logo
logo

Zdjęcie: R.Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Dziel i rządź

Piątek, 18 października 2013 (02:13)

Medali ma niczym Łukaszenka: od kolejarzy, policji, ruchu ludowego, od PCK, ochotniczej straży pożarnej, od lotników, działkowców, od Związku Głuchych, od moskiewskiej Dumy, gubernatora obwodu moskiewskiego Federacji Rosyjskiej, od prezydentów Kwaśniewskiego i Komorowskiego, i wiele, wiele innych.

Nosi „zaszczytne” tytuły, takie jak: „Najbardziej Podziwiany Marszałek Województwa”, „Człowiek Polskiego Samorządu”, „Znakomity Przywódca”, „Człowiek Roku – Przyjaciel Kolei” , „Przyjazny Przedsiębiorcom” itd.

Choć jeszcze nie nazywają go „Lokomotywą dziejów”, „Językoznawcą” czy „Ojcem ludzkości”, to jednak „Książę mazowiecki” – jak potocznie jest nazywany –może zaimponować.

Bizantyjski dwór

Jeden z najbogatszych samorządowców, którego majątek wyceniany jest na milion złotych, potrafi oszczędzać, ale tylko prywatne pieniądze, bo województwo mazowieckie po dwunastu latach jego rządów stanęło w obliczu bankructwa. Trudno się temu dziwić, bo „Najbardziej Podziwiany Marszałek Województwa” ma szeroki gest do wydawania lekką ręką publicznych pieniędzy.

Regionalna Izba Obrachunkowa alarmuje w swoim raporcie, że Mazowszu grozi bankructwo –zaplanowany na ten rok deficyt budżetowy został zrealizowany już w pierwszym półroczu 2013 r., a marszałek zadłuża województwo na potęgę. W tej sytuacji opozycja grozi wprowadzeniem zarządu komisarycznego w sejmiku wojewódzkim.

Mimo tragicznej sytuacji finansowej Mazowsza Struzik ani myśli zaciskać pasa. Na przykład na soczki, ciasteczka, luksusowe serwisy do kawy szkolenia idą nie dziesiątki, ale setki tysięcy złotych. Przykładem może być dwudniowy Kongres Rozwoju Obszarów Wiejskich, który odbędzie się w listopadzie, połączony z hucznym bankietem dla 200 osób, za co województwo zapłaci 70 tys. złotych! „Książę” lubi luksus, dlatego na meble do urzędu marszałkowskiego wydane zostało kilka milionów złotych.

Jak rządzić, to z rozmachem, więc samorząd województwa mazowieckiego jako jedyny w Polsce ma swoje przedstawicielstwo w Brukseli, na którego potrzeby został wzniesiony trzypiętrowy gmach za pół miliona euro. Ale co to jest w porównaniu z kwotą 30 mln rocznie za wynajem budynku na potrzeby administracji samorządowej województwa – bo przez 12 lat marszałek nie uporał się z problemem zapewnienia stałej siedziby dla urzędu marszałkowskiego. Wobec tych wydatków kwota 8 tys. zł miesięcznie za paliwo na codzienne dojazdy do pracy dla Adama Struzika wydaje się drobnym kieszonkowym – choć mogłoby być gorzej, gdyby mieszkał nie w Płocku, ale np. w Solcu nad Wisłą. Żeby jednak nie tłuc się byle czym po polskich drogach, urząd marszałkowski na przestrzeni ostatnich pięciu lat na zakup nowych samochodów wydał ok. 2,5 mln zł, a na ich mycie… ponad 343 tysiące.

Podróże są zresztą wielką pasją Adama Struzika, bo już jako senator odwiedzał najróżniejsze zakątki świata i miał na koncie najwięcej wyjazdów zagranicznych spośród wszystkich senatorów – oczywiście w ramach swoich służbowych obowiązków, bo gdyby miał jeździć za własne pieniądze, to nie dorobiłby się domu o powierzchni 352 m kw. i nie odłożyłby 200 tys. zł i 35 tys. euro.

Jak przystało na „księcia”, marszałek podróżuje ze swoją świtą, stąd też w ciągu ostatnich 8 lat na wyjazdy zagraniczne i promocję Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego wydał około 30 mln zł, a na „latanie” ponad 3,5 mln złotych! Tylko w ubiegłym roku w podróż zagraniczną marszałek i jego dwór średnio wybrali się więcej niż dwa razy w miesiącu! Oczywiście nie jeżdżą jednocześnie, ale na takie eskapady zostały wysłane aż 54 osoby. Kazachstan, Brazylia, Chiny, Korea, Chorwacja, Finlandia, Francja, Hiszpania, Włochy, Szwecja itd. to miejsca odwiedzane przez marszałka i jego urzędników. W ciągu ostatnich ośmiu lat jego współpracownicy odbyli 200 podróży zagranicznych.

Zaplecze

Bizantyjski władca musi mieć też odpowiedni do swojej rangi dwór, dlatego Adam Struzik zwiększył liczbę pracowników administracji w urzędzie marszałkowskim czterokrotnie – z 300 do 1200 osób, w związku z czym kwota wydatków płacowych urzędu wzrosła z 15 mln do prawie 55 mln złotych. Dzięki jego słowu setki osób znalazły posady w instytucjach i spółkach zależnych od samorządów. Armia urzędników, członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej, którą bardzo hojnie wspiera, i wiele innych instytucji zapewnia mu żelazny elektorat.

– Wyniki, które na Mazowsze osiąga PSL w wyborach samorządowych, są wielką tajemnicą – zauważa europoseł Janusz Wojciechowski – szczególnie w okręgu płockim, gdzie Stronnictwo marszałka Struzika przy blisko 20 procentach głosów nieważnych osiągnęło 48-procentowe poparcie. W wyborach do sejmiku wojewódzkiego Mazowsza oddano również 20 procent głosów nieważnych – był to najwyższy odsetek w Polsce.

Adam Struzik jest jaskrawym przykładem klientelizmu politycznego, bo urzędy marszałkowskie dysponują dużymi pieniędzmi, zwłaszcza tymi unijnymi. Gminy są od tych pieniędzy uzależnione, bo bez nich niewiele mogą zrobić, więc także uzależnienie samorządów od urzędów marszałkowskich jest ogromne i Struzik z tego korzysta. – Rządzi na zasadzie, że jest rozdawcą tych pieniędzy i daje je, komu chce, a umiejętność rządzenia za pomocą dzielenia pieniędzy opanował do perfekcji – dodaje europoseł.

Oczywiście wiele środowisk nie może liczyć na jego wsparcie, jak choćby oświata czy służba zdrowia – w województwie mazowieckim w ostatnich latach rocznie likwiduje się ponad 300 szkół, również kilkadziesiąt szpitali zagrożonych jest likwidacją. – Tam gdzie marszałek Struzik ma poparcie, tam kieruje pieniądze, a gdzie go nie ma, nie daje nic – mówi poseł Jacek Sasin. – Ale jeśli chodzi o wykorzystanie pieniędzy unijnych, to Mazowsze jest na szarym końcu, pomimo że Struzik powołał specjalną instytucję wdrażania funduszy europejskich. Nie jest żadną tajemnicą, że zatrudnia się tam rodziny działaczy PSL i służy ona głównie do budowania silnej pozycji marszałka – zauważa parlamentarzysta PiS.

Te dwa czynniki – dzielenie pieniędzy i zatrudnianie w administracji oraz instytucjach samorządowych „swoich” ludzi – są głównym mechanizmem skutecznego budowania sobie poparcia na Mazowszu – gdzie PSL podczas wyborów osiąga nieproporcjonalny w stosunku do reszty kraju wynik.

Kariera polityczna

Adam Struzik z wykształcenia jest lekarzem. Karierę polityczną zaczynał w 1984 r., gdy z ramienia Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego został radnym gminy Nowy Duninów. Oczywiście o takiej synekurze mogli myśleć tylko ludzie lojalni wobec Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a samo ZSL było przybudówką PZPR. ZSL, trzymane na krótkiej smyczy partii pełniącej przewodnią rolę, istniało tylko po to, żeby stwarzać pozory demokracji i być pasem transmisyjnym pomiędzy władzą a wsią.

Zjednoczone Stronnictwo Ludowe powstało w 1949 r., po rozbiciu przez komunistów przedwojennego PSL, którego większość przywódców została albo uwięziona, albo skrytobójczo zamordowana (te mordy nasiliły się szczególnie przed sfałszowanymi wyborami 1947 r.), albo – jak Stanisław Mikołajczyk i Stefan Korboński – ratując się przed uwięzieniem, a z pewnością także przed śmiercią, potajemnie uciekła na Zachód. Nie tylko dawne ZSL, którego działacze byli ludźmi nastawionymi serwilistycznie wobec rządzących w Polsce komunistów, ale także dzisiejsze PSL nie ma nic wspólnego z przedwojennym ruchem ludowym.

Nie można też nie zauważyć, że Adam Struzik rozpoczynał karierę w okresie stanu wojennego, gdy przyzwoici ludzie nie chcieli mieć nic wspólnego z władzą. To czas, kiedy prężnie działała podziemna „Solidarność” Rolników Indywidualnych, była więc przestrzeń do autentycznej działalności dla zwolenników ruchu ludowego. Na przeszkodzie stawał jednak problem światopoglądu i to, że „Solidarność” RI nie dawała tak jak ZSL możliwości zrobienia kariery w administracji państwowej.

W latach 1984-1988 był radnym gminy Nowy Duninów, a od 1988 roku radnym miasta i gminy Gąbin. W wyborach parlamentarnych w 1991 r. uzyskał mandat senatora, który utrzymał do 2001 r., pełniąc w Senacie III kadencji funkcję marszałka. Co ciekawe, w tym samym czasie zasiadał też w strukturach samorządowych jako radny Sejmiku Samorządowego Województwa Płockiego, a po jego likwidacji od 1998 r. był radnym Sejmiku Województwa Mazowieckiego. W wyborach w 2001 r. nie zdołał uzyskać mandatu senatora i od tego czasu nieustannie pełni funkcję marszałka województwa mazowieckiego, ale w wyborach na prezydenta Płocka w 2011 r. zajął przedostatnie miejsce z bardzo niskim poparciem.

Anna Kołakowska

Aktualizacja 18 października 2013 (09:26)

Nasz Dziennik