logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Rząd rozkładu rodziny

Sobota, 26 września 2015 (14:21)

Z posłem Arturem Górskim (PiS), członkiem sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą, rozmawia Rafał Stefaniuk

Sejmowa Komisja Finansów chciała ponad 1 mln zł z funduszu dla polskich repatriantów przekazać na pomoc imigrantom. Tysiące Polaków będzie musiało poczekać na powrót do Ojczyzny?

– Obecny rząd nigdy nie miał woli politycznej, ani tym bardziej planów przeprowadzenia repatriacji. Uważał, że to nie jest jego problem, tylko zadanie samorządów. Zwodził potomków wysiedleńców i Polaków w kraju, jak długo mógł. Udawał dobrą wolę i zaangażowanie, którego nigdy nie było. Niewątpliwie, jeśli PO wygra wybory, będziemy mieli kontynuację polityki zaniechania. Mam nadzieję, że sytuację odwróci rząd utworzony przez PiS, bo dla nas repatriacja to moralne zobowiązanie Polski wobec ofiar komunizmu, które chcemy wypełnić, by chociaż częściowo przywrócić u tych ludzi poczucie sprawiedliwości.

W Kancelarii Prezydenta powstało Biuro do Spraw Kontaktu z Polakami za Granicą. Wierzy Pan, że to nie będzie kolejna martwa instytucja w Polsce?

– Zależy, jakie będą oczekiwania wobec tej instytucji, realne czy nierealne. Niewątpliwie najwięcej możliwości i środków ma rząd, szczególnie po zawłaszczeniu finansów Senatu przeznaczonych na wsparcie Polonii i Polaków mieszkających na dawnych Kresach Rzeczypospolitej. Prezydent Andrzej Duda ze swoim biurem polonijnym chociaż częściowo chce wypełnić tę lukę. Możliwości finansowe będzie miał w tym roku ograniczone, ale po wyborach liczę na bliską współpracę prezydenta RP i rządu w kwestiach polonijnych. Przy czym głowa państwa nie będzie finansowała remontów czy budowy polskich placówek oświatowych, ale może podejmować inicjatywy choćby w obszarze propagowania polskiego języka, naszej kultury i patriotyzmu. 

Polacy z Kresów mogą żywić nadzieję na powrót do kraju w razie zmiany rządu? Uda się odbudować ich zaufanie do państwa polskiego?

– Utrata wiary Polaków żyjących i pracujących na świecie w polski rząd to poważny problem. Kolejny rząd, bez PO, jest nadzieją dla wielu Polaków. Mam nadzieję, że po przejęciu rządów szybko się uwiarygodnimy w oczach Narodu, ponieważ będziemy punkt po punkcie realizować nasz program. Jak mówi nasze hasło wyborcze: „Praca, a nie obietnice”. To hasło dotyczy także tych naszych rodaków, którzy wyjechali za pracą na Zachód i wciąż nie mają do czego wracać, a także repatriantów, którzy będą wchodzić na nasz rynek pracy. Trzeba stworzyć prorozwojowe warunki w naszej gospodarce, szczególnie dla przedsiębiorstw rodzinnych.

Przekonuje Pana argument, że repatrianci pozytywnie wpłyną na wyjście Polski z zapaści demograficznej? To jest ta droga?

– Przede wszystkim to są nasi rodacy, nasi bracia. Nie zawsze dobrze mówią w języku polskim, ale czują się Polakami od pokoleń, przeważnie są katolikami. Niewątpliwie ich obecność, jeśli będzie odpowiednio liczna, przyczyni się do poprawy naszej sytuacji demograficznej. Będą dodatnią jakością, bo łatwo zasymilują się z resztą społeczeństwa. Dla nich Polska to „ziemia obiecana”, ziemia ich przodków, nie będą uciekać do Niemiec.

Wszelkie badania pokazują, że Polki chcą rodzić dzieci, ale muszą mieć ku temu stworzone warunki ekonomiczne. Dlaczego tego, podobnie jak i repatriantów, nie zauważa rząd?

– Widocznie ma inne priorytety, a podstawowym jest trwanie u władzy za wszelką cenę. Ten rząd nie myśli o odległej przyszłości, tylko w przedziale czasowym od wyborów do wyborów. A naczelną zasadą jest „po nas choćby potop”. PiS ma inne podejście i chce kompleksowo wspierać rodzinę i zwrócić dzieci rodzicom, aby to rodzice decydowali o losach ich pociech i wychowywali w tych wartościach, które od pokoleń są im bliskie. Tymczasem obecny rząd przyczynia się do rozkładu tradycyjnej rodziny, podejmuje działania, które przyczyniają się do demoralizacji dzieci. Rodzina nie jest instytucją anachroniczną, to podstawa trwania i rozwoju Narodu. Dla tego rządu pojęcia „Naród” i  „rodzina” to nie tylko pojęcia obce, to wręcz pojęcia wrogie. Kobiety, które pod tym rządem chcą mieć dzieci, są naprawdę dzielne. Bo dziś bycie matką to prawdziwy heroizm i patriotyzm.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl