logo
logo

SPOŁECZEŃSTWO

Zdjęcie: / Reuters

Solidarni z Europą

Sobota, 29 lipca 2017 (01:49)

Rozpoczynamy akcję wysyłania listów do wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa

Timmermans zagroził Polsce wszczęciem procedury przewidzianej w art. 7 Traktatu UE, który przewiduje m.in. sankcje finansowe za „łamanie praworządności”. To jego odpowiedź na reformę sądownictwa, którą chce przeprowadzić rząd. Jednak jeśli przyjrzeć się bliżej działalności KE i innych unijnych instytucji, to okazuje się, że to one łamią prawo europejskie oraz podstawowe prawa człowieka i narodów, a nie Polska.

Dlatego „Nasz Dziennik” rusza z akcją wysyłania listów do Fransa Timmermansa. Przypominajmy w nich wiceprzewodniczącemu Komisji Europejskiej o podstawowych prawach, które są naruszane przez Unię Europejską.

Taka polityka Brukseli uderza w mieszkańców krajów unijnych. Chodzi w szczególności o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, ochronę rodziny czy też o wolność słowa i suwerenne prawa narodów Europy.

Wysyłając list do Fransa Timmermansa, możemy więc wyrazić naszą solidarność z Europejczykami, których prawa są notorycznie łamane przez UE, z czego często nawet nie zdają sobie oni sprawy.

W liście należy zawrzeć listę praw obywatelskich i praw narodów, które są łamane, a których UE powinna przestrzegać. Prosimy o wysyłanie listów na razie drogą elektroniczną (adres e-mailowy Fransa Timmermansa znajduje się na s. 7). Korespondencja do KE może być wysłana w języku polskim, choć szybciej trafi ona na biurko wiceprzewodniczącego, jeśli zostanie sporządzona w języku angielskim.

8 sierpnia dołączymy do „Naszego Dziennika” pocztówkę z listą najważniejszych praw Europejczyków, którą będzie można wysłać do Fransa Timmermansa.

Unia Europejska ma wielkie „zasługi” w zniesieniu w wielu państwach prawnej ochrony życia człowieka, promując aborcję jako rzekome „prawo kobiet”. Nie przeciwstawia się też eutanazji, która jest traktowana jako „prawo do godnej śmierci”. Jak podkreśla prof. Mieczysław Ryba z KUL, Komisja Europejska powinna zatroszczyć się o przestrzeganie prawa do życia we wszystkich krajach członkowskich, w których jest ono łamane. Tego jednak nie robi.

Bruksela przykłada też rękę do tego, że w kolejnych państwach członkowskich legalizuje się „małżeństwa homoseksualne”, przyznając im także prawo do adopcji dzieci. Jest to jednak jawne pogwałcenie prawa naturalnego i pozbawienie dzieci prawa do wychowania w normalnej rodzinie. Instytucje unijne pozwalają na deptanie praw rodziców do swobodnego wychowania w duchu moralności chrześcijańskiej. Widzimy to w szkołach w zachodniej Europie, gdzie do programów nauczania wprowadza się deprawujące zajęcia z „wychowania seksualnego”. Nie zdarzył się ani jeden przypadek, aby KE wzięła w takich sytuacjach stronę rodziców w sporach z ich rządami czy szkołami.

Tak samo jak Brukseli nie przeszkadzało wprowadzenie cenzury przez Francję, która zakazała otwierania u siebie stron internetowych przez organizacje pro-life prowadzące tą drogą kampanie antyaborcyjne. W tym przypadku Frans Timmermans nie stanął w obronie wolności słowa.

Pałka na niektórych

Bruksela ma też na koncie prowadzenie polityki łamiącej suwerenne prawa narodów do decydowania o organizacji swojego państwa. Wiceprzewodniczący Timmermans zaatakował Polskę za nieprzestrzeganie praworządności z powodu planowanych zmian w Trybunale Konstytucyjnym i za zamiar reformy sądownictwa. Tymczasem nie ma w Europie jednego obowiązującego modelu funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. To są kompetencje zapisane w prawie unijnym jako przynależące poszczególnym państwom członkowskim UE. Są przecież państwa, w których politycy mają dużo większy wpływ na nominacje sędziów niż w Polsce, ale ich KE i Timmermans nie upominają. – W Niemczech sędziowie mogą być członkami partii politycznych i nikomu to nie przeszkadza; nie mówi się, że to zagraża ich niezawisłości, nie interweniuje UE – podaje przykład mec. Lech Obara.

Suwerenność państw jest też naruszana przez Brukselę w przypadku imigrantów. Polska i kilka innych państw jest atakowana za sprzeciw wobec relokacji przybyszów z Afryki i Azji. Tymczasem takie działania Brukseli, naciski na państwa, nie mają żadnych podstaw traktatowych. – Ale są podstawy, by oskarżyć Niemców, którzy łamiąc wszelkie unijne zobowiązania prawne, otworzyli szeroko granice Unii na nowych imigrantów. Dlaczego KE milczała w tej sprawie i nadal milczy? – pyta prof. Ryba.

Komisja Europejska łamie też prawo unijne w kwestiach gospodarczych, bo powinna stać na straży równości praw wszystkich podmiotów i państw, a jest tak, że np. KE chroni interesy gazowe Niemiec i Rosji wbrew zasadzie unijnej solidarności energetycznej, a Polsce zabrania opodatkować supermarkety.

Politycy, nie tylko z Prawa i Sprawiedliwości, bardzo negatywnie oceniają ingerencje Komisji Europejskiej w wewnętrzne sprawy polskie. – Bruksela przekracza swoje kompetencje – mówi poseł Tomasz Rzymkowski (Kukiz’15). Zwraca uwagę, że KE, która ma usta pełne frazesów o przestrzeganiu praw człowieka, sama te prawa łamie, czego najbardziej jaskrawym przykładem jest pomysł z przymusową relokacją uchodźców. – Czy policja ma ich pilnować, aby nie uciekli z Polski do Niemiec? – podnosi Rzymkowski.

Dosadnie ultimatum Fransa Timmermansa wobec Polski ocenił poseł Adam Andruszkiewicz (Kukiz’15). Poseł nie obawia się tego, że KE zabierze nam fundusze unijne. – Nie jesteśmy już waszymi pachołkami i zapamiętajcie to sobie raz na zawsze – podkreślił Andruszkiewicz.


Dane adresowe:  Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans European Commission Rue de la Loi / Wetstraat 200 1049 Brussels Belgium  E-mail: frans-timmermans-contact@ec.europa.eu

Krzysztof Losz

Nasz Dziennik