logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Atrapa demokracji

Czwartek, 5 lutego 2015 (20:01)

Z mec. Bartoszem Kownackim, członkiem sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Izabela Kozłowska

Bardzo burzliwe było dzisiejsze posiedzenie połączonych sejmowych komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Spraw Zagranicznych...

– Sejm kolejny raz skompromitował się, biorąc pod uwagę tak kwestię proceduralną, jak i moralną. Dzisiejsze obrady połączonych komisji prowadziły się same. Za rządów Platformy Obywatelskiej wprowadzono fatalny zwyczaj unikania dyskusji. Jest to zły nawyk, który zamyka drogę do prezentowania swoich argumentów, nie pozwala na wygłoszenie swoich racji. Do głosu nie są dopuszczani posłowie, ale także strona społeczna. Niegdyś głos społeczeństwa był prezentowany. Dzisiaj PO z demokracji zrobiła atrapę. Owszem w polskim Sejmie mamy komisje, są obrady, lecz one nie służą dyskusji. A debata publiczna, jaką serwuje nam rządząca Platforma, nie ma nic wspólnego z prawdą. Jedynym celem przyświecającym posłom tego ugrupowania jest jak najszybsze przegłosowanie tego, co odgórnie narzucają władze partii.

Dzisiejsze głosowanie nad poprawką odrzucającą ustawę ratyfikującą obrazuje działania PO względem konwencji?

– Posiedzenie komisji pokazało, że w Platformie Obywatelskiej nie ma jedności co do ratyfikacji tzw. konwencji przemocowej. Dlatego zdecydowano się, że debata poprzedzająca głosowanie będzie płytka, prawie żadna. PO musiała podjąć decyzję, po której stronie stanie. Część posłów tej partii chciała zachować się zgodnie ze swoim sumieniem, dlatego musiano jak najszybciej tę sprawę uspokoić, nie dopuścić do debaty – również wewnątrz PO – bowiem było ryzyko, że część jej członków zagłosuje przeciwko konwencji. Dlatego dzisiejsze spotkanie pozbawione było jakiejkolwiek merytorycznej rozmowy. Tymczasem Sejm powinien być miejscem, w którym jest możliwa wymiana myśli, gdzie troszczy się o dobro wspólne. Nasz pogląd jest zasadniczo różny od poglądu PO, SLD czy Twojego Ruchu, ale mimo wszystko mamy prawo wypowiedzenia swojej opinii. Tego prawa jednak dzisiaj nie mieliśmy, co tylko podkreśla to, że w PO demokracja się kończy.

Konwencja przemocowa wzbudziła sprzeciw polskiego społeczeństwa. Ten głos jest jednak przemilczany...

– Konwencja dotyczy podstawowych praw człowieka, które są dorobkiem kultury, cywilizacji europejskiej, a które teraz próbuje się niszczyć. Aż dziw bierze, że może być tak duża liczba parlamentarzystów, która udaje, że tego nie widzi. Nie chcą też słyszeć sprzeciwu społeczeństwa. To druzgocące.

Skąd ten pośpiech w szeregach Platformy?

– Podejrzewam, że PO boi się tego, że dłuższa debata nad konwencją, kolejne ekspertyzy, które jak do tej pory były druzgoczące dla forsowanej wersji Platformy, mogą doprowadzić do tego, że coraz więcej posłów będzie źle się czuło z tym, co robi, i zadecyduje inaczej, niż oczekiwałaby od nich Ewa Kopacz. Dlatego nie pozwolono chociażby na opinie lingwistyczne, na które dziś wskazywaliśmy. Tak naprawdę nie wiemy, nad czym głosujemy, bo treść przyjętej konwencji będzie różna od treści, którą może podpisać prezydent Bronisław Komorowski. To jest kwestia do wyboru, nie ma dla nich znaczenia, czy tłumaczenie przekazane posłom jest zgodne z rzeczywistością. By uniknąć ujawnienia wszystkich błędów przyśpieszono wszelkie prace.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska

NaszDziennik.pl