logo
logo

Zdjęcie: R.Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Szansa dla Wyszkowskiego

Wtorek, 27 listopada 2012 (02:03)

Redaktor Krzysztof Wyszkowski ma szansę, aby domagać się cofnięcia decyzji sądu o wykonaniu za niego przeprosin po przegranym procesie z Lechem Wałęsą. Sąd Okręgowy w Warszawie rozpatrzy dziś zażalenie jego adwokata w tej sprawie - dowiedział się "Nasz Dziennik".

Sprawa jest mocno skomplikowana pod względem prawnym.

- Lech Wałęsa przez swojego pełnomocnika wezwał Krzysztofa Wyszkowskiego do wykonania wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku - wyjaśnia mec. Andrzej Lew-Mirski, reprezentujący gdańskiego dziennikarza.

Chodzi o wyrok z 2011 r., który nakazał Wyszkowskiemu przeproszenie Wałęsy za telewizyjną wypowiedź z 16 listopada 2005 r., w której nazwał Wałęsę tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie "Bolek". Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa uznał wniosek Wałęsy. Wówczas Wyszkowski skierował zażalenie na tę decyzję, jednak jak się okazało, stało się to za późno.

- Niestety, zażalenie złożone na decyzję w tej sprawie uchybiło terminowi i zostało odrzucone. Wówczas skierowałem zażalenie na to odrzucenie - mówi Lew-Mirski.

I właśnie tego ma dotyczyć posiedzenie sądu. Jak poinformował nas Maciej Gieros z sekcji prasowej przy Sądzie Okręgowym w Warszawie, w wydziale odwoławczym ma się dziś odbyć posiedzenie w sprawie odrzucenia zażalenia o wszczęcie egzekucji wyroku zobowiązującego Wyszkowskiego do przeprosin Wałęsy.

Płacił Wałęsa

- W zażaleniu podaję poważne argumenty. Jest tam nawet argument o niewykonalności tego orzeczenia w takiej formie, w jakiej zostało orzeczone - mówił wcześniej Krzysztof Wyszkowski.

- Sąd w tej chwili musi przede wszystkim rozpatrzyć, czy moje zażalenie na odrzucenie zażalenia Wyszkowskiego jest zasadne. Ten termin jego złożenia minął, ale można go przywrócić - zaznacza mec. Lew-Mirski pytany o możliwą decyzję sądu.

Jak dodaje, sąd mokotowski niestety poszedł już dalej. Nie czekając na dzisiejsze posiedzenie, wydał kolejną decyzję o wykonaniu przeprosin na koszt Wyszkowskiego. W międzyczasie Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, nie czekając na rozstrzygnięcie problemu niedotrzymania terminu, upoważnił pełnomocnika Lecha Wałęsy do wykonania wyroku na koszt Wyszkowskiego. - Tę decyzję też zaskarżyłem - dodaje nasz rozmówca.

- W chwili obecnej oczekuję na reakcję sądu okręgowego na moje zażalenie na decyzję Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa o zezwoleniu Wałęsie na zastępcze (za mnie) wykonanie wyroku SA w Gdańsku, czyli opublikowanie przeprosin. Pozostaję w nadziei, że SO podzieli przedstawione argumenty i unieważni decyzję SR - stwierdził Wyszkowski, który obecnie przebywa w szpitalu.

Decyzja sądu została już kilka dni temu wykonana i w "Faktach" TVN wyemitowano planszę z przeprosinami. Jak podkreśla pełnomocnik byłego prezydenta mec. Ewelina Wolańska, emisja przeprosin została opłacona przez Wałęsę, aby w ten sposób wyegzekwować od Wyszkowskiego prawomocny wyrok sądu. Wolańska jednak nie zdradza, jakie były koszty tego ogłoszenia.

Wyszkowski już wcześniej alarmował, że koszty takich przeprosin mogą dla niego oznaczać konfiskatę posiadanego majątku.

- Obawiam się, że nic mnie już nie uratuje przed komornikiem. To oznacza, że komornik może zająć wszystko, co mam - mówił kilka tygodni temu "Naszemu Dziennikowi".

Wyszkowski bezpośrednio po publikacji przeprosin oświadczył, że "Lech Wałęsa sam siebie - w moim imieniu - przeprasza za nazwanie go przeze mnie tajnym współpracownikiem o ps. "Bolek"". "Taką możliwość dał mu absurdalny wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z marca 2011 r., który wbrew faktom historycznym orzekł, że "nie było i nie ma sprawdzonych i pewnych dowodów" agenturalności Wałęsy" - czytamy w oświadczeniu.

Krzysztof Wyszkowski zaznaczył, że podtrzymuje swoje słowa. "Nie przeprosiłem i nie przeproszę Wałęsy za moje słowa prawdy" - dodał.

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik