logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Zresetowana przeszłość

Piątek, 20 września 2013 (02:11)

Zbigniew Benbenek to jedna z najbardziej tajemniczych postaci biznesu w III RP.

Choć należy do grona najbogatszych ludzi w Polsce, a co ważniejsze – odegrał kluczową rolę w prywatyzacji oraz transformacji mediów i branży rozrywkowej, jego życiorys owiany jest tajemnicą. Aż dziw, że media konkurujące z imperium Benbenka nie zainteresowały się ani jego przeszłością, ani pochodzeniem majątku; nie prześwietliły też mocodawców jego oszałamiającej kariery biznesmena.

Pierwszy milion

Mało komu znany Benbenek wypłynął na szersze wody na początku lat 90., gdy z dnia na dzień ludzie nomenklatury komunistycznej robili złote interesy, wykupując za bezcen, często z naruszeniem prawa, co smakowitsze kąski majątku narodowego.

W 1991 r. zostaje prezesem i poważnym udziałowcem w sprywatyzowanych Zjednoczonych Przedsiębiorstwach Rozrywkowych, instytucji, która od 1973 r. oficjalnie zajmowała się organizacją koncertów i imprez kulturalnych oraz promocją artystów – również poza granicami Polski. ZPR były m.in. współorganizatorem festiwalu w Sopocie.

Były także pierwszym i jedynym w czasach PRL właścicielem automatów do gry, sprowadzonych w 1974 r. ze Szwecji. Była to więc potężna instytucja o rozległych kontaktach i ważne ogniwo w systemie propagandy komunistycznej.

Prywatyzacja ZPR to modelowy przykład patologii transformacji. Raport Najwyższej Izby Kontroli wykazał, że minister kultury i sztuki sprywatyzował Zjednoczone Przedsiębiorstwa Rozrywkowe niezgodnie z ustawą (z 13 lipca 1990 r.) o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych.

Sposób, w jaki Benbenek objął kontrolę nad ZPR, jest typowy dla setek „przekształceń własnościowych” w III RP: w 1990 r. został dyrektorem wciąż państwowej firmy, potem stanął na czele spółki pracowniczej (ponad 900 osób), która w ekspresowym tempie rozpoczęła prywatyzację dochodowego przedsiębiorstwa.

Sprawę sfinalizowano już 7 października 1991 r., podpisując z Ministerstwem Kultury i Sztuki umowę prywatyzacyjną. 33 proc. udziałów przejął 7-osobowy zarząd z Benbenkiem na czele, do którego należało na początku 12 proc. udziałów, dziś ponad 30.

Raport NIK jako podstawowy zarzut przy prywatyzacji ZPR podnosi sprawę zaniżonej wartości majątku firmy. Wartość mienia ZPR oszacowano na 6 mln zł, zdaniem Izby ustaloną w oparciu o wadliwie sporządzoną wycenę, która zawierała proste błędy rachunkowe.

Sztucznie zaniżono też wartość firmy aż o 27 proc. i – bagatela – w umowie „zapomniano” wpisać wartość Pałacu Prymasowskiego, szacowaną w wycenie na ponad 3 mln złotych (dziś mieści się tam siedziba Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych oraz warszawski oddział Radia Eska, którego ZPR są właścicielem).

Przejęty za bezcen majątek firma zaczęła szybko wyprzedawać, np. wbrew umowie prywatyzacyjnej bez zgody Skarbu Państwa pozbyła się 6 cyrków za łączną kwotę ponad 1,9 mln zł, czyli za 31 proc. wartości całego przedsiębiorstwa.

Ministerstwo kultury i budżet państwa również później patrzyły łaskawym okiem na ZPR, a to odraczając spłatę rat kapitałowych i opłat dodatkowych, a to umarzając należności. Nieprawidłowości przy prywatyzacji ZPR były tak oczywiste, że Prokuratura Wojewódzka w Warszawie wszczęła w 1995 r. śledztwo, ale sprawa nie znalazła ostatecznie finału w sądzie.

Przysługa kolegi

W tym samym czasie Zbigniew Benbenek kupił od Dziennikarskiej Spółdzielni Pracy udziały w dzienniku „Express”. Nabył je za 1 mln starych złotych (czyli dzisiejsze 100 zł), choć ich wartość wynosiła 40 miliardów. W ten sposób Zjednoczone Przedsiębiorstwa Rozrywkowe przejęły gazetę i pod nowym tytułem „Super Express” zostały wydawcą tabloidu.

Ciekawy był też skład redakcji „Expressu”, a tym samym „Super Expressu”, o czym wspominał Jan Stachurski, późniejszy szef działu informacji brukowca, tłumacząc, dlaczego 71 dziennikarzy „Expressu Wieczornego” przeszło do „Expressu”: „Woleliśmy nie czekać, aż nas zlustrują, i odeszliśmy sami”.

Niedługo po pierwszym wydanym „milionie” Benbenek wydał kolejne – tym razem trzy, które dał Grzegorzowi Schetynie, a ten zainwestował je we wrocławską rozgłośnię Radio Eska. Miało to otrzeć łzy Schetynie po tym, jak nie dostał się do Sejmu, kandydując z list Kongresu Liberalno-Demokratycznego, prekursora Platformy Obywatelskiej.

Należące do Benbenka Zjednoczone Przedsiębiorstwa Rozrywkowe, w których dziś ma większościowe udziały, są właścicielem m.in. Grupy Radiowej Time, w ramach której działają sieci radiowe Eska i Eska Rock, Radio WAWA i Radio Plus. Do ZPR należą także stacje telewizyjne Eska TV i Polo TV, które w pierwszym konkursie otrzymały miejsce na cyfrowym multipleksie. Do tego dochodzi miesięcznik „Murator” i inne czasopisma.

Hazardzista

Na tym jednak nie koniec, bo poważnym filarem biznesu Bębenka jest hazard. Należą do niego salony gier Bingo Centrum oraz sieć kasyn Orbis Casino, w których ma 33 proc. udziałów. W czasach rządów SLD był lobbystą branży hazardowej w Sejmie i uczestniczył w posiedzeniach komisji, a nawet podkomisji.

Posiedzeń podkomisji nie rejestruje się, więc nie ma z nich żadnego zapisu, nie wiadomo, jaki był przebieg tych dyskusji. Nie brakuje jednak posłów, którzy twierdzą, że w latach 2002-2003 Benbenek wspierał radą Zbigniewa Chlebowskiego z PO, siedząc przy nim podczas obrad.

Niewątpliwie, jak sam wspomina i jak donosi prasa z tamtego okresu, był poważnym udziałowcem w procesach legislacyjnych dotyczących branży hazardowej, a dziś zarabia ogromne pieniądze na hazardzie w kasynach, salonach bingo i na automatach do gry. Ponad połowa zysków ze wszystkich automatów w Polsce trafia do kasy ZPR.

Źródła afery hazardowej sięgają okresu, kiedy Benbenek lobbował na Wiejskiej, a jej głównym aktorem był Zbigniew Chlebowski.

Nazwisko Benbenka wymieniane było w aferze hazardowej i zeznawał przed sejmową komisją śledczą. Zapytany przez posłów, czy wie, że koledzy z branży (m.in. Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek) nazywają go „perkusistą”, odparł, że wolałby, aby nazywano go „pianistą”.

Choć nie wiemy, co miałoby to znaczyć, bo dorośli i poważni mężczyźni na ogół nie posługują się wiele mówiącymi przezwiskami, to jednak kojarzy się to z wygrywaniem melodii, w takt której wszyscy dookoła tańczą.

Niestety, również znaczna część społeczeństwa, do której za pośrednictwem fal eteru i telewizji dociera określony przekaz medialny. Wystarczy przywołać przykład Radia Plus, które po przejęciu przez Grupę Radiową Time stało się kolejną rozgłośnią nadającą disco-polo i odchodzi od katolickiego charakteru rozgłośni. Mottem Radia Plus nie jest już hasło „Łagodne przeboje”, ale „Zawsze w rytmie”.

Anonimowy

Ten rytm podaje „pianista”, o którym nie wiemy prawie nic – tyle tylko, że się urodził w 1949 roku. Nie znajdziemy żadnych informacji o Zbigniewie Benbenku, które dotyczyłyby okresu przed rokiem 1991. Nawet tego, skąd pochodzi, gdzie dorastał, gdzie się urodził, gdzie studiował. Czasem pojawiają się jakieś wzmianki we wspomnieniach jego kolegów, ale są to nic niemówiące jedno czy dwa zdania. Niemniej jednak rzucają one światło na środowisko, z którym był związany w czasach PRL.

Przykładem może być Waldemar Dąbrowski, który w 1973 r., mając zaledwie 22 lata, został dyrektorem założonego przez siebie studenckiego klubu Riviera-Remont.

Z Benbenkiem, który w klubie odpowiadał – jak wyraża się Dąbrowski – za sprawy techniczne, łączyły go bliskie więzi, a Dąbrowski był człowiekiem dobrze umocowanym w ówczesnych władzach. Klubem Riviera-Remont kierował do 1979 r., skąd przeszedł na stanowisko wicedyrektora Wydziału Kultury w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy.

W 1982 r., czyli w stanie wojennym, kierował Centrum Sztuki Studio, zajmując się promowaniem artystów – aktorów, muzyków i plastyków. W latach 1988-1990 był członkiem Stołecznej Rady Narodowej.

W rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego, gdy kontrolę nad ZPR przejął Benbenek, Dąbrowski był wiceministrem kultury. Czy to przypadek, że lukratywna firma trafiła w ręce jego dobrego znajomego? Waldemar Dąbrowski, członek Stowarzyszenia Ordynacka, jest jedną ze wskazówek rzucających światło na środowisko, w którym przed 1989 r. obracał się Zbigniew Benbenek.

W 2011 r. tygodnik „Wprost” w rankingu najbogatszych Polaków umieścił Benbenka na 66. miejscu, szacując jego majątek na ponad 335 mln złotych. Ciekawe jednak jest to, że im bardziej Benbenek kontroluje rynek medialny, im więcej ma wpływów, tym bardziej staje się anonimowy, bo w 2012 r. nie znalazł się już na liście milionerów „Wprost”.

Anna Kołakowska

Aktualizacja 20 września 2013 (11:28)

Nasz Dziennik