logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Celowe zakłamywanie

Wtorek, 3 lutego 2015 (19:24)

Z prof. Mieczysławem Rybą, wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Rafał Stefaniuk.

W Krakowie rozpoczął się proces przeciwko niemieckiej telewizji publicznej ZDF dotyczący przeprosin za użycie sformułowania o „polskich obozach zagłady Majdanek i Auschwitz”. To przekłamanie jest bardzo popularne w zachodnich mediach, które często je wykorzystują...

– Jest to skutek zaplanowanych działań pewnych ośrodków politycznych, ideologicznych, a także medialnych, które starają się taki wizerunek Polski kreować. Oczywiście przez to wybielają samych Niemców, a z drugiej strony chcą pewnie osiągnąć znaczące cele finansowe w odniesieniu do Polaków.

Jak duża jest skala zakłamywania historii o obozach koncentracyjnych?

– Olbrzymia, jeżeli weźmiemy pod uwagę młode pokolenie. Młodych ludzi nie uczy się na lekcjach historii o holokauście. Szkołę zgubnie „wyręczają” media. Siłą rzeczy z młodego pokolenia nikt nie pamięta II wojny światowej. To powoduje, że całą wiedzę historyczną posiada z tego, co ma dostępne. Tymczasem media budują wizerunek Polski w sposób fałszywy i bardzo negatywny.

Jakie działania są podejmowane w celu walki z powielaniem fałszywego obrazu stosunku Polski do holokaustu?

– Ambasadorowie i konsulowie wnoszą protesty wówczas, gdy w zachodnich mediach pojawiają się stwierdzenia „polskie obozy”. Gdy dotyczy to dużych ośrodków medialnych, powinno interweniować Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Zwróćmy uwagę, że wypaczanie historii i prawdy o obozach koncentracyjnych odbywa się notorycznie. W mojej ocenie, najlepszą bronią przeciwko zakłamywaniu prawdy historycznej powinny być procesy sądowe. Gdyby doprowadzić do rekompensat finansowych za uderzanie w dobre imię naszego kraju, to te oszczerstwa wyciszyłyby się.

Jakie inne działania należałoby podjąć?

– Potrzebna jest planowa polityka historyczna pokazująca prawdziwy wizerunek Polaków i dziejów naszej Ojczyzny. Takim doskonałym momentem były obchody wyzwolenia Oświęcimia. Tę szansę zmarnowano. Gdyby zaproszono rodzinę Witolda Pileckiego na uroczystości, można by pokazać jego bohaterstwo i to, co zrobił dla zawiadomienia świata o zbrodniach niemieckich dokonywanych w Oświęcimiu. Pilecki jest symbolem polskiego stosunku do holokaustu i znakiem sprzeciwu wobec hitleryzmu. Jest to postać o formacie europejskim. Niestety, szansę na przypomnienie światu o tym wielkim bohaterze zmarnowano. Przykład minionych obchodów z Oświęcimia pokazuje, że w Polsce polityka historyczna nie istnieje.

Komu ona przeszkadza?

– Dla wielu środowisk liberalnych i postmodernistycznych, a także postkomunistycznych Polska z piękną, choć bolesną kartą historyczną jest niepotrzebna. Na bazie tej karty buduje się tożsamość narodową, a w tej współczesnej Europie narody mają iść do lamusa. Komuniści z kolei mają na sumieniu różne zbrodnie i wykroczenia. Chcą więc poprzez zgodę na zohydzenie wizerunku Polski pokazać, że komunizm nie jest taki zły, skoro mieli do czynienia z narodem antysemitów. Jak to wszystko zsumujemy, to wychodzą nam takie, a nie inne działania naszych elit. Prawda jest jednak taka, że żaden naród nie wycierpiał tak dużo za pomoc Żydom jak właśnie Polacy.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl