logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski / Nasz Dziennik

Konieczna presja na senatorów

Piątek, 12 października 2012 (06:06)

Z poseł Barbarą Bubulą (PiS), członkiem sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, rozmawia Małgorzata Goss

W środę Sejm podniósł opłaty koncesyjne. Których nadawców to dotyczy i jak dalece te opłaty wzrosną?

- Ustawa została uchwalona, ponieważ przed ponad rokiem Trybunał Konstytucyjny nakazał Sejmowi określenie opłat koncesyjnych ustawowo, a nie przez rozporządzenie KRRiT. Projekt senacki, który był podstawą prac, zakładał wpisanie do ustawy sejmowej kwot zbliżonych do obecnie obowiązujących opłat na podstawie rozporządzenia Krajowej Rady, czyli z Senatu wyszedł projekt z kwotami ponoszonymi obecnie przez nadawców. Jednak na etapie prac sejmowej komisji jeden z elementów - dotyczący telewizji cyfrowej, został podniesiony do kwoty blisko 26 mln zł z obecnych 9-12 mln złotych. W związku z tym doszło do sytuacji, gdy jeden z typów nadawców będzie miał górną granicę ustawową opłat na poziomie ponaddwukrotnie wyższym niż obecnie ponoszone. Ustawa dotyczy wszystkich nadawców, tj. wpisuje kwoty dla radia analogowego, telewizji analogowej oraz radia cyfrowego i telewizji cyfrowej, a także dla telewizji satelitarnej i innych na rynku radiowo-telewizyjnych, ale tylko w jednym punkcie dotyczącym radia cyfrowego (którego jeszcze nie ma na polskim rynku medialnym) i telewizji cyfrowej nastąpiła drastyczna podwyżka. Radio cyfrowe aż do 6 mln zł, a telewizja cyfrowa - do 26 mln złotych.

Kto był inicjatorem podwyżki w tym segmencie?

- Sugestia wyszła od przedstawicieli Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, którzy zaproponowali, aby podnieść kwotę opłaty dla telewizji nadającej w wysokiej rozdzielczości, czyli tej o wyższym standardzie technicznym, która rzeczywiście zajmuje dwa miejsca na multipleksie. Wydawało się to niegroźne, więc nie protestowaliśmy przeciwko takiemu rozwiązaniu. Jednak na etapie prac w komisji kultury przepis mówiący o podniesieniu opłaty wyłącznie dla telewizji wysokiej rozdzielczości został skreślony (na posiedzeniu 25 września br.) i w związku z tym rozszerzono wyższą opłatę na wszystkich nadawców cyfrowych, w tym na Telewizję Trwam, gdyby dostała miejsce na multipleksie. Niestety, nie uczestniczyłam w tym posiedzeniu komisji, ponieważ akurat wtedy jechałam do Krakowa z ważnych powodów rodzinnych.

Jak podwyżka opłat koncesyjnych odbije się na mniejszych nadawcach i tych, którzy dopiero wkroczą na multipleks?

- Oczywiście będzie to kwota zaporowa dla nowych nadawców. Dla wszystkich nowych nadawców opłaty koncesyjne będą takie same, ale będą zróżnicowane w stosunku do tych nadawców, którzy już emitują programy w systemie cyfrowym. Nadawcy, którzy wcześniej dostali miejsca na pierwszym i drugim multipleksie, będą płacili stare, niższe stawki, ustalone pod rządami uchylonego rozporządzenia, a nowi będą ponosić je w nowej, większej wysokości.

Grozi nam zacementowanie obecnego rynku medialnego?

- Jeśli wskutek słusznego protestu społecznego wobec podniesienia opłat nie nastąpi opamiętanie - albo w Senacie podczas rozpatrywania ustawy sejmowej, albo w drodze przyszłego wydanego na podstawie ustawy rozporządzenia - i powrót do opłat w poprzedniej wysokości, to tak rzeczywiście będzie. Z Senatu ustawa wyszła we właściwym kształcie, więc należałoby oddziaływać na senatorów, aby ów pierwotny poziom opłat przywrócili. Społeczny protest w tej sprawie jest bezwzględnie konieczny.

Czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zabrał głos w tej bulwersującej sprawie?

- Wyjaśnienie tej kwestii powinno nastąpić przed głosowaniem w Sejmie tej ustawy. Niestety, na pytanie posła Jacka Świata w tej sprawie nie została udzielona odpowiedź.

Pojawiają się opinie, że "starzy" koncesjonariusze, którym te niższe jeszcze opłaty koncesyjne rozłożone zostały na raty, mogą w ogóle uchylić się od płacenia, bo stare przepisy o opłatach zostały uchylone przez Trybunał Konstytucyjny.

- KRRiT twierdzi, że nie ma podstaw do uchylania się od opłat już naliczonych, i takie oświadczenie zostało na posiedzeniu komisji złożone. Ewentualne spory sądowe, jakie mogą nastąpić w tej sprawie, będą przez nas pilnie obserwowane. Sprawdzimy, czy zapewnienia KRRiT pokrywają się z rzeczywistością. Faktem jest, że powstaje tu pewna wątpliwość prawna, dlatego że TK w orzeczeniu dał furtkę do roszczeń sądowych. Jeżeli koncesjonariusz, mimo wezwania przewodniczącego Krajowej Rady, uchyla się od wniesienia opłaty koncesyjnej - następuje odebranie koncesji. To bardzo mocne narzędzie w rękach przewodniczącego KRRiT.

Nowe opłaty koncesyjne będą mogły być rozkładane na raty?

- Tak. W przeciwieństwie do poprzednich uregulowań, które decyzję o rozłożeniu bądź nie należności za koncesję na raty powierzały Krajowej Radzie, obecnie możliwość ratalnej zapłaty wpisana została do ustawy. Ustawa mówi, że opłata może być wniesiona albo jednorazowo, albo w dziesięciu równych ratach.

Równocześnie z podniesieniem opłat za koncesje rząd forsuje podwyżkę opłat za częstotliwości, jakie ponoszą nadawcy. Jaka jest skala tej podwyżki - według projektu rządowego i po komisyjnych zmianach?

- Pierwotny projekt rządowy z druku 627 zakładał niesłychanie drastyczne podwyżki za korzystanie z częstotliwości przez nadawców radiowych i telewizyjnych emitujących program analogowo i cyfrowo. Z obecnego maksymalnego poziomu ustawowego w wysokości 2,5 mln zł dla takich nadawców jak Radio Maryja podniesiono ten limit do 297 mln zł rocznie. Dla telewizji cyfrowej limit wzrasta z kwoty 240 tys. zł rocznie za cały multipleks cyfrowy do 99 mln zł rocznie [na multipleksie mieści się 8 programów - przyp. red.]. W trakcie prac komisji, pod wpływem krytyki i pytań posłów opozycji, została zgłoszona przez Urząd Komunikacji Elektronicznej poprawka, która wprowadziła do ustawy niektóre z obniżek przewidzianych w przyszłym rozporządzeniu. Przez to limit dla ogólnopolskiego radia z niebotycznych prawie 300 mln zł został obniżony do ok. 19 mln zł, jednak dalej jest to aż ośmiokrotnie więcej niż obecnie. Komisja nie obniżyła natomiast limitu dla telewizji cyfrowej, nadal maksymalna kwota za multipleks wynosi 99 mln złotych. Prawo i Sprawiedliwość złożyło poprawkę, a potem złożył ją także UKE, która przewiduje 50-procentową ulgę w opłatach za częstotliwości dla nadawców, którzy nie emitują reklam. Niemniej jednak nadal mówimy o wysokich, wielomilionowych pułapach opłat.

Rząd deklaruje, że w rozporządzeniu ustali niższe realne opłaty, poniżej ustawowych limitów. Ale nie będzie już nad tym kontroli parlamentu.

- To nie jest żadna gwarancja dla nadawców. Co więcej, obecny stan prawny nie jest zgodny z Konstytucją. Limit opłat w ustawie nie może być ustalony na tak wysokim, fikcyjnym wręcz poziomie, niemożliwym do zrealizowania przez żaden z podmiotów gospodarczych, zaś rząd nie może mieć tak daleko idącej dowolności w kształtowaniu rzeczywistych obciążeń w drodze rozporządzenia. To tak, jakby uchwalić wiek emerytalny na poziomie 140 lat i dać rządowi delegację, aby w rozporządzeniu określał go różnie dla różnych grup społecznych - dla jednych na 67 lat, dla innych na 78 lat, a dla jeszcze innych - na 52 lata. Na tym przykładzie chcę pokazać, że z punktu widzenia Konstytucji niedopuszczalne jest pozostawianie rządowi tak szeroko zakrojonej swobody nakładania opłat, poza kontrolą Sejmu, w niezwykle ważnej dziedzinie, jaką są media. Wprawdzie projekt rozporządzenia został dołączony do ustawy, ale - i to podkreślam z całą mocą - posłowie nie uchwalają rozporządzeń, tylko ustawy. Zapisy rozporządzenia - po uchwaleniu ustawy - rząd może zmienić. Rząd dysponuje tu całkowitą dowolnością, ponieważ w tej ustawie nie ma szczegółowych kryteriów ustalania opłaty, poza dotyczącym obniżki dla nadawców nieemitujących reklam. Ustawa pozwala na wielką rozbieżność w opłatach pomiędzy nadawcami. Przyjęto zasadę naliczania opłat od powierzchni kraju objętej sygnałem nadawcy.

Na czym polegają nowe kryteria naliczania opłat?

- Rozporządzenie jest tylko przykładem informacyjnie dołączonym do ustawy, natomiast naszym zdaniem kryteria powinny zostać wpisane do ustawy. Skoro różnicuje się gminy i do gmin wiejskich przypisuje niższe opłaty za częstotliwości, do miast na prawach powiatu - dużo wyższe (ten rozrzut wynosi od 50 groszy do 25 złotych), to takie zasady czy limity muszą być wpisane do ustawy, bo nic nie gwarantuje, że na najbliższym posiedzeniu Rady Ministrów minister Jacek Rostowski nie powie, że ma dziurę budżetową, potrzebuje ściągnąć więcej pieniędzy od nadawców i zechce podnieść np. opłaty od gmin wiejskich.

Nadawcy mają problemy z naliczeniem opłat.

- Pytaliśmy prezes UKE na posiedzeniu komisji, jak będą kwalifikować sytuację, gdy jakiś nadawca emitujący na terenie gminy wiejskiej zahaczy o kilka domów w granicach miasta. Czy będzie płacił za gminę wiejską czy również np. za Warszawę. Otóż nie ma danych, aby to dokładnie wyliczyć, i będzie to podlegało interpretacji URE, który będzie określał, jaki jest zasięg poszczególnych stacji radiowych.

Czy zbieg dwóch tak dużych podwyżek można uznać za przypadek?

- Nie. Sądzę, że jest to element ciągłej presji wywieranej na Radio Maryja i Telewizję Trwam, a także na pozostałych nadawców, których rząd pragnie sobie podporządkować.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Goss

Nasz Dziennik