logo
logo
zdjęcie

Jacek Kotula

Miliony na usługach zła

Wtorek, 30 maja 2017 (05:14)

Feministki próbują tylnymi drzwiami umożliwić kobietom zakup tabletki „dzień po”. Kluczem ma być recepta europejska dostępna drogą internetową – wystawiona przez lekarza z zagranicy. Każda kobieta – za pomocą specjalnego portalu – będzie mogła ją wydrukować, a potem zakupić preparat. Takie rozwiązanie jest niestety legalne.

Według informacji Ministerstwa Zdrowia w całym 2016 r. sprzedano w Polsce 227 tys. tabletek „dzień po”. Rok wcześniej było to 166 tys. Załóżmy, że każda z nich kosztowała około 100 zł. Mówimy więc o milionach, które rokrocznie trafiały na konta propagatorów aborcji.

Grupy te, walcząc o tzw. prawo kobiet do swobodnego zabijania dziecka, de facto dążą do powiększania swoich zysków. Stać ich więc na wynajmowanie zepsutych prawników i lekarzy, którzy będą wynajdować kruczki prawne, aby tylko szerzyć w Europie cywilizację śmierci.

To pokazuje, jak nierówną walkę toczą z nimi obrońcy życia. Staramy się edukować społeczeństwa, tłumaczymy, czym jest aborcja i jakie niesie skutki. Organizujemy pikiety i wystawy, trwa akcja „Szpitale bez aborterów”, powstają filmy pro-life. Robimy wszystko, co w naszej mocy. Niestety, nie jesteśmy w stanie poświęcić tylu sił i środków na szukanie luk w prawie jak zwolennicy zabijania.

Potrzebujemy więc pomocy mądrych głów, które cenią wartości i wiedzą, w jaki sposób wykorzystać wiedzę tak, aby prawo stało się przyjazne ludziom.

Ministerstwo Zdrowia musi stanąć do walki z internetowymi receptami. Inaczej nie będzie sensu kształcić farmaceutów. Po co mają funkcjonować klasyczne apteki, kiedy każdy będzie mógł ściągnąć lipną receptę i truć się? Bez względu na to, ile ma lat. Bo jak sprawdzić, czy użytkownik po drugiej stronie komputera to nie np. 12-letnia dziewczynka?

Farmakologiczna aborcja jest tak samo szkodliwa jak mechaniczna. W sieci można znaleźć tysiące rzeczowych artykułów, z których dowiadujemy się, że po zażyciu tabletki w organizmie kobiety wybucha hormonalna bomba atomowa.

Jak więc skutecznie walczyć z tą tabletką? Trzeba zakazać jej sprzedaży. Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł nie powinien obawiać się negatywnych komentarzy. Człowiek, który piastuje urząd ministra, powinien wykazywać się odwagą i powinien postawić się wszelkim grupom, które dążą do niszczenia Polski. Rozwój Polski, wzrost dzietności i zdrowe społeczeństwo to powinien być nadrzędny cel każdego ministra zdrowia.

A szatan cieszy się z każdego zabitego dziecka. Dla niego nie ma znaczenia, czy ludzie giną rozrywani szczypcami, czy zatruci chemią. I tak podsuwa pomysły aborterom, dla których najważniejsze są pieniądze.

Jacek Kotula

Autor jest przewodniczącym rzeszowskiego oddziału Fundacji PRO - Prawo do Życia.

NaszDziennik.pl