logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Służba Ochrony Państwa. Dobry pomysł rządu?

Czwartek, 3 sierpnia 2017 (21:07)

Z dr. hab. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Biuro Ochrony Rządu zostanie przekształcone w nową formację – Służbę Ochrony Państwa. BOR rzeczywiście wymagało reform?

– Różne się pojawiały głosy. Część uważała, że BOR jest niedoinwestowane, ale byli i tacy, którzy uważali, że poszczególne rządy wprowadzały zbyt dużo funkcjonariuszy do tej służby – lojalnych wobec określonej opcji politycznej.  W każdym razie zmiany nazwy tego typu służb robi się po to, żeby dokonać wymiany kadr dowódczych. Przypomnę, że tak było w ubiegłym roku, w przypadku Akademii Obrony Narodowej, kiedy w ramach reorganizacji zmieniano jej nazwę na Akademię Sztuki Wojennej, przy okazji zwalniając ponad stu pracujących tam naukowców, nie proponując im pracy w wojskowej uczelni pod nową nazwą.

Nie wykluczałbym, że w przypadku przekształcenia Biura Ochrony Rządu w Służbę Ochrony Państwa może być podobnie. Jednak tego, jak ostatecznie będzie, tego nie wiem. Są to to sprawy wewnętrzne dotyczące jednej ze służb specjalnych. Skoro jednak obecny rząd czy ochraniani przez BOR VIP-owie nie mają zaufania do tych ludzi, to mają prawo przeprowadzić niezbędne reformy. Ale czy w taki sposób? Co do tego można mieć wątpliwości. Proszę zauważyć, że poza zmianami kadrowymi to nic istotnego tam się nie zmieni. Wobec tego równie dobrze można by doinwestować starą służbę oraz odwołać niektórych ludzi ze stanowisk i mianować nowych. Pytań o przyczyny jest zatem wiele.   

Zadanie i uprawnienia SOP mają być szersze. Nowością ma być m.in. zwiększenie zakresu czynności nowej służby, której funkcjonariusze będą mogli prowadzić czynności operacyjno-rozpoznawcze. Co to znaczy?

– Z tego, co się dowiadujemy, wśród zadań SOP ma być m.in. zbieranie oraz przetwarzanie informacji, typowanie miejsc, osób i organizacji, które mogą stanowić potencjalne zagrożenia. To oznacza, że zanim VIP: prezydent czy premier przybędzie z wizytą do określonego państwa, funkcjonariusze SOP z wyprzedzeniem miesiąca, dwóch czy trzech będą mogli prowadzić rozpoznanie na tym terenie. A więc uprawnionymi do tego typu czynności będą nie tylko służby takie jak Agencja Wywiadu, ale odpowiednie zabezpieczenie takiej wizyty będzie należało także do funkcjonariuszy SOP. W ten sposób postępują np. Amerykanie. Inna sprawa, że funkcjonariusze będą mogli też prowadzić czynności operacyjne wokół najważniejszych osób w państwie pod kątem sprawdzenia, czy w ich najbliższym otoczeniu, wśród współpracowników nie ma obcej agentury. To zaś oznacza, że ci funkcjonariusze – po części – będą wchodzić w kompetencje Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Czy tego typu kompetencji nie można nadać starej służbie?

– Oczywiście, że można, niekoniecznie trzeba powoływać nową. Tak czy inaczej jest to suwerenna decyzja rządu. W tej sytuacji nie ma się też co oburzać, że nowa władza buduje nową służbę, bo ma do tego prawo, aczkolwiek – jak wspomniałem wcześniej – nie wiem, czy to nie jest tylko wymiana osobowa i PR-owa.

Zdaniem ministra Mariusza Błaszczaka nowa formacja ma być służbą elitarną, która spowoduje zapewnienie bezpieczeństwa najważniejszym osobom w państwie. Czy to oznacza, że dotychczas tak nie było?

– W mojej ocenie jest to stwierdzenie PR-owe, pod publiczkę. BOR zawsze było służbą elitarną, podobnie jak Agencja Wywiadu, Agencja Kontrwywiadu czy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Można powiedzieć, że wszystkie służby są elitarne, podobnie rzecz ma się z wojskowymi jednostkami specjalnymi. Zatem mamy tu do czynienia z PR-em. Bo niby na czym ta elitarność miałaby polegać w wypadku SOP? Są wymogi ustawowe, które musi spełnić każda osoba kandydująca, bardzo głębokie rozpoznanie – tak jak w przypadku każdej służby specjalnej, które trwa minimum rok do nawet dwóch lat, nie wspominając już o wymogach sprawnościowych.

Mimo wszystko czy porównanie SOP do Secret Service nie jest trochę na wyrost?

– Jeśli chodzi o Secret Service, to jest służba, która w Stanach Zjednoczonych ma obok ochrony prezydenta znacznie szersze zadania, jak np. walka z fałszerzami pieniędzy, co więcej – nie potrzebuje uprawnień do podsłuchów i prowadzenia śledztw. Pytanie zatem brzmi: – czy podobnie miałoby być w Polsce i czy SOP miałaby przejąć kompetencje i zadania ABW? To jest pytanie, na które póki co trudno odpowiedzieć.    

Co było największą bolączką BOR-u?

– Przede wszystkim – z jednej strony – brak dostatecznych środków na funkcjonowanie, a z drugiej BOR z uwagi na to, że było służbą ochraniającą polityków, a funkcjonariusze – można powiedzieć – dzień i noc spędzali czas z VIP-ami. W związku z tym politycy partii rządzącej dobierali sobie funkcjonariuszy do służby w ten sposób, aby byli im bezwzględnie oddani. I te zażyłości, które siłą rzeczy przez lata miały miejsce, nie były niczym dobrym. Chodzi o to, że pomiędzy osobą ochranianą a chroniącą nie powinno być relacji interpersonalnych.

Profesjonalizm to wyklucza, a zarazem takie podejście pomaga w skutecznym wypełnianiu zadań powierzonych funkcjonariuszom BOR. Potrzebny jest dystans i to cechuje profesjonalistów. Skoro przez osiem lat rządziła w Polsce Platforma, to można powiedzieć, że w służbach specjalnych, gdzie w poprzednich warunkach po 15, a teraz po 25 latach przechodzi się na emeryturę, to można powiedzieć, że większość kadr tychże służb dobierana do ochrony rządu była z nadania politycznego Platformy. Nic też dziwnego, że obecna władza Zjednoczonej Prawicy chce to zmienić.

Ocenia się, że dziś w BOR jest ok. dwóch tysięcy fukcjonariuszy. Zatrudnienie w nowej służbie, w SOP ma wzrosnąć do trzech tysięcy.  Czy ilość przełoży się na jakość?

– Trzy tysiące ludzi to jest – można powiedzieć – gigantyczna służba specjalna. Wystarczy wspomnieć, że amerykańska Secret Service zatrudnia ok. pięciu tysięcy funkcjonariuszy. Natomiast takie działanie w Polsce w przypadku tworzenia nowej formacji SOP oznacza wejście w kompetencje ABW. W związku z tym należałoby się zastanowić, czy SOP nie ma przejąć zadań ABW.

Są też zarzuty ze strony opozycji, że SOP będzie miała o wiele szersze kompetencje niż to konieczne. Chodzi zwłaszcza o tzw. tajnych współpracowników i nakładanie mandatów. Czy te zarzuty są bezpodstawne, czy może rzeczywiście jest coś na rzeczy?

– Jeśli chodzi o mandaty, to brzmi to nieco śmiesznie. Mandaty nakłada wiele służb od Straży Miejskiej po Służbę Ochrony Kolei, o Policji nawet nie wspominając. Jeśli w tej sytuacji elitarna służba taka jak SOP ma także nakładać mandaty, to brzmi to niepoważnie. Natomiast jeśli chodzi o tzw. tajnych współpracowników, którzy są oczywiście pomocni i potrzebni, to jest to jak wspomniałem wcześniej, wkraczanie w kompetencje ABW.

Być może obecny obóz rządowy do wielu funkcjonariuszy ABW przyjmowanych do służby w czasach koalicji PO – PSL nie ma zaufania, w związku z tym – być może – mamy do czynienia z tworzeniem nowej służby, do której władza będzie mieć zaufanie. Nie wykluczałbym również tego, że część zaufanych funkcjonariuszy ABW przejdzie do SOP. Nie można bowiem budować nowej służby na nowych, często niedoświadczonych funkcjonariuszach. Konieczne są kadry i zaprawione w boju zaplecze, które trzeba przejąć do nowej formacji z innych służb.

Czy chcąc usunąć osoby, do których nie ma się zaufania, trzeba likwidować jedną służbę i tworzyć kolejną. Czy nie ma prostszych rozwiązań?

– Oczywiście, że są. Niewykluczone jednak, że powstanie SOP ma za zadanie ograniczyć kompetencje ABW do takich obszarów jak np. antyterroryzm czy walka z przestępczością zorganizowaną. Oczywiście na razie są to dywagacje, bo nie znamy szczegółów i intencji tych zmian, ale nie wykluczałbym i takiego scenariusza wydarzeń.

Zakładając taki scenariusz – czy w tym procesie nie zostanie zagubione podstawowe zadanie póki co jeszcze BOR wynikające z nazwy, a mianowicie ochrona najważniejszych osób w państwie?

– Można założyć, że w tej nowej służbie kompetencje BOR-u będą zadaniami jednego z wydziałów SOP. Proszę pamiętać, że jeśli następują głębokie zmiany w tego typu służbach specjalnych, to oznacza, że wielu funkcjonariuszy – na pewien czas – zostaje zawieszona w działaniach operacyjnych. W związku z tym obniża się rzetelność i skuteczność pracy tych służb. I tak jest zawsze przy tego typu zawirowaniach. Uważam, że dzisiaj nie jest czas, żeby ograniczać czy też osłabiać działania polskich służb specjalnych. Polska jest tak penetrowana zarówno przez rosyjskie i ukraińskie, ale także niemieckie służby specjalne, nie mówiąc już o służbach innych państw. W związku z tym osłabianie w tym momencie działalności naszych służb nie jest rozsądne. Polskie służby specjalne powinny wykonywać swoje zdania, a wszelkie działania dotyczące reformowania tych formacji powinny być ewolucyjne, a nie rewolucyjne.

                            Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 3 sierpnia 2017 (21:26)

NaszDziennik.pl