logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Prawo pięści w szkołach

Sobota, 6 grudnia 2014 (02:09)

Najwyższa Izba Kontroli bije na alarm: w polskich szkołach panoszy się patologia i przemoc. Aż 30 proc. uczniów miało kontakt z narkotykami, a 17 proc. zetknęło się z procederem rozprowadzania ich na terenie placówek edukacyjnych.

Raport Najwyższej Izby Kontroli został przedstawiony podczas obrad sejmowej Komisji Edukacji Narodowej. Kontrola w szkołach i jednostkach samorządowych została przeprowadzona w czwartym kwartale 2013 r. i obejmowała lata szkolne 2011-2012 oraz 2012-2013. W ogólnej ocenie NIK stwierdza, że podejmowane w tych latach działania profilaktyczne szkół nie doprowadziły do spadku zachowań patologicznych wśród dzieci i młodzieży.

Szczegółowe wyniki pokontrolne są szokujące. Najgroźniejszym zjawiskiem pozostaje zażywanie przez nieletnich narkotyków i substancji odurzających. Ponad 30 proc. ankietowanych uczniów przyznało, że słyszało o sytuacjach narkotyzowania się od rówieśników, a 17 proc. uczniów wskazywało na zjawisko występowania handlu narkotykami na terenie szkoły. Aż 95 proc. uczniów szkół średnich ma kontakt z alkoholem, w gimnazjach procent dzieci, które zetknęły się z alkoholem, jest na poziomie 75 procent.

Najbardziej rozpowszechnionym problemem wychowawczym jest agresja słowna i fizyczna skierowana zarówno do rówieśników, jak i dorosłych, skala tych zjawisk znajduje się na poziomie wyższym niż w rezultatach kontroli NIK w 2007 roku. Jak podała Izba, przyczyny takiego stanu rzeczy to przede wszystkim niedopasowanie przez szkoły i gminy działań profilaktycznych do faktycznie występujących zagrożeń. Działania te prowadzono na podstawie szkolnych programów profilaktycznych, w których nie ustalono prawidłowo wszystkich potrzeb dzieci i młodzieży. Zaledwie w pięciu skontrolowanych szkołach w podejmowanych działaniach wykorzystywano programy zalecane w ramach systemu rekomendacji programów profilaktycznych i promocji zdrowia.

Niebezpieczna i nieprzyjazna

Specjaliści z NIK nie kryją, że na przeprowadzeniu kolejnej kontroli zaważył fakt niepowodzenia rządowego programu „Bezpieczna i przyjazna szkoła” w latach 2008-2011. – Skoncentrowaliśmy się na tym, jak przeciwdziałają patologiom szkoły i gminy. Dzieci wagarują i nie przygotowują się do lekcji. Najbardziej poważnym zjawiskiem patologicznym są zachowania agresywne, agresja słowna, palenie tytoniu, picie alkoholu, kradzieże i akty wandalizmu. Najbardziej rozpowszechniona jest agresja słowna. Najwięcej zachowań patologicznych jest w gimnazjach, następnie w podstawówkach, najmniej w szkołach średnich. Kadra nauczycielska nie jest dobrze przygotowana do rozpoznawania zachowań patologicznych –podkreślił Piotr Prokopczyk, dyrektor Departamentu Nauki, Oświaty i Dziedzictwa Narodowego NIK.

Z wnioskami pokontrolnymi NIK nie zgadza się Ministerstwo Edukacji Narodowej. Tradycyjnie już resort zamiast szukać sposobów zaradzenia problemom, szuka dla siebie wymówek i usprawiedliwień. Podczas obrad komisji wiceminister edukacji Tadeusz Sławecki oznajmił, że trudno mu się zgodzić ze stwierdzeniem, jakoby program „Bezpieczna i przyjazna szkoła” był nieefektywny. – Program obejmuje też takie aspekty, jak zdrowe żywienie, zdrowy styl życia, przeciwdziałanie otyłości – argumentował wiceminister. Wychodzi na to, że dla resortu od bezpieczeństwa uczniów w szkołach ważniejsze jest zdrowe żywienie. Choć powszechnie wiadomo, że i z tym nie jest w polskich szkołach dobrze.

Poseł Marzena Wróbel zwróciła uwagę, że oprócz wymienionych przez NIK rodzajów agresji, które królują w szkołach, należy wymienić agresywną edukację seksualną i ideologię gender, które niszczą system edukacyjny i system wychowania w duchu wartości chrześcijańskich i patriotycznych. – W polskiej szkole króluje prawo pięści, większość dzieci i młodzieży jest świadkami różnej przemocy – resort edukacji powinien przygotować rzeczywiste działania naprawcze w polskiej szkole, aby przeciwdziałać patologiom i przemocy w szkołach. Szkoła ma wychowywać, a tego właśnie brakuje – stwierdziła poseł Marzena Machałek (PiS). Najbardziej emocjonujące było jednak wystąpienie Grzegorza Jacha, pełnomocnika Komendanta Głównego Policji i społecznego doradcy Rzecznika Praw Dziecka. – Połowa młodych ludzi, którzy przychodzą do programu „Profilaktyka a Ty”, jest po inicjacji z narkotykami. Spotykałem się z setkami dzieci w policyjnych izbach dziecka, te dzieci są samotne, mówiły, że chcą tam zostać, bo nie mają gdzie wracać. To problem dzieci w Polsce, mogę o przykładach takich dzieci mówić setkami. Doświadczam tej samot- ności najmłodszych w bardzo wielu rozmowach. Dzieciom brakuje idei, a my powinniśmy pomóc im ją znaleźć – alarmował Jach. Zwracając się do parlamentarzystów, zaznaczył, że potrzebna jest debata w Sejmie, bo dane o problemach dzieci w Polsce są zatrważające. – Nie mamy czasu, codziennie umiera dziecko po dopalaczach. Największy biznes na świecie to narkobiznes, z tych pieniędzy nikt nie zrezygnuje, ten problem się nie skończy. Proszę o potraktowanie moich słów poważnie, jako głos wszystkich dzieciaków – apelował Jach.

Rządowy program „Bezpieczna i przyjazna szkoła” ruszył w 2008 roku. Jak informuje MEN, stanowi narzędzie inicjowania i koordynowania na szczeblu centralnym i wojewódzkim działań na rzecz podnoszenia poziomu bezpieczeństwa w szkołach i placówkach. Sejmowa Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży na posiedzeniu 19 listopada 2013 r. po rozpatrzeniu informacji ministra edukacji narodowej w sprawie podsumowania działań w ramach kierunku polityki oświatowej państwa w 2013 r. uchwaliła dezyderat do Rady Ministrów w sprawie kontynuacji w latach 2014-2020 tego rządowego programu. Mimo że jest nieskuteczny, będzie realizowany bez zmian.

Izabela Borańska-Chmielewska

Aktualizacja 6 grudnia 2014 (02:09)

Nasz Dziennik