni również funkcję świetlicy dla mieszkańców Kępek i jak przyznaje sołtys, „zawsze jest do naszej dyspozycji”.

6 czerwca miało tam odbyć się spotkanie rodziców i przedstawicieli mieszkańców z burmistrzem. Zarówno dyrekcja placówki, jak i rodzice wiązali z nim duże nadzieje, bo przecież władza nie może być głucha i nieczuła na głos swoich wyborców.

Na ubiegłej sesji rady gminy burmistrz obiecał, że o przeznaczenie budynku zapyta lokalną społeczność, dodając jednak, że decyzja o likwidacji szkoły już zapadła i jest nieodwołalna. Właściwie została ona podjęta jednoosobowo, bo niemal wszyscy radni (z wyjątkiem dwóch) zrezygnowali ze swojego prawa do decydowania, pozostawiając tę sprawę w gestii burmistrza.

Skoro sam podjął decyzję, to sam może ją odwołać, gdyby nie jeden szkopuł: burmistrz nie jest zainteresowany zdaniem mieszkańców gminy i ma do nich bardzo lekceważący stosunek. Na spotkaniu, którego termin sam wyznaczył, w ogóle się nie pojawił. Przysłał natomiast pracownicę urzędu, która została postawiona w upokarzającej sytuacji, bo jedyne, co mogła powiedzieć, to: „Pan burmistrz nie przekazał żadnych argumentów, ale kazał powiedzieć, że jego decyzja jest niezmienna”.

Na spotkaniu obecni byli także radni Tomasz Sienkiewicz oraz przewodniczący Komisji Oświaty Wojciech Krawczyk. Ten ostatni poproszony o radę, jak dalej mają postępować mieszkańcy Kępek w tej trudnej sprawie, miał do powiedzenia tylko tyle, żeby nie doprowadzali do eskalacji protestu. To niestety świadczy o całkowitym oderwaniu władzy od społeczeństwa, bo w tej sytuacji mieszkańcom nie pozostało już nic innego, jak tylko postawienie burmistrza pod ścianą.

Mieszkańcy mają świadomość, że burmistrz próbuje przeciągnąć sprawę do początku roku szkolnego, gdy wobec faktu wygaśnięcia umowy najmu szkoła przestanie działać, a rodzice, wykonując obowiązek szkolny, będą musieli posłać dzieci do szkoły zbiorczej w Marzęcinie, odległym od Kępek o 10 kilometrów.

Poczucie bezkarności polityków Platformy Obywatelskiej jest zadziwiające, skoro burmistrz Nowego Dworu Gdańskiego nie wyciąga wniosków z tego, co wydarzyło się w sąsiednim Elblągu, gdzie prezydent miasta i rada zostali odwołani przez mieszkańców mających dość ich nieudolnych rządów.

Anna Kołakowska

Nasz Dziennik