logo
logo
zdjęcie

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Jak uderzyć w rząd?

Niedziela, 19 lutego 2017 (10:13)

Od jakiegoś czasu mamy nasilające się komunikaty w mediach dotyczące zanieczyszczenia powietrza (tzw. smogu), głównie w dużych miastach, tzw. pyłami zawieszonymi PM10, których natężenie średniodobowe nie powinno przekraczać 50 mikrogramów na m3, a przy przekroczeniu normy średniodobowej 200 mikrogramów na m3 odpowiednie instytucje są zobowiązane do informowania mieszkańców, których to zagrożenie dotyczy (Główny Inspektorat Ochrony Środowiska – GIOŚ).

Głównym źródłem tego zanieczyszczenia jest tzw. niska emisja i wzrastająca z roku na rok liczba samochodów, przy czym normy zanieczyszczenia najczęściej są przekraczane przy utrzymującej się przez dłuższy czas bezwietrznej pogodzie.

Tej zimy jednak smog urósł nieoczekiwanie do rangi narodowej katastrofy, z internetu informacje o nim wręcz się „wylewają”, częste komunikaty powtarzają telewizje 24-godzinne, doszło nawet do tego, że jedna z nich „chciała w Krakowie walczyć ze smokiem”, podchwyciła tę narrację także opozycja.

Niezorientowani ludzie wręcz wpadają w panikę, boją się wychodzić z domów, ba, jak się popatrzy na te wszystkie wykresy dotyczące jakości powietrza pokazywane w telewizjach, to na sam ich widok trudniej się oddycha.

Jak się to jednak stało, że tej zimy smog stał się takim problemem, a wcześniej go nie było, jeżeli już, to o dużym zanieczyszczeniu powietrza mówiono tylko w Krakowie, i stąd podjęte działania tamtego samorządu o wymianie pieców węglowych przy współfinansowaniu samorządu terytorialnego.

Oczywiście smog w Polsce był zawsze, a wcześniej był jeszcze groźniejszy, tyle tylko, że nie ani media, ani ekologiczne organizacje pozarządowe nie chciały uderzać w poprzedni rząd, więc specjalnie się o tym nie mówiło.

Teraz jednak jest rząd, w który „walić” można i nawet trzeba, więc dlaczego nie siać paniki i w niego nie uderzać, ba, być może w dłuższym okresie to uderzanie może przynieść jakiś wyłom w jego wizerunku, bo inne akcje nie dały takiego rezultatu (np. „sieroty z Aleppo”, „Sebastian z seicento”).

Żeby było jasne, jestem za rzetelną informacją w sprawie zanieczyszczenia powietrza i z tego obowiązku polskie państwo się wywiązuje (rzetelne informacje wspomnianego GIOŚ), ale bez siania paniki.

Szczególnie godne potępienia są sugestie, że mamy narastające w Polsce zanieczyszczenie powietrza, w sytuacji, kiedy z roku na rok sytuacja jest lepsza, ponieważ wydajemy na to ogromne pieniądze, w tym także na inwestycje związane z ochroną powietrza.

Ba, byłaby ona jeszcze lepsza, gdyby prezydenci dużych miast (w większości z Platformy albo przez tę formację wspieranych), a także marszałkowie województw (15 na 16 to marszałkowie wyłonieni przez koalicję PO – PSL) przyjęli już wiele lat temu programy wymiany pieców węglowych na bardziej ekologiczne dla wszystkich swoich mieszkańców, którzy je posiadają, i je znacząco współfinansowali.

Oprócz miasta Krakowa i sejmiku małopolskiego żaden region jednak do tej pory tego nie zrobił i teraz domaganie się prawie natychmiast realizacji takiego ogólnopolskiego przedsięwzięcia przez obecny rząd jest jednym wielkim nieporozumieniem.

Opozycja, a w szczególności posłowie Platformy i Nowoczesnej, zamiast budować swoje programy, z którymi mogliby przekonywać Polaków do siebie, ciągle poszukuje tematów, za pomocą których mogłaby uderzyć w rząd.

Mimo że ma ona ogromne wsparcie medialne, te tematy zastępcze żyją jednak bardzo krótko, tak jak to było w przypadku „nielegalnego budżetu”, „sierot z Aleppo” czy też ostatnio „Sebastiana z seicento”.

Wszystko to jednak nie daje specjalnego rezultatu, poparcie dla rządzącego Prawa i Sprawiedliwości nie tylko nie spada, ale lekko rośnie, więc teraz uczepiono się smogu, który „był, jest i pewnie jeszcze przez wiele lat będzie”, bo występuje także w krajach Europy Zachodniej, które na energię odnawialną przez ostatnie 20-30 lat wydały już setki miliardów euro.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Aktualizacja 24 września 2017 (11:59)

NaszDziennik.pl