logo
logo
zdjęcie

Dr Tomasz M. Korczyński

Kraj tolerancji i wolności

Czwartek, 23 października 2014 (15:52)

Kanada w szoku. Napastnik wdarł się do parlamentu w Ottawie i zaczął strzelać do niewinnych ludzi. Nie wiadomo, czy zamach jest motywowany religijnie, a są takie podejrzenia po wydarzeniach z poniedziałku (20 października br.), gdy samochód terenowy potrącił kanadyjskiego żołnierza, który w wyniku obrażeń zmarł w szpitalu. Kierowcą pojazdu miał być wyznawca islamu. Proces islamizacji w Kanadzie (i nie tylko), jaki trwa i rozwija się w najlepsze, jest jednocześnie skorelowany z sekularyzacją społeczeństwa oraz chrystofobią uprawianą przez władze tak zwanego świeckiego państwa. Od razu podkreślę, że nie islam jest tu problemem czy zagrożeniem, ale utrata tożsamości ludzi Okcydentu, ateizacja i demoralizacja społeczeństwa pędzącego w czeluść nihilizmu i autodestrukcji.

Polskę odwiedził wicekról Kanady, generalny gubernator David Johnson, który zapowiadał, że będzie opowiadać Polakom o swoim kraju, w którym kultywuje się tolerancję, wolność i demokrację. W kontekście wizyty innej obywatelki Kanady w naszej Ojczyźnie brzmi to co najmniej groteskowo. Wyrok sądowy i kara więzienia dla Mary Wagner oraz pozbawienie wolności Lindy Gibbons za obronę życia dzieci nienarodzonych mordowanych w procesie aborcji jest przykładem, że farmazony gubernatora brzmią jak ponury żart. Kanada kolejnymi wyrokami się zhańbiła, wymiar sprawiedliwości potraktował aktywistki pro-life jak bandytki i terrorystki, kiedy one w łagodny sposób próbowały odwieść od decyzji kobiety i dziewczyny, które zdecydowały się na zamordowanie swoich dzieci. Ze sprawiedliwością i tolerancją nie ma nic wspólnego oddawanie przez prowincję Ontario niewinnych dzieci w szpony par homoseksualnych. Z tolerancją i wolnością nie ma nic wspólnego aborcja, seksedukacja w przedszkolach i podstawówkach, śluby gejowskie i tym podobne patologie. Więcej praw w rzekomo katolickiej prowincji Quebec mają dziś radykalni islamiści niż katolicy, dyskryminowani przez neutralne światopoglądowo państwo.

Nie ma co się jednak oglądać na obcych. Dziś jesteśmy zszokowani i zbulwersowani wyrokiem sądowym w naszej Ojczyźnie. Przypomnę, o czym pisała w dzisiejszym wydaniu „Naszego Dziennika” red. Małgorzata Bochenek – że sąd w Rzeszowie skazał właśnie obrońców życia Jacka Kotulę i Przemysława Sycza. Treść wyroku zabraniającego mówienia o aborcji, że jest zabijaniem dzieci, jest absurdem i stoi w sprzeczności z prawem polskim. W ustawie z 6 stycznia 2000 roku o Rzeczniku Praw Dziecka w art. 2 ust. 1 czytamy, że w rozumieniu ustawy „dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletniości”.

Chore i zagrażające życiu i zdrowiu prawo świeckie uderza w wolność jednych, aby inni mieli jej więcej i mogli zaspokajać swoje niskie instynkty i egoizmy. Kosztem niewinnych dzieci. A każdy, kto dziś stanie w obronie niemogących się bronić, czyli bezbronnych nienarodzonych, staje się automatycznie wrogiem publicznym numer jeden.

Dlatego, żeby nie dopuścić do szerzenia się zagłady cywilizacji śmierci, bądźmy solidarni z obrońcami życia, którzy narażają się w walce o prawdę i stoją na pierwszej linii frontu. Możemy wyrazić z nimi swoją solidarność.

Rada Kapłańska i księża dziekani archidiecezji przemyskiej jako pierwsze środowisko już to uczynili. – Każda aborcja jest zabijaniem niewinnego życia ludzkiego. Nie zmienią tego żadne ustanawiane przez ludzi prawa ani wyroki – podsumowali kapłani archidiecezji. Niech za tymi słowami poparcia ruszą kolejne grupy samoświadomych katolików.

W tym miejscu można podpisywać petycję zaproponowaną przez organizację CitizenGO. 25 tys. osób wyraziło swoje poparcie dla działań Jacka Kotuli i Przemysława Sycza (zob. TUTAJ).

Dr Tomasz M. Korczyński

Aktualizacja 16 listopada 2014 (14:13)

NaszDziennik.pl