logo
logo
zdjęcie

Mariusz Dzierżawski

Pigułka śmierci na receptę

Piątek, 26 maja 2017 (20:10)

Pigułka ellaOne znowu rozgrzała media. Postulat ministra Konstantego Radziwiłła, aby sprzedaż pigułki odbywała się tylko na receptę, wywołał wielki wrzask. Przyczyna tego wrzasku jest oczywista. W roku 2016 sprzedano w Polsce ok. 240 000 pigułek, za średnią cenę powyżej 120 złotych. Producent i  dystrybutorzy zarobili ok. 30 milionów złotych. Jest z czego opłacać kampanie reklamowe i zachęcać ginekologów do kłamstw, że jest to środek antykoncepcyjny i ma same zalety.

Warto więc przypomnieć, że w wielu przypadkach specyfik nie dopuszcza do zagnieżdżenia się w macicy zarodka, powoduje jego śmierć i wydalenie z organizmu, jest więc środkiem poronnym. EllaOne oddziałuje na układ hormonalny kobiety, zaburzając go i może powodować bezpłodność. Dziecko często zabija, a matce rujnuje zdrowie.

Specyfik, który służy truciu dzieci i szkodzi zdrowiu matek, powinien być całkowicie zakazany. Ministrowi zdrowia jednak po raz kolejny zabrakło odwagi, aby przeciwstawić się szkodzeniu pacjentom. Wybrał półśrodek. Truć ludzi nadal będzie można legalnie. Tyle że na receptę.

Mariusz Dzierżawski

Autor jest członkiem Fundacji PRO - Prawo do Życia.

NaszDziennik.pl