logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Knebel na obrońców życia

Piątek, 17 października 2014 (02:00)

Sąd Okręgowy w Rzeszowie zamyka usta obrońcom życia. Nakazuje pozwanym przez Szpital Specjalistyczny Pro-Familia „zaprzestanie naruszania dóbr osobistych powoda”.

– My mówimy prawdę, że aborcja to jest okrutne zabójstwo, i nic tego nie zmieni, żadna gra słów, nazywanie tego „terminacją ciąży” czy jakoś inaczej. Dziecko jest od poczęcia – powiedział „Naszemu Dziennikowi” przed wejściem na salę Jacek Kotula, szef rzeszowskiego oddziału Fundacji PRO – Prawo do Życia. Rozprawa, która odbywała się za zamkniętymi drzwiami, trwała trzy godziny. Przybyło czterech lekarzy szpitala Pro-Familia na czele z dyrektorem placówki, którzy występowali w charakterze świadków. Sąd uznał jednak za zbyteczne ich przesłuchanie, stwierdzając, że zebrany materiał dowodowy jest wystarczający do ogłoszenia wyroku. Tak samo postąpił w stosunku do świadków drugiej strony.

Dzięki interwencji przedstawicieli mediów na ogłoszenie wyroku udało się wejść dziennikarzom oraz osobom zebranym pod salą sądową, które od rana modliły się wraz z obecną w sądzie Mary Wagner z Kanady w intencji dzieci nienarodzonych i o sprawiedliwy wyrok sądowy.

Sąd Okręgowy w Rzeszowie Wydział I Cywilny po rozpoznaniu sprawy uznał, że Jacek Kotula i Przemysław Sycz naruszyli dobra osobiste placówki szpitalnej. Zobowiązał pozwanych do „zaprzestania naruszania dóbr osobistych powoda i do usunięcia skutków tego naruszenia”. Mają to uczynić poprzez złożenie i opublikowanie na łamach regionalnego wydania „Gazety Wyborczej”, „Super Nowości” i „Nowin” oświadczenia, w którym mają stwierdzić, że „organizując pikiety i manifestacje w obronie życia nienarodzonych dzieci, przekazywali opinii publicznej szereg niezgodnych z prawdą informacji związanych z funkcjonowaniem Szpitala Specjalistycznego Pro-Familia w Rzeszowie, a w szczególności informacji, jakoby w tym szpitalu dochodziło do zabijania dzieci”. Mają również przeprosić, że „swoim działaniem doprowadzili do naruszenia dobrego imienia Szpitala Specjalistycznego Pro-Familia w Rzeszowie”. Sędzia Magdalena Kocój poinformowała, że tekst ma ukazać się w ramce w terminie 14 dni od uprawomocnienia się wyroku. Sąd zasądził również od pozwanych na rzecz szpitala Pro-Familia kwoty 788,50 zł od każdego z nich tytułem zwrotu kosztów procesu.

Uzasadnienie wyroku było utajnione, więc media i publiczność musiały opuścić salę rozpraw. – Wyrok jest nieprawomocny, będziemy się odwoływać i dążyć do odtajnienia uzasadnienia wyroku, które jest absurdalne. Nie zamierzam zaprzestać walki o życie dzieci nienarodzonych, choćby groziło mi nawet więzienie – powiedział „Naszemu Dziennikowi” po wyjściu z sali rozpraw Jacek Kotula. – Nie znam się na tajnikach polskiego prawa, ale modlę się, żeby skończyło się ostatecznie tak, by pan Jacek Kotula został uniewinniony, bo de facto jest niewinny – skomentowała wyrok w rozmowie z nami Mary Wagner. – Widzę, że w Polsce jest duże wsparcie dla obrońców życia – dodała.

Ksiądz dr hab. Piotr Steczkowski, kanonista z Uniwersytetu Rzeszowskiego i Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie, który miał być jednym ze świadków w procesie, podkreśla w rozmowie z nami, że wyrok, który zapadł, jest absolutnie skandaliczny i niedopuszczalny. Sąd naruszył nim zasady praworządności.

– Sprawa dotyczy wolności wypowiedzi, więc ewidentny zakaz mówienia, że aborcja jest mordowaniem dzieci, jest ingerencją państwa w poglądy, co jest niedopuszczalne w demokratycznym państwie. Po raz drugi sędzia postanowił utajnić uzasadnienie wyroku – zwraca uwagę ks. dr hab. Piotr Steczkowski. Według kanonisty, sąd cofnął się tym samym do czasów zamierzchłych, gdy wyroki zapadały na sądach kapturowych. – Nie może być tak, że władza sądownicza będzie lekceważyć to, co czyni władza ustawodawcza. Przecież w ustawie o Rzeczniku Praw Dziecka mamy podaną legalną definicję dziecka, że jest ono od poczęcia. Wiemy też, czym jest aborcja – podkreślił ks. Steczkowski.

Piotr Czartoryski-Sziler, Rzeszów

Nasz Dziennik