logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Będziemy dalej chronić puszczę

Poniedziałek, 31 lipca 2017 (19:06)

Resort środowiska w Puszczy Białowieskiej nadal prowadzić będzie działania ochronne – wynika z wypowiedzi przedstawicieli MŚ, bo to niezbędne dla ratowania cennych dla UE siedlisk w puszczy. Trybunał Sprawiedliwości UE podjął wstępną decyzję o natychmiastowym nakazie wstrzymania wycinki puszczy.

Minister środowiska Jan Szyszko podczas poniedziałkowej konferencji prasowej zapowiedział, że do 4 sierpnia polska strona prześle swoją odpowiedź na zarzuty Komisji Europejskiej na działania wykonywane w Puszczy Białowieskiej.

– 21 lipca br. wpłynął wniosek z Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości o wstrzymaniu działań ochronnych na terenie Puszczy Białowieskiej. W tym wniosku była zawarta informacja, że mamy czas, aby odpowiedzieć na ten wniosek do 4 sierpnia. Ministerstwo Środowiska wywiązuje się z tego i do 4 sierpnia na pewno taki wniosek będzie gotowy do przesłania Komisji Europejskiej – powiedział minister.

Dodał, że „28 lipca w godzinach wieczornych dzięki MSZ resort otrzymał wniosek o natychmiastowe zaprzestanie działań ochronnych na terenie Puszczy Białowieskiej, objętej obszarem Natura 2000”. – To postanowienie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z klauzulą natychmiastowego wykonywania. Bardzo mocno dziękujemy KE, jak również Europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości za takie duże zainteresowanie sprawą Puszczy Białowieskiej – mówił minister.

Trybunał Sprawiedliwości UE podjął w piątek wstępną decyzję o natychmiastowym nakazie wstrzymania wycinki Puszczy Białowieskiej na obszarach Natura 2000. Jest to też środek tymczasowy, o który wnioskowała Komisja Europejska. Komisja wyjaśniała, że środki tymczasowe są wykorzystywane przez Trybunał jedynie w wyjątkowo nagłych i poważnych przypadkach. – Zmuszają one państwo członkowskie do powstrzymania się od działań powodujących poważne i nieodwracalne szkody przed wydaniem orzeczenia. Komisja uważa, że pilność tej sytuacji wymaga takich wyjątkowych środków. Wycinka trwa w Puszczy Białowieskiej, a w momencie naszej rozmowy dokonywane są tam nieodwracalne zniszczenia przy użyciu ciężkich maszyn – mówił rzecznik KE Enrico Brivio.

Minister Szyszko na poniedziałkowej konferencji podkreślił, że MŚ i podległe mu Lasy Państwowe „na terenie Puszczy Białowieskiej i na terenie obszarów Natury 2000 wykonują tylko i wyłącznie działania związane z zadaniami ochronnymi”.

– Równocześnie te działania są zgodne z zachowaniem bezpieczeństwa publicznego. Dziwi nas w związku z tym fakt, że Komisja Europejska domaga się tego, co w Polsce w tej chwili jest stosowane – powiedział minister.

Szef resortu środowiska wyraził jednocześnie ubolewanie, że dokument Trybunału ws. zakazu cięć, zanim trafił do MSZ i MŚ, został wcześniej udostępniony mediom. Jak podkreślił, do tej pory to się nie zdarzało.

Na konferencji Szyszko przekonywał, że ulegając presji KE i niektórych organizacji pozarządowych, w puszczy wyznaczono tereny (1/3 powierzchnia trzech nadleśnictw puszczańskich), gdzie nie są prowadzone „zadania ochronne”. Ponadto pierwszy raz w historii puszczy została przeprowadzona jej inwentaryzacja.

Na bazie wyników zeszłorocznej inwentaryzacji uruchomiliśmy w Puszczy Białowieskiej eksperyment porównujący efekty czynnej ochrony i braku tej ochrony – mówił minister. Dodał, że celem jest nie tylko „pokazanie, kto ma rację, ale i pełna dokumentacja po to, żeby znaleźć osoby czy też organizacje współwinne tego, co się stanie na tym obszarze”.

Jak podkreślił, „nie pozwolimy się obrażać tym, którzy nie znają praw przyrodniczych i w związku z tym uruchomiliśmy eksperyment porównania, tego, co się będzie działo na terenie Puszczy Białowieskiej, gdy nie będziemy jej poddawali czynnej ochronie”.

Szyszko mówił: „Chcemy, aby cały świat uczestniczył w tej debacie o tym, w jaki sposób Polacy potrafią chronić zasoby przyrodnicze, w jaki sposób Polacy wypełniają prawo UE”. Jak dodał, „dzisiaj rozsyłamy kolejne informacje do wszystkich ministrów świata i wszystkich osób zainteresowanych, z prośbą o uczestnictwo w debacie na bazie konkretnych materiałów”.

Przedstawiciele resortu środowiska argumentowali, że winnym sytuacji w puszczy jest brak reakcji na masowe pojawienie się kornika drukarza, który zaatakował głównie świerki. Ich zdaniem, stało się tak, ponieważ obniżono etat rębny (pula drewna do wycięcia) w puszczy, przez co leśnicy nie mogli usuwać zarażonych drzew.

Minister prezentował też na konferencji słoik wypełniony kornikami; zostały one odłowione przez pułapki feromonowe. Według szefa MŚ, „litr kornika” wystarczy do tego, „by zabić 1 tys. drzew w puszczy”. Od zeszłego roku w puszczy odłowiono blisko 50 mln korników.

Przedstawiciele resortu informowali, że kornik w puszczy zabił ponad 1 mln drzew na 8 tys. ha puszczy.

Dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski przekonywał na konferencji, że zaniechanie ochrony czynnej w puszczy spowoduje straty przyrodnicze, które można wycenić nawet na 2 mld zł.

– Całkowite zaniechanie działań ochronnych – gdyby uznać i czytać ten wniosek tymczasowy (Trybunału Sprawiedliwości UE), iż tego dotyczy, ale my tak go nie czytamy. Byłoby dla nas wielkim zdziwieniem, gdyby to było w zamyśle Trybunału, żeby zaniechać działań ochronnych, czyli w ogóle nic nie robić na terenie puszczy, to groziłaby nam ewentualnie ryczałtowa kwota 4 mln euro, to jest 16 mln zł, naprzeciw 2 mld zł straty, którą wyceniliśmy. Pozostawiam to bez komentarza – powiedział Tomaszewski.

Szef Lasów Państwowych odniósł się też do sobotniego incydentu, gdzie dwóch mężczyzn, pracowników jednej z firm, która zajmuje się wycinką drzew w puszczy, miało pobić operatora Polsatu robiącego materiał w Puszczy Białowieskiej. Prokuratura Rejonowa w Hajnówce postawiła im zarzut rozboju połączonego z uszkodzeniem ciała. Grozi im od 2 do 12 lat więzienia.

– Oczywiście w sposób kategoryczny sprzeciwiamy się tego typu działaniom [...] Tak samo bardzo negatywnie oceniłem sytuację, gdzie jeden z aktywistów ekologicznych pobił dyrektora zakładu transportu i spedycji. Nie ma przyzwolenia dla tego typu działań – powiedział Tomaszewski.

Dyrektor zapewnił, że jeśli okaże się prawdą, iż podejrzani o pobicie operatora mężczyźni byli pracownikami firmy zajmującej się wycinką, „to oczywistą oczywistością będziemy dążyć do zerwania współpracy z tym podmiotem”. 

RS, PAP

NaszDziennik.pl