logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

PSL – grabarze polskiej wsi i lasów

Czwartek, 6 sierpnia 2015 (03:15)

Z prof. Janem Szyszko, posłem Prawa i Sprawiedliwości oraz byłym ministrem środowiska, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Na obecnym posiedzeniu Sejmu posłowie zajmują się m.in. senackimi poprawkami do ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Według PO – PSL ustawa w proponowanym kształcie eliminuje spekulacyjny wykup ziemi, także przez obcokrajowców. Czy aby na pewno…?

– Przepisy, jakie funduje nam koalicja PO – PSL, nie spowodują blokady możliwości zakupu polskiej ziemi przez obcokrajowców, wprost przeciwnie będą mieli ułatwione zadanie m.in. przez podstawione tzw. słupy. Spośród 26 poprawek, jakie wprowadził Senat, zgodziłbym się z jedną, a mianowicie, że byli właściciele ziemscy, którym pozostało prawo do pierwokupu, będą mieć takie prawo zapewnione. Wprawdzie niektórzy uważają, że taki zapis spowoduje, że od tychże właścicieli będą wykupywane ziemie. Natomiast w mojej ocenie byli właściciele już dawno powinni odzyskać swoje ziemie i robić to, co nakazuje im fakt bycia Polakami i patriotyzm. Nie ulega bowiem wątpliwości, że byli właściciele ziemscy zostali pozbawieni swojej własności, a w tej chwili odmawia im się prawa pierwokupu.     

W maju przyszłego roku wchodzi przepis, który mówi, że Polska będzie całkowicie wolna w kwestii obrotu polską ziemią leśną i rolną. Co to oznacza?

– To jest bardzo niebezpieczny zapis, przed którym ucieka rządząca koalicja, który de facto oznacza, że od 1 maja 2016 r. każda ziemia, która zostanie wystawiona do sprzedaży, będzie mogła być kupowana przez osoby, które mają pieniądze, obojętnie do jakiego państwa należą. Ponieważ siła nabywcza pensji przeciętnego Polaka w porównaniu z siłą nabywczą pensji obywateli starej 15 państw Unii Europejskiej jest zwykle niższa, to w prosty sposób nasza ziemia trafi w posiadanie obywateli obcych państw. Proszę jednocześnie pamiętać, że zapotrzebowanie na ziemię jest ogromne i istnieją uzasadnione obawy, że obszary polskiej ziemi będą w obcych rękach.

Czy z ław rządowych tak trudno dostrzec to zagrożenie?

– Niestety rząd koalicyjny PO – PSL nie widzi tego problemu, wręcz odwrotnie – starał się stymulować proces uruchomienia możliwości zakupu ziemi leśnej poprzez doprowadzenie do bankructwa Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe. Lasy Państwowe, które mają ponad 7,5 miliona ha powierzchni, poprzez nadleśnictwa prowadzą działalność gospodarczą, która w części jest deficytowa. Fundusz Leśny sprawia, że nadleśnictwa dochodowe utrzymują nadleśnictwa deficytowe, które dzięki racjonalnej gospodarce leśnej w przyszłości też będą przynosić zyski. Tymczasem PO – PSL zabrały Lasom Państwowym pieniądze na działalność gospodarczą, co w prostej linii prowadzi do bankructwa. Przypomnę tylko, że zgodnie z nałożonym haraczem w ubiegłym oraz w tym roku lasy są zmuszone wpłacić do kasy państwa łącznie 1,6 miliarda złotych, a w latach kolejnych 2 proc. od przychodu i to niezależnie od tego czy w danym roku osiągną zysk czy stracą. Drenaż kasy Lasów Państwowych sprawi, że zostaną one bez kapitału. To z kolei wymusi pożyczki, bo bez pieniędzy nie sposób realizować gospodarki leśnej. Takie działania sprawią, że Lasy Państwowe staną się bankrutem, a co robi się z bankrutem: sprzedaje się go. Przeciw takiemu grabieniu i niszczeniu lasów społeczeństwo polskie zaprotestowało, zbierając ponad 2 miliony podpisów jeszcze w maju 2014 r.     

PO – PSL wciąż jednak blokuje obywatelski wniosek o referendum w sprawie przyszłości lasów i polskiej ziemi…

– Niestety, rządząca koalicja pozostaje niema na głosy ponad 2 milionów obywateli, lekceważąc zasady demokracji. Sejmowa zamrażarka jest pełna takich „uziemionych” inicjatyw obywatelskich. Wniosek jest jasny, PO – PSL chce doprowadzić do tego, aby ziemia leśna należąca do Lasów Państwowych stała się dostępna dla obcego kapitału.   

Czy do sprawy będzie można wrócić po jesiennych wyborach?

– Nie tylko można, ale wręcz trzeba będzie wrócić. Wśród priorytetów programu wyborczego zarówno prezydenta Andrzeja Dudy, jak i programu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości jest m.in. zachowanie polskiej własności Lasów Państwowych. Wspieraliśmy tę obywatelską akcję, a tak duża liczba zebranych podpisów jest również zasługą zaangażowania członków PiS. Zachowanie formy organizacyjno-prawnej polskiego leśnictwa, jaką są Lasy Państwowe, jest jednym z priorytetów przyszłego rządu PiS. Oczywiście pod warunkiem, że Polacy powierzą nam zadanie naprawy państwa po ośmiu latach szkodliwych dla Polski rządów PO – PSL.

Skoro już mowa także o PSL, to czy to nie dziwne, że partia, która odwołuje się do tradycji polskiej wsi, ale także dziedzictwa, jakim są lasy, tak naprawdę działa na ich szkodę?

– To nie tylko dziwne, ale wręcz skandaliczne. Przecież to dzięki PSL-owi i za zgodą tego ugrupowania zostały zabrane pieniądze Lasom Państwowym. PSL, można powiedzieć ma we władaniu Komisję Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, gdzie funkcję przewodniczącego sprawuje poseł Stanisław Żelichowski, członek PSL, a wcześniej ZSL, który doprowadził do tego, że tak ważną ustawę o Lasach Państwowych przeforsowano nocą w ciągu zaledwie kilku godzin. Tym samym zabrano lasom pieniądze na ich bieżącą działalność gospodarczą. Wszystko to odbyło się za zgodą PSL i było to de facto rażące złamanie Konstytucji RP. Dlatego PiS złożyło skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Kiedy PSL zorientowało się, że zbieramy podpisy, a także że Trybunał Konstytucyjny zajmie się tą sprawą i że przegrają sprawę, wówczas postanowili zrobić unik i swojego rodzaju manipulację i pod pozorem ochrony dziedzictwa, jakim bez wątpienia są Lasy Państwowe, zmienić Konstytucję, wprowadzając tam zapis, że lasy stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym z wyjątkiem uzasadnionego celu publicznego i z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie. Inaczej rzecz ujmując, chciano usankcjonować złamanie Konstytucji i ustawą oraz większością głosów w Sejmie regulować czy decydować, co można sprzedać, co można doprowadzić do bankructwa i komu można zabrać pieniądze. To na szczęście się im nie udało, bo PiS zaproponowało zapis, że lasy stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym.

Podobno część majątków Lasów Państwowych już czekała, aby tylko je wpisać do ustawy?

– Owszem, takie sygnały docierały również do nas i należy przypuszczać, że stał za tym ktoś z rządzącej koalicji. Mieliśmy zatem – na szczęście udaremnioną – próbę uwłaszczenia na części majątku narodowego. Dzisiaj natomiast na przedwyborczych spotkaniach rozpowszechniają nieprawdziwą informację, że PiS nie chciało wpisania do Konstytucji ochrony Lasów Państwowych, co de facto jest brednią i manipulacją. Tymczasem w tej perfidnej grze nie podają, że sami złamali Konstytucję i że to PiS żądało twardego, a nie tylko pozorowanego zapisu, a mianowicie żeby Lasy Państwowe nie podlegały przekształceniom własnościowym. Nie możemy pozwolić, aby Polskie Lasy Państwowe – unikat w skali światowej, samofinansująca się jednostka gospodarcza, która zapewnia każdemu z nas świeże powietrze, trwałość występujących gatunków fauny i flory, a także drewno, które służyło i będzie służyć człowiekowi, co jest przykładem zrównoważonego rozwoju, żeby to wszystko zaprzepaścić, zniszczyć i zatracić. PSL swoimi działaniami chce wyludnić i zniszczyć polską wieś, która jest bazą naszego bezpieczeństwa żywnościowego. Przykładem m.in. GMO i sprawa lasów. Na to zgody nie ma i nie będzie, bo Polacy na to nie pozwolą. Lasy Państwowe powinny również stymulować rozwój obszarów wiejskich i można to zrobić, więcej – nawet trzeba.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl