logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Rozgrzany kocioł Platformy

Czwartek, 11 czerwca 2015 (18:17)

Z Beatą Szydło, poseł Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Premier Ewa Kopacz zdymisjonowanych ministrów nazwała „ofiarami podsłuchów”. Znając treść rozmów polityków PO z restauracji, może Pani przyznać, że są to ofiary podsłuchów?

– Nie tylko ci ministrowie, ale i cały rząd powinien się podać do dymisji. I to nie teraz, ale rok temu, kiedy afera taśmowa ujrzała światło dzienne. Przypomnę, że jest to kwintesencja i zarazem podsumowanie wszystkich afer Platformy Obywatelskiej i PSL. Mieliśmy aferę hazardową, Amber Gold, Elewarru. To wszystko zostało niewyjaśnione, a premier mówi, że jej ministrowie są ofiarami. Odwołanie ministrów jest jedynie próbą odwrócenia uwagi społeczeństwa od sedna sprawy. Zwróćmy uwagę na to, że wszyscy rozmawiają o odwołaniach i rekonstrukcji rządu. Niektórzy publicyści, tak jak premier Kopacz, pochylają się nad „ofiarami”. Pomija się to, co jest kluczem w całej sprawie, a więc treści rozmów. A one są bardzo interesujące, bo pokazują, jak władza załatwiała swoje interesy i jakiego języka do tego używała.

Dowiedzieliśmy się, że odwołania są wyrazem „odpowiedzialności za państwo”.

– To są stwierdzenia wpisujące się w zasady marketingu politycznego. Odchodzą ofiary i robią to jeszcze w poczuciu odpowiedzialności za państwo. Teraz mają przyjść nowi, zrobią porządek i będą świetnie rządzić.

Nie wierzy Pani w dobre intencje Kopacz?

– Premier Kopacz przecież nawet nie ukrywa, że tak naprawdę nie zależy jej na Polsce, bo jeżeli wsłuchamy się w jej wczorajsze wypowiedzi, to możemy stwierdzić, że tak naprawdę skoncentrowała się na przepraszaniu wyborców Platformy. Wydaje mi się, że przeprosiny należą się wszystkim Polakom, w tym oczywiście wyborcom PO. Najbardziej przykre w całej sprawie jest to, że Platforma Obywatelska, zamiast kończyć obecną kadencję, podejmując ważne sprawy dla Polski, zajmuje się sobą. Przecież my wchodzimy w tym momencie w okres przygotowania budżetu na przyszły rok i podsumowania budżetu za rok ubiegły. Są jeszcze różne ważne sprawy wymagające rozwiązania, które czekają na dyskusje.

Dlaczego, w Pani ocenie, ucieka się od meritum sprawy?

– To, co ujawniły taśmy, to są rzeczy kompromitujące. Odwołani ministrowie powinni odejść dawno. Tymczasem niektórzy z nich zamiast dymisji otrzymali nagrody. Myślę tu szczególnie o wicepremier Elżbiecie Bieńkowskiej, która zajmuje teraz bardzo wygodną posadę w Brukseli. Jest to próba uciekania od tego, jak to państwo funkcjonowało pod rządami Platformy. Lakonicznie ten ustrój określił minister Bartłomiej Sienkiewicz, mówiąc o kamieni kupie. To jest oczywiście temat niewygodny, bo zbliżają się wybory. Ewa Kopacz wie, że Platforma dostała już od wyborców żółtą kartkę w wyborach prezydenckich, a teraz próbuje uniknąć czerwonej kartki. Polacy mają jednak tego wszystkiego dość i świetnie zdają sobie sprawę z tego, że ten budowany przez osiem lat domek z kart runął.   

Uważa Pani, że powinno nastąpić wcześniejsze zakończenie tej kadencji Sejmu?

– Moim zdaniem, nie powinniśmy w tej chwili podejmować tego tematu. My takiego wniosku nie będziemy składać, bo nie bierzemy udziału w  tym politycznym teatrze, który się toczy. Wybory są za kilka miesięcy. Najprawdopodobniej w październiku. Myślę, że w tym momencie mieszanie w tym rozgrzanym kotle nie ma zupełnie sensu. Trzeba teraz spokojnie dokończyć kadencje i przeprowadzić kampanię. Wierzę głęboko w to, że po wyborach  będziemy mieć dobry rząd.

I będzie to rząd Prawa i Sprawiedliwości…

– Oczywiście, liczę na to. Jestem jednak daleka od triumfalizmu. Dzisiaj Polacy potrzebują uspokojenia, stabilności i rzetelnej oferty, która obudzi w nich nadzieję. A w pierwszej kolejności potrzebujemy uczciwej i normalnej władzy, czyli ludzi, którzy nie będą koncentrować się na załatwianiu własnych interesów politycznych, tylko rzeczywiście zajmą się sprawami, które są dla Polaków najważniejsze.

Premier ma skierować do Sejmu wniosek o odwołanie Andrzeja Seremeta.

– Ewa Kopacz próbuje teraz zrzucić odpowiedzialność na wszystkich wokół. Robi to tylko po to, aby odwrócić uwagę od tego, co wyprawiała Platforma. Oczywiście sprawą naganną jest to, że dochodzi do wyprowadzania dokumentów i sytuacji, kiedy instytucje państwa, w tym prokuratura, nie działają dobrze. Przypomnę, że reformę rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego przeprowadziła Platforma. Dzisiejsze próby odwołania Seremeta mogą być formą przyznania się do tego, że był to błąd. Ale musimy wziąć pod uwagę to, że teraz wszystkie decyzje Kopacz mają podstawę polityczną, a nie merytoryczną. Decyzje te podejmowane są w ogromnych emocjach. Takie decyzje są z reguły decyzjami błędnymi.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl