logo
logo

Zdjęcie: R.Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Strzelecka pod ochroną

Środa, 19 września 2012 (06:11)

Była siedziba NKWD przy ul. Strzeleckiej 8 w Warszawie uzyska ochronę prawną i zostanie wpisana do rejestru zabytków.

Taką decyzję podjął Wojewódzki Konserwator Zabytków w Warszawie. Chodzi w szczególności o zachowane do dziś piwnice, w których więziono żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego, i wyryte na cegłach inskrypcje: imiona i nazwiska, modlitwy, daty.

- Mam nadzieję, że uda się objąć ochroną prawną te piwnice, bo mamy świadomość, że działania w tej sprawie podjęto trochę późno. Może się okazać, że inwestor uzna, iż poniesie w tej sprawie wymierną stratę finansową - przyznaje Adam Siwek, naczelnik Wydziału Krajowego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

W budynku przy ul. Strzeleckiej 8 na warszawskiej Pradze w latach 1944-1947 przetrzymywano, przesłuchiwano i torturowano żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych i Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Obiekt jakiś czas temu został odzyskany przez dawnych właścicieli i sprzedany deweloperowi. Ten zdecydował się na przekształcenie go w apartamentowiec. Plany inwestycji wraz z ofertą znajdują się już na stronie internetowej firmy One-Development. Jak ustaliliśmy, na razie firma wstrzymała się z jakąkolwiek ingerencją w budynek i zadeklarowała współpracę w tej sprawie.



Piwnice w rejestrze

Dzięki trwającym wiele lat staraniom kombatantów, działaczy społecznych oraz Instytutu Pamięci Narodowej, zwłaszcza dr. Tomasza Łabuszewskiego z warszawskiego Biura Edukacji Publicznej IPN, Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Warszawie podjął decyzję o wpisaniu piwnic do rejestru zabytków. Jak się okazuje, 10 września br. właścicielowi obiektu przy ulicy Strzeleckiej 8, firmie deweloperskiej One-Development, wysłano pismo w sprawie wpisania do rejestru zabytków nieruchomych znajdujących się w nim piwnic z inskrypcjami martyrologicznymi z lat 40. i 50. Postępowanie administracyjne w tej sprawie wszczęto z urzędu.

- Do prezesa IPN w grudniu 2009 r. zostało wysłane pismo z prośbą o udostępnienie informacji o inskrypcjach i historii tego miejsca. Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków uczestniczył również w spotkaniu w IPN we wrześniu 2012 roku - informuje Agnieszka Żukowska, rzecznik MWKZ.

Procedura wpisu do rejestru jest w toku. Od tego momentu - zgodnie z artykułem 36 ustawy o ochronie zabytków - pozwolenia Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków wymagać będzie prowadzenie wszelkich robót budowlanych, konserwatorskich czy archeologicznych w wymienionym obiekcie, a także w jego bezpośrednim otoczeniu. Dotyczy to również wszelkich zmian jego wnętrza oraz instalowania w nim urządzeń technicznych, tablic, reklam czy napisów.


Tablica w miejscu kaźni

Miejmy nadzieję, że ta decyzja uratuje piwnice, choć są jeszcze wątpliwości. Zdaniem Adama Siwka z ROPWiM, najważniejszym momentem będzie porozumienie z deweloperem i podjęcie decyzji, jak te pomieszczenia zagospodarować.

- Z naszej strony pierwszym krokiem musi być umieszczenie tablicy pamiątkowej na budynku. My się w to zaangażujemy, tym bardziej że jest to jedno z wielu takich miejsc na Pradze. Dobrze byłoby również, aby piwnice były dostępne dla grup odwiedzających to miejsce i pełniły rolę edukacyjną i muzealną - tłumaczy naczelnik Wydziału Krajowego ROPWiM.

Jak zaznacza, warte rozważenia jest powołanie muzeum ofiar zbrodni stalinowskich, którego lokalizację proponowano w więzieniu mokotowskim bądź w Ministerstwie Sprawiedliwości przy ul. Koszykowej.

- Piwnice na Strzeleckiej do czasu powołania tego muzeum mogłyby być siedzibą tymczasową takiej placówki, a potem stać się jego filią - dodaje Siwek.

Apelował o to m.in. ordynariusz warszawsko-praski ks. abp Henryk Hoser, który wspólnie z ordynariuszem polowym Wojska Polskiego ks. bp. Józefem Guzdkiem modlił się w ubiegły czwartek w intencji ofiar sowieckiego i komunistycznego terroru na warszawskiej Pradze. Jak mówił w homilii, "mamy dzisiaj obowiązek niezapominania o tym, co się stało, przypominania, głoszenia, ujawnienia tych potwornych zbrodni. Jednocześnie mamy konkretne zadania do wypełnienia".

- Jednym z tych zadań jest uratowanie miejsc męczeństwa, które są tutaj tak liczne i na prawym brzegu Warszawy, i na lewym. Te miejsca są to miejsca święte, które trzeba oglądać w skupieniu, przed którymi należy klękać. Nic nie powinno nas powstrzymać przed ich zachowaniem, ukazaniem ich następnym pokoleniom. Jednocześnie obowiązkiem jest wskazanie symboliki tych miejsc, tych wydarzeń, tych miejsc świętych. Jest naszym zadaniem i troską, jak poradzić sobie z symboliką narzuconą przez okupantów - podkreślał w przejmującym kazaniu ksiądz arcybiskup.

Na razie w budynku przy ul. Strzeleckiej 8 nie ma żadnej informacji o tym, że była to kwatera NKWD na Polskę czy jednostki Smiersz gen. Iwana Sierowa. Tymczasem jak podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" dr Tomasz Łabuszewski, miejsce to jest świadkiem represji o skali porównywalnej tylko z osławioną siedzibą gestapo przy al. Szucha. W piwnicach katowni do dziś znajdują się korytarze pełne wilgotnych i mrocznych cel, w których rozgrywały się przerażające sceny. W miejscu tym przesłuchiwano więźniów, bito ich metalowymi prętami, przypalano papierosami, wybijano zęby i polewano lodowatą wodą.

Już w 1944 r. Sowieci wyrzucili z kamienicy jej mieszkańców, zamieniając zarówno budynek przy ul. Strzeleckiej 8, jak i wiele innych pobliskich nieruchomości w służący ich działalności kompleks więzienny i śledczy. Trafiali tu schwytani w trakcie działań operacyjnych tzw. grupy warszawskiej płk. Pawła Michajłowa najważniejsi zatrzymani z terenu tzw. Polski Lubelskiej. Byli przesłuchiwani, selekcjonowani i wysyłani m.in. do obozu koncentracyjnego NKWD w Rembertowie.

Maciej Walaszczyk

Nasz Dziennik