logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Czarny dzień Senatu

Sobota, 11 lipca 2015 (03:04)

Ze Stanisławem Kogutem, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk

Trzy głosy przesądziły o przyjęciu ustawy o in vitro. Spodziewał się Pan takiego obrotu sprawy?

– Nie spodziewałem się tego. Zdecydowanie wierzyłem, że my tę batalię o człowieka wygramy. Nie ukrywam, że dla mnie jest to najczarniejszy dzień w mojej trzeciej kadencji Senatu. Katolicy niedzielno-partyjni co innego mówią w dzień święty, a co innego robią w dzień powszedni. Wiara mówi jednoznacznie – nie zabijaj! Trzeba wszystkim podziękować za modlitwę. Dziękuję zwykłym ludziom, obrońcom życia, Radiu Maryja, a szczególnie Ojcom Paulinom, którzy podczas Apeli Jasnogórskich bardzo gorąco się za nas modlili.

Co przesądziło o porażce w tej batalii?

– Spotkanie premier z senatorami, podczas którego jasno powiedziała, że jak opowiedzą się przeciw tej ustawie, to nie znajdą miejsca na listach. Pamiętajmy, że człowiekiem się jest, a senatorem jedynie bywa. Dlatego jestem ciekaw, czy premier podczas wizyty u Papieża Franciszka powiedziała, że będzie lobbować za in vitro. Czy składając kwiaty na grobie św. Jana Pawła II, w duchu westchnęła: „Najdroższy święty już niedługo poprę in vitro”? Przecież od nich bije hipokryzja! Na sądzie ostatecznym przy parlamentarzystach Platformy nie będzie premier Ewy Kopacz. Dlatego proszę, aby się za nich gorąco modlić, żeby kapłani zdążyli do nich z wiatykiem i żeby przeżyli głębokie nawrócenie.

Przed głosowaniem także naciskano na senatorów?

– Cały czas starano się ich przekonać, aby zagłosowali za in vitro. Co rusz robili przerwy, rozmawiali, dyskutowali. Tym senatorom Platformy, którzy głosowali z nami, trzeba pogratulować odwagi. Nie każdy ją miał. To był dzień historyczny. Teraz już na zawsze zapisze się, kto jak głosował. A ja nic sobie nie robię z mediów komercyjnych, które się śmieją z nas, że jesteśmy staroświeccy. Ja wolę być staroświecki, iść drogą po cierniach, ale do świętości i zbawienia. A nie drogą usłaną płatkami róży, ale w przepaść.

Do senatorów o odrzucenie ustawy apelował Episkopat. I ten głos okazał się słaby.

– Osobiście jestem za Polską katolicką, a nie laicką i dekalog to jest święta rzecz. Radzę, aby wszyscy parlamentarzyści Platformy zastanowili się nad tym, co mówił Episkopat. Przecież księża biskupi wielokrotnie się zwracali do parlamentu w tej sprawie. Dla mnie teraz tym powinien się zająć Episkopat, i to w sposób zdecydowany. Przecież kto głosuje przeciwko wierze, ten podlega ekskomunice. Czekam na reakcję biskupów, bo to są nasi przełożeni. Pana Boga i wiary nie da się oszukać. Bóg jest cierpliwy, ale sprawiedliwy. Wierzę w to, że szatanowi pozwoli działać tylko do pewnego momentu. A na sali plenarnej naprawdę działał szatan.

Liczy Pan teraz na interwencje Trybunału Konstytucyjnego?

– Jak najbardziej. Według mnie i w ocenie ekspertów ta ustawa nie jest konstytucyjna.   

Gdyby Trybunał Konstytucyjny nie podzielał zastrzeżeń Pana i ekspertów to w nowym parlamencie Prawo i Sprawiedliwość spróbuje zmienić tę ustawę?

– Oczywiście. Gdy tylko wygramy wybory parlamentarne w październiku tego roku, to na pewno niezwłocznie przystąpimy do tego, aby tę barbarzyńską ustawę zmienić. Wszyscy wyborcy powinni pamiętać przy urnach, kto jak głosował. Ci wszyscy, którzy zagłosowali za in vitro, poparli wielki biznes, który wspiera tę metodę. Proponuję, aby każdy, kto uważa in vitro za metodę dobrą, aby poczytał trochę o tej metodzie i o innych, ale tych, które naprawdę leczą niepłodność. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

Aktualizacja 12 lipca 2015 (09:13)

NaszDziennik.pl