logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Instrukcje Millera

Piątek, 16 września 2016 (01:33)

Były szef komisji smoleńskiej Jerzy Miller naciskał, żeby jej raport był zgodny z rosyjskim przekazem.

„Mamy komisję rosyjską, prokuratora rosyjskiego, komisję polską i prokuratora polskiego. Wszystkie te cztery podmioty są wzajemnie od siebie niezależne. W związku z tym albo zadbamy w tej czwórce o spójność dialogu ze społeczeństwami, zwłaszcza społeczeństwem polskim, albo zadbamy o jednolity przekaz, który nie sprzyja budowaniu mitów i podejrzeń, albo sami sobie ukręcimy bicz” – mówił do członków państwowej komisji mającej badać katastrofę smoleńską jej przewodniczący minister Jerzy Miller. Komisja zwana komisją Millera pracowała równolegle z komisją rosyjską działającą przy MAK.

Miller wyraźnie oczekiwał, że podlegli mu eksperci będą dążyć do napisania raportu zgodnego z dokumentem rosyjskim. MAK opublikował swój raport w styczniu 2011 roku, komisja Millera – pół roku później. Minister, który zdawał sobie sprawę, że jest nagrywany, starał się trochę rozmyć ten przekaz, uciekając się do kwestii nieporozumień co do kwalifikacji katastrofy. Rosjanie przypisali ją do lotnictwa cywilnego, Polska do państwowego.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski

Aktualizacja 16 września 2016 (01:33)

Nasz Dziennik