logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Nie wstydzę się być patriotą

Poniedziałek, 12 listopada 2012 (02:07)

Z mjr. pil. Matthew Spearsem, dowódcą stałego pododdziału Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych w Polsce, rozmawia Piotr Falkowski

Czym różnią się obchody Święta Niepodległości w Polsce i w USA?

- Po pierwsze, wypadają w innej porze roku. U nas Dzień Niepodległości jest w środku lata. Mamy więc dużo imprez na powietrzu, okolicznościowe przyjęcia urządza się przy grillu albo basenie. A w Polsce jest strasznie zimno. To fantastycznie, że ludzie mimo tego zimna biorą udział w uroczystościach publicznych organizowanych na dworze. Po drugie, można zaobserwować, że często Polacy ze względu na swoją historię świętują niepodległość z większym napięciem, zaangażowaniem uczuciowym. Dla Amerykanów jest ona czymś oczywistym, pewnym. Myślę, że dla Polaków nie tak bardzo, kwestia niepodległości jest dużo bliżej osobistych niepokojów.

Może to lepiej, gdy można świętować z odrobiną beztroski?

- Nie sądzę, żeby warto było we wszystkim naśladować Stany Zjednoczone. Kiedy obchodzicie święto waszej niepodległości, jest ono takie jak wy, wasza historia, wasze myślenie o sobie, o wolności. Myślę, że wspólna polskim i amerykańskim obchodom jest troska o zachowanie naszego życia, naszej niezależności. Ważne, żeby Polska wciąż zachowywała swoją tożsamość.

W pewnych kręgach mówi się, że wyrażanie uczuć narodowych to przeżytek w jednoczącym się i zglobalizowanym świecie. Niektórzy naprawdę czują się zakłopotani, gdy mają mówić o swoim patriotyzmie. Do Ameryki to chyba nie dotarło?

- Ja nie mam takich obaw. Zresztą w Polsce też nie widzę, żeby ktoś był zakłopotany z powodu swojego patriotyzmu. Ale może to dlatego, że obracam się niemal wyłącznie w środowisku sił zbrojnych. Myślę, że moi polscy koledzy są naprawdę dumni z Polski. Historia to jedno, ale teraz żyją w wolnym kraju, któremu służą. Kiedy wykonują swoją pracę w wojsku, to wzmacniają swój kraj. Nie można mówić, że to coś nieodpowiedniego, że przyczyniają się do bezpieczeństwa i wolności swoich rodaków. To powód do satysfakcji, do wyrażenia której jest okazja podczas świąt państwowych.

Takie świętowanie ma też znaczenie wychowawcze?

- W mojej młodości Dzień Niepodległości był wyjątkowy, bo wtedy spędzaliśmy go w rozszerzonej rodzinie. Poza moimi braćmi, siostrami i rodzicami obecni byli dziadkowie i wszyscy kuzyni. To miało na pewno wpływ na moje przyszłe życie, bo obaj dziadkowie także byli wojskowymi. I zupełnie naturalnie mówili o służbie ojczyźnie. Nasiąkałem takim myśleniem, że to jest coś właściwego. Mój ojciec też był wojskowym, tylko służył najpierw w wojskach lądowych, a potem w siłach powietrznych. Zawsze interesowałem się tym, co robi. Walczył w Wietnamie. Służba wojskowa była dla mnie jedną z opcji, aż w pewnym momencie, gdyż przyszedł czas wyboru szkoły, zdecydowałem się też pójść tą drogą. W ten sposób kolejne pokolenie w naszej rodzinie wnosi wkład w zabezpieczenie niepodległości Stanów Zjednoczonych.

Dziękuję za rozmowę.

Mjr pil. Matthew Spears od 2009 r. służył jako instruktor polskich pilotów F-16 w bazie w Krzesinach

Nasz Dziennik