logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Czy władza usłyszy głos rodziców?

Środa, 17 grudnia 2014 (14:02)

Aktualizacja: 17 grudnia 2014 (18:59)

My − matki, my − ojcowie − mówimy: „Chcemy mieć wybór w sprawie edukacji naszych dzieci” − podkreśliła przed Sejmem Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, które jest inicjatorem projektu „Rodzice chcą mieć wybór”. Sprzeciw rodziców wobec reformy MEN wymuszającej obowiązek szkolny na 6-latkach został przypieczętowany 287 tys. 430 podpisami.

– 100 proc. to dla nas za mało, my mamy 300 proc. normy, gdyż zebraliśmy blisko 300 tys. podpisów pod inicjatywą „Rodzice chcą mieć wybór”. Chciałabym pogratulować wszystkim, którzy się podpisali i zaangażowali w tę akcję. Nie spodziewaliśmy się, że będzie to aż tak spektakularny sukces, a nawet obawialiśmy się, czy uda nam się osiągnąć wymagany limit, tymczasem okazało się, że rodzice w Polsce chcą mieć wybór i należą wam się wielkie brawa – zaznaczyła przed wejściem do Sejmu Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, które jest inicjatorem projektu, dodając, że wielkie podziękowania należą się wszystkim, którym na sercu leży dobro dzieci.

Projekt ustawy „Rodzice chcą mieć wybór” zakłada, że to rodzice decydują, czy dziecko rozpocznie edukację szkolną w wieku sześciu czy siedmiu lat. Daje im też możliwość wpływu na wybór podręczników i program nauczania w szkołach i przedszkolach.

– Władza musi nas, obywateli, wreszcie zacząć szanować. Ta władza jest dla nas, a nie my dla niej. Czekamy na otwartość, czekamy na obiecywane „wyjście” do ludzi i otwarcie się na potrzeby zwykłego człowieka. Dziś my – matki, my – ojcowie – mówimy: „Chcemy mieć wybór w sprawie edukacji naszych dzieci. Chcemy sami decydować o tym, czy poślemy dziecko do szkoły w wieku sześciu, czy siedmiu lat. Chcemy mieć wpływ na to, co się dzieje w szkole” – podkreśliła Elbanowska, wyrażając nadzieję, że tym razem władza wysłucha głosu obywateli.  

– Mamy nadzieję, że przysłowie „Do trzech razy sztuka” ziści się w naszym przypadku. W 2011 roku zebraliśmy 350 tys. podpisów pod ustawą obywatelską „Sześciolatki do przedszkola”, w zeszły roku mieliśmy milion podpisów pod wnioskiem o referendum [edukacyjnym – przyp. red.], ale nie poddajemy się, ponieważ chodzi o nasze dzieci. Nie chodzi o żadne widzimisię, ale o nasze dzieci, dlatego czekamy na to, że Sejm wreszcie uzna nasz głos za ważny i przestanie nas traktować w nieobywatelski sposób – podkreśliła Elbanowska, dodając, że nawet jeśli i tym razem posłowie odrzucą projekt rodziców, to oni wciąż będą walczyć o możliwość samodzielnego decydowania o tym, co jest najlepsze dla swoich dzieci.

Mimo że pod kolejną już inicjatywą podpisało się blisko 300 tys. osób z całej Polski, to jednak Marszałek Sejmu Radosław Sikorski nie znalazł czasu, aby przyjąć przedstawicieli tej inicjatywy.

– Po kilku dniach oczekiwania na odpowiedź z Kancelarii Sejmu dowiedzieliśmy się jedynie, że dla niemal 300 tys. obywateli pan marszałek czasu nie znajdzie – podkreśliła Elbanowska.

Projekt, który został złożony dziś w Sejmie, zakłada także następujące postulaty: edukacja przedszkolna ma być prawem dziecka i obowiązkiem państwa; rodzice powinni mieć realny wpływ na program nauczania, a podręczniki szkolne mają być wybierane przez rodziców i nauczycieli, a nie rząd; przywrócenie zajęć dodatkowych w przedszkolach oraz podniesienie standardów w zakresie m.in. transportu do szkoły.

Marta Milczarska

NaszDziennik.pl