logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Nie żyje Władysław Bartoszewski

Sobota, 25 kwietnia 2015 (09:03)

Wczoraj wieczorem w wieku 93 lat zmarł Władysław Bartoszewski, pełnomocnik premiera ds. dialogu międzynarodowego. Wcześniej tego dnia w ciężkim stanie trafił do szpitala MSWiA w Warszawie.

 

Urodził się w 1922 r. w Warszawie. Bartoszewski był więźniem Auschwitz, żołnierzem Armii Krajowej, działaczem Polskiego Państwa Podziemnego, uczestnikiem Powstania Warszawskiego, dwukrotnie ministrem spraw zagranicznych.

W latach 1990-1995 był ambasadorem Polski w Austrii, później przez kilka miesięcy szefem MSZ w rządzie Józefa Oleksego. W latach 1997-2001 był senatorem IV kadencji z ramienia Unii Wolności. Szefem MSZ ponownie został w rządzie Jerzego Buzka w latach 2000-2001. Od 2001 r. przewodniczył Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Międzynarodowej Radzie Oświęcimskiej.

W 2007 r. Bartoszewski stanął na czele komitetu honorowego Platformy Obywatelskiej przed przedterminowymi wyborami parlamentarnymi. Podczas wyborów prezydenckich w 2010 r. wszedł w skład honorowego komitetu poparcia kandydatury Bronisława Komorowskiego na prezydenta. W listopadzie 2007 r. został powołany przez premiera Donalda Tuska na pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów ds. dialogu międzynarodowego. Pełniąc tę funkcję, zajmował się rozwojem współpracy polsko-niemieckiej oraz kontaktami z diasporą żydowską i Izraelem.

Bartoszewski był laureatem wielu nagród, odznaczeń i wyróżnień, m.in. Orderu Orła Białego, Krzyża Wielkiego Orderu Zasługi RFN, papieskiego Orderu św. Grzegorza Wielkiego, Krzyża Wielkiego Zakonu Rycerskiego i Szpitalnego św. Łazarza z Jerozolimy. Ale wśród odznaczeń które z chęcią przyjmował, znalazł się m.in. złoty medal Towarzystwa im. Gustawa Stresemanna przyznany mu w Moguncji w 1996 r. Warto przypomnieć, że Gustaw Stresemann kształtował politykę zagraniczną Niemiec w latach 1923-1929. Nigdy nie pogodził się z klęską swego kraju w czasie pierwszej wojny światowej i dążył do rewizji wschodniej granicy Niemiec. Jego celem było m.in. odzyskanie dla Niemiec Gdańska, utworzenie „polskiego korytarza” i zmiana granicy Polski na Górnym Śląsku na rzecz Niemiec. Trzeba podkreslić, że Stresemann był nieprzejednanym wrogiem Polski i Polaków.

Sympatia dla Niemców i zastanawiająca surowość dla Polaków Bartoszewskiego może i powinna zastanawiać. W 2011 roku udzielił on wywiadu niemieckiej gazecie „Die Welt”. Zapytany, czego się obawiał w czasie okupacji, odpowiedział: „Mieszkałem w domu pełnym inteligencji, przy ul. Mickiewicza 37, piętro drugie. Ale jeśli ktoś się bał, to nie Niemców. Jeżeli funkcjonariusz zobaczył mnie na ulicy i nie było polecenia aresztowania, nie miałem się czego bać. Ale gdy sąsiad Polak zauważył, że kupiłem więcej chleba niż normalnie, wtedy musiałem się bać”.

Bartoszewski zasłynął też z brutalnych ataków słownych na opozycję. Warto przypomnieć jego wypowiedź z 2010 roku dla austriackiego pisma „Der Standard”, że jeśli Jarosław Kaczyński podczas prezydenckiej kampanii wyborczej będzie nawiązywał do śmierci brata, to będzie to „nekrofilia”. Ale już wcześniej Bartoszewski zasłynął z ostrych słów kierowanych pod adresem polityków prawicy, jak chociażby w 2007 roku nazwał członków rządu PiS dyplomatołkami. Podczas kryzysu w koalicyjnym rządzie PiS, Samooobrony i LPR mówił: W kraju za rządów braci Kaczyńskich działo się coraz gorzej. Koszmarna koalicja Prawa i Sprawiedliwości z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin przynosiła skandal za skandalem. Polityczne wiarołomstwo stało się normą. Kolejne obietnice wyborcze Jarosława Kaczyńskiego rozwiewały się w pył. Stało się dla mnie jasne, że jego wizja budowy lepszej Polski, której zaufały miliony Polaków, okazała się jednym wielkim oszustwem. Dlatego też postanowiłem nazwać rzeczy po imieniu i – jak ujął to jeden z przedwojennych satyryków – „przestać uważać bydło za niebydło”. 

 

RP

NaszDziennik.pl