logo
logo

Zdjęcie: Andrzej Kulesza/ Nasz Dziennik

Długa droga do prawdy o Wyklętych

Sobota, 6 lutego 2016 (05:17)

Z prof. Wojciechem Polakiem, historykiem, wykładowcą na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Raz po raz historycy odnajdują miejsca kaźni żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Teraz IPN odnalazł na terenie dawnego Pawilonu X Aresztu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie karcer, czyli tzw. pojedynkę, w którym przetrzymywano m.in. Niezłomnych. Ile jeszcze nie wiemy o zbrodniczej działalności aparatu bezpieczeństwa PRL?

– Bardzo dużo. Miejsca kaźni są często nieznane, niezbadane lub stoją zapomniane. W Olsztynie pierwsze więzienie NKWD to waląca się chatka, którą konserwator objął ochroną wbrew planom inwestycyjnym. Istnieje więc problem, jak ją zabezpieczyć. Są też piwnice na Pradze w Warszawie, gdzie były katownie NKWD, gdzie są napisy na ścianach. One także nie są poddane należytej ochronie. Tak jak widzimy, problem ten jest podwójny, czyli odnalezienie miejsc kaźni oraz odpowiednie zadbanie o nie. A są to przecież miejsca pamięci, które powinny pozostać na wieki.

I dlaczego się o nie nie dba?

– To jest problem. To powinno być w gestii instytucji konserwatorskich oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. To one powinny podejmować odpowiednie działania, występować o zabezpieczenie, dyscyplinować właścicieli itd. Pytanie, dlaczego się tego nie robi, nie jest do mnie. Warto je zadać odpowiednim organom państwa.

Wiemy o strasznym losie żołnierzy podziemia po aresztowaniu, ale w czynny lub bierny sposób znęcano się także nad ich rodzinami. Uniemożliwiano edukację, wstrzymywano kariery, utrudniano załatwienie podstawowych spraw urzędowych. Jest to kwestia bardzo istotna dla poznania historii PRL, ale także przemilczana…   

– Rodziny miały bardzo ciężkie życie. Krewnych Żołnierzy Niezłomnych wyrzucano z pracy, dzieci nie mogły studiować lub ograniczono im liczbę kierunków, na których mogli podjąć naukę. Ale ponadto robiono jedną rzecz – wysiedlano. Jeżeli ktoś z Warszawy związany z partyzantką czy konspiracją antykomunistyczną został skazany, to jego rodzina była wysiedlana do miasteczek bądź okolicznych wsi. I tak postępowano nawet z bardzo dalekimi krewnymi.

A po wysiedleniu osoby te dalej znajdowały się w centrum zainteresowań aparatu bezpieczeństwa?

– Dokładnie tak, na wysiedleniu nie kończyła się ich gehenna. Później także utrudniano im życie. Mnóstwo energii wkładano w to, aby nie mogli normalnie funkcjonować.

Współcześnie historia Żołnierzy Niezłomnych cieszy się zainteresowaniem społeczeństwa. Media rządzą się prawami rynku. Skoro obserwujemy wielkie zainteresowanie losem Wyklętych, to dlaczego ten temat nie interesuje producentów filmowych?    

– Filmy w Polsce są głównie finansowane przez państwo, które daje dotacje na produkcję. Platforma Obywatelska nie była zainteresowana kreowaniem polityki historycznej poprzez dzieła filmowe. Mam nadzieję, że gdy zmieniła się ekipa rządząca, to ta sytuacja też się zmieni. W warunkach polskich produkcja filmowa jest tak wielkim przedsięwzięciem, że trudno je realizować bez wsparcia państwa.

Nie zobaczymy Niezłomnych, ale w zamian za to należąca do Agory Stopklatka emituje serial „Nasze matki, nasi ojcowie”.

– Jest to pozycja, która fałszuje historię. Można powiedzieć, że Niemcy próbują przy pomocy tego serialu częściowo zrzucać odpowiedzialność za zbrodnie, które popełnili na Polakach. Stąd te różne sugestie, że Armia Krajowa miała charakter antysemicki. Twierdzenia te są nie tylko idiotyczne, ale zasługują też na potępienie. Polacy nie tylko powinni protestować przeciwko temu serialowi na całym świecie, ale też w odpowiedni sposób uświadamiać międzynarodową opinię publiczną. Tym bardziej nie powinno się emitować w naszym kraju. To jest coś dla mnie zupełnie niewyobrażalnego.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zapowiada zmniejszenie emerytur dla byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa...

– Moim zdaniem, wszyscy funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa powinni otrzymywać najniższe ustawowe emerytury i to jedynie ze względów humanitarnych. I nic więcej. Uważam, że takie rozwiązanie byłoby najlepsze.

Zapowiedzi tego typu powtarzają się od lat, a póki co byli kaci mają wyższe świadczenia niż ich ofiary. Widzi Pan jakieś przesłanki, które pozwalają stwierdzić, że to się wkrótce zmieni?

– Raz doszło do redukcji emerytur. One są lekko zmniejszone i to trzeba przyznać. Nie wiem, czy to zostanie przeprowadzone. Dotychczas pojawiały się protesty i padały argumenty prawne. Mam nadzieję, że teraz rząd okaże stanowczość, że sprawa ta zostanie przeprowadzona. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl