logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Cztery miesiące czekania

Sobota, 27 czerwca 2015 (04:16)

Z senatorem Jerzym Chróścikowskim, przewodniczącym NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Ustawa o ustroju rolnym już jest. Posłowie PiS mówią, że jest słaba. Chyba nie takich zapisów prawnych oczekiwali rolnicy?

– Ustawa nie satysfakcjonuje w pełni rolników. Niestety, nie w pełni zabezpiecza obrót ziemią i sprzedaż z udziałem obcokrajowców. Co prawda takiej formuły prawnej nie może mieć, ale może dać pierwszeństwo nabycia Polakom, a szczególnie rolnikom, którzy mieszkają na danym terenie. Pewne zapisy są w tej ustawie, ale one nie zabezpieczają ziemi w pełni. Chcieliśmy także wstrzymania sprzedaży ziemi do czasu dobrych uregulowań. Ta ustawa jest nieszczelna i ma wiele luk, które można omijać. Wymaga więc dopracowania. Jest to jednak punkt wyjścia. Postulaty, które my głosimy i negocjowaliśmy z premier, zostały w części zrealizowane. Wiedzmy, że walka była trudna, ale się udało. Opracowaliśmy pewne rozwiązanie. Teraz oczekujemy poprawienia tej ustawy.

I związek będzie naciskał na te zmiany?

– Oczywiście. Już zapowiedzieliśmy, że będziemy monitorować to, co jest. Liczymy na to, że przyjdzie nowy rząd i spojrzy na sprawę z innej perspektywy. Wsłucha się także w głos rolników i uszczelni tę ustawę. Wiem, że wszystkiego nie da się idealnie zapisać, ale poprawki da się nanieść zawsze.

Ustawa trafi teraz do Senatu. Co zrobią Pana koledzy?

– Wydaje mi się, że przejdzie w tej wersji. Oczywiście ustawa trafi do prawników, aby ocenili ją pod względem legislacyjnym. Na to będzie szczególnie zwracana uwaga, bo jeżeli są błędy legislacyjne, to rząd powinien się zgodzić na poprawki. Jeżeli chodzi o kwestię merytoryczną, to wnioskuję, że skoro koalicja tyle nad ustawą dyskutowała i nie zgodziła się na żadną zgłaszaną przez opozycję poprawkę, a Platforma ma miażdżącą większość w Senacie, to w związku z tym arytmetyka mówi, że to, co uchwalili, przegłosują. Pamiętajmy, że nie ma pośpiechu. Ta ustawa wchodzi z okresem półrocznym, bo dopiero od 1 stycznia 2016 r., więc może również wrócić z poprawkami do Sejmu. Ale o wszystkim decyduje Platforma. PSL ma tylko dwóch senatorów, więc jego głos nie ma znaczenia.

Protest będzie trwał?

– Dzisiaj organizujemy manifestację przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Rozpoczniemy ją Mszą św. o godz. 11.00 sprawowaną przez Ojców Redemptorystów. W sobotę też przeprowadzimy dyskusję, w której będziemy podsumowywać realizacje naszych petycji. Będziemy oceniać stopień realizacji oraz zastanowimy się nad tym, czego możemy się jeszcze spodziewać, a czego żądać. Po dyskusji rozpoczniemy rozmowę z rolnikami, a także władzami regionalnych związków nad nowymi formami protestu. O tym, czy to będzie zawieszenie zielonego miasteczka, czy też zaostrzenie protestu, zdecydują rolnicy.

A Pan w stronę której opcji by się przychylił?

– Przyszedł moment, w którym można by podjąć decyzję o zawieszeniu miasteczka. Jednak chcę się wsłuchać w głos rolników. Pierwszy nasz postulat o ochronie ziemi został zrealizowany. Może nie w formie, którą byśmy chcieli, ale jest. Jest więc element, który pozwalałby na zawieszenie protestu i prowadzenie dialogu z premier. Szefowa rządu już apelowała do nas podczas pierwszego spotkania, żebyśmy zawiesili miasteczko. Powiedzieliśmy, że na razie miasteczko będzie trwało, a my sprawdzamy szczerość intencji rządu. Na dzień dzisiejszy wiarygodność rządu stoi pod dużym znakiem zapytania, bo trzeba było aż czterech miesięcy czekania rolników, w którym ponieśliśmy potężne straty, koszty, zdrowie, wysiłek, utracony czas, zaniedbanie w pracy w gospodarstwie. Ustawy o sprzedaży bezpośredniej i o ustroju rolnym są niesatysfakcjonujące. Musimy zatem mieć ograniczone zaufanie i mocno walczyć o swoje prawa. Mam także coraz więcej wątpliwości, czy za tej koalicji da się jeszcze coś dobrego uchwalić.

Dziękuję za rozmowę.      

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl