logo
logo

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Krucjata Timmermansa przeciwko Polsce

Czwartek, 20 lipca 2017 (13:35)

Z Tomaszem Porębą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Jak odbiera Pan zarzuty wobec Polski sformułowane w środę przez wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa?

– To kolejna próba ataku na polski rząd, próba ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski. Komisja Europejska – a Frans Timmermans szczególnie – jest tak zaślepiona w swojej krytyce wobec Polski, że dopuściła się jej jeszcze przed przyjęciem ustaw dotyczących reformy sądownictwa przez Sejm RP. Komisja nie miała więc nawet czasu, żeby zapoznać się z treścią tych propozycji i zamiast tego od razu przystąpiła do frontalnego ataku. Nie wyobrażam sobie, żeby taka sytuacja mogła mieć miejsce w przypadku procesu legislacyjnego w Niemczech czy we Francji.

Czy tej nagonki nie należy rozpatrywać w kontekście wydarzeń w Polsce, a zatem czy wysoki urzędnik unijny wpisuje się w działania opozycji w Polsce?

– Oczywiście, Frans Timmermans przecież nie atakuje Polski po raz pierwszy. To koło ratunkowe rzucone tonącej tzw. totalnej opozycji, która podobnie jak w grudniu dąży do ponownego wywołania awantury. A wszystko to dzieje się pod płaszczykiem pięknych haseł wypowiadanych przez wiceprzewodniczącego Timmermansa o rządach prawa i obronie rzekomo zagrożonej demokracji w Polsce.

Obszar wymiaru sprawiedliwości należy do wyłącznych kompetencji państw członkowskich. Czy zatem Komisja Europejska, atakując Polskę, nie wykracza poza swoje uprawnienia?

– Komisja Europejska uzurpuje sobie kolejne prawa, których nie ma. Kilka tygodni temu widzieliśmy to na przykładzie następnej procedury uruchomionej przeciwko Polsce, Węgrom i Czechom w związku z odmową przyjmowania przez te kraje migrantów muzułmańskich. Świadomie używam tu słowa „migranci”, gdyż do tej pory Komisja nie przedstawiła żadnego skutecznego sposobu weryfikacji tożsamości tych osób, a mimo to próbuje naciskać na państwa członkowskie w celu ich przyjmowania. Polityka azylowa, podobnie jak kwestie związane z wymiarem sprawiedliwości, to wyłączna domena państw członkowskich i ingerując w te sfery w przypadku Polski, KE testuje, jak daleko może się posunąć.

Jakie może być stanowisko polskiego rządu wobec ultimatum KE?

– Polski rząd od wielu miesięcy stara się rzeczowo na argumenty rozmawiać z Komisją Europejską, ale chociażby po dzisiejszym butnym wystąpieniu wiceprzewodniczącego Timmermansa i niewybrednych komentarzach – z jego strony – na temat polskiego rządu widać wyraźnie, że dobra wola Komisji to jedynie fasada. Gdyby temu gremium rzeczywiście zależało na konstruktywnym dialogu z polskim rządem, usłyszelibyśmy dzisiaj, że Komisja chce mieć czas na gruntowne zapoznanie się z tekstami projektów ustaw dotyczących reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości i zgłoszonymi w ostatnich godzinach poprawkami. Zamiast tego usłyszeliśmy pogróżki i zapowiedź kolejnego ataku na nasz kraj w przyszłym tygodniu.

Czy bardzo emocjonalne wystąpienie i osobiste wycieczki Timmermansa pod adresem Polski nie wykraczają poza uprawnienia i kompetencje wiceprzewodniczącego KE?

– Nie mam wątpliwości, że to nic innego jak osobista krucjata wiceprzewodniczącego Timmermansa przeciwko Polsce. Przypomnę, że nie kto inny jak Frans Timmermans jest członkiem skrajnie lewicowej holenderskiej partii i osobą, której rząd centroprawicowy i konserwatywny w Polsce zwyczajnie uwiera. To, że to właśnie on stał się twarzą KE w sporze z Polską, już samo w sobie pokazuje, o co tak naprawdę tu chodzi. Najwyższy czas, żeby wiceprzewodniczący Timmermans pogodził się z wyborem Polaków i swoim zachowaniem przestał podkopywać zaufanie do unijnych instytucji.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że w tym wypadku hasło „ulica i zagranica” kolejny raz dochodzi do głosu.

– To schemat, który opozycja realizuje właściwie od samego początku, choć bardziej zasadne byłoby raczej określenie „ulica i Targowica”. Już nawet brukselski portal Politico odnotował, że ataki na Polskę na forum Unii Europejskiej są nakręcane przez europosłów Platformy, którzy domagają się zdecydowanych działań wobec Polski i Węgier. Rozmawiamy o tym z europosłami z innych państw, np. Wielkiej Brytanii czy Włoch, dla których tak szkodliwe zachowanie w europarlamencie wobec własnego kraju jest po prostu nie do pomyślenia. 

Wiceszef Timmermans stwierdził, że KE jest bliska uruchomienia art. 7 traktatu, który przewiduje sankcje. Czy i na ile jest to realne?

– Kilka miesięcy temu ponowne pogróżki słyszeliśmy pod adresem Węgier. Oczywiście nie należy wykluczać możliwości uruchomienia art. 7 traktatu i dążeń do nałożenia sankcji na Polskę. Mam jednak nadzieję, że Komisja – zanim podejmie decyzję – dobrze wykorzysta ten tydzień przede wszystkim na zapoznanie się z proponowanymi zmianami w zakresie sądownictwa w Polsce oraz – co najważniejsze – porówna je z istniejącymi już rozwiązaniami chociażby w Niemczech, Danii, Szwecji czy Hiszpanii.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 3 listopada 2017 (20:29)

NaszDziennik.pl