logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Obywatele decydują

Wtorek, 11 sierpnia 2015 (19:37)

PiS rozpoczyna kampanię referendalną od apelu o dopisanie nowych pytań.

Poprzedzająca referendum kampania zwykle skupia się na kwestiach, o których obywatele mają decydować w głosowaniu. PiS chce jednak zajęcia się sprawami, których referendum nie obejmuje, ale które mają poparcie 6 milionów obywateli. Chodzi o dopisanie do pytań zaproponowanych przez b. prezydenta Bronisława Komorowskiego kwestii wieku emerytalnego, prywatyzacji Lasów Państwowych i obowiązku szkolnego dla sześciolatków.

W zaprezentowanym spocie kandydatka na szefa rządu Beata Szydło (PiS) przekonuje, że Polacy mają prawo decydować o swoim państwie i ich głos się liczy. Dlatego też wiceprezes PiS zwraca się do prezydenta Andrzeja Dudy o dopisanie do ogłoszonego na 6 września referendum trzech pytań w kwestiach najbardziej palących.

– Dlaczego chcę, żeby zadano te pytania? Ponieważ was słucham i chcę dla was dobrze pracować. To obywatele decydują, jakiej chcą Polski. To wasz głos jest najważniejszy – przekonuje Szydło.

To pierwszy spot PiS zaprezentowany w kampanii referendalnej.

– Sprawa referendum jest dla nas bardzo istotna, ponieważ pod tymi trzema pytaniami podpisało się 6 milionów obywateli. Jeżeli państwo polskie i my, wszyscy Polacy, wydajemy 100 mln zł na zorganizowanie referendum, to warto uszanować, a nawet trzeba uszanować ten głos – mówi Marcin Mastalerek, rzecznik sztabu wyborczego PiS.

Jak wskazuje, wprawdzie inicjatywa spotyka się z oporem i twierdzeniami, że dopisanie pytań nie jest już możliwe, ale PiS przekonuje, że według dwóch ekspertyz konstytucjonalistów, jakimi dysponuje klub, sprawa jest wciąż otwarta.

– Referendum na wniosek prezydenta ogłasza się po zatwierdzeniu pozytywnym przez Senat. My kierujemy to do prezydenta. Prezydent prawdopodobnie zwróci się do Senatu o wydanie opinii dotyczącej tych trzech pytań, możliwości dopisania ich do referendum – wskazuje Stanisław Karczewski, szef sztabu wyborczego PiS.

Jak zauważa, w razie potrzeby marszałek Bogdan Borusewicz może zwołać dodatkowe posiedzenie Senatu, by sprawę rozstrzygnąć. Takie posiedzenie musi odbyć się w ciągu 14 dni od wniesienia wniosku przez prezydenta. 

Marcin Austyn

NaszDziennik.pl