logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Jak wyglądał przekręt z VAT

Środa, 20 września 2017 (14:35)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem, posłem Ruchu Kukiz’15, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Pośle, czy komisja śledcza ds. wyłudzeń VAT, o którą zabiega Klub Kukiz'15, to dobry pomysł, czy nie będzie to tylko medialny spektakl? Może wystarczyłoby postępowanie dochodzeniowo-śledcze...?

– Wygląda na to, że cokolwiek uczynilibyśmy, to i tak będzie to uznane za PR-owo-medialny show przygotowany przez polityków Kukiz’15, a wszystko po to, żeby podnieść swoje sondaże. I to jest pierwsza kwestia. Po drugie, dwa lata cierpliwego oczekiwania na działania wymiaru sprawiedliwości i postawienie zarzutów winnym wyłudzeń to zbyt długi czas. Ponadto najwyższa pora zakończyć dyskusję o tym, czy była afera, czy nie było, a czas zacząć mówić o faktach, które należy zweryfikować. Wszystko po to, żeby społeczeństwo zyskało pełną wiedzę, co tak naprawdę się działo, jak wyglądał ten cały przekręt z VAT i kto za to odpowiada.   

Za powołaniem komisji śledczej ds. VAT jest także Prawo i Sprawiedliwość oraz Nowoczesna. Wygląda więc na to, że jest polityczna wola do jej utworzenia…

– To prawda, zresztą trudno, aby było inaczej. Kwota, jaką stracił Skarb Państwa, jest niebotyczna i przekracza 260 miliardów złotych. Budżet państwa został poważnie uszczuplony, a Polacy, którzy płacą podatki, byli okradani przez tyle lat. To trzeba wyjaśnić, tego, co się działo w majestacie państwa prawa, nie da się w żaden sposób obronić. Z wyjaśnieniem tej afery nie można dłużej zwlekać. Państwo polskie, a dokładnie struktury tego państwa nawaliły. Nie ma cienia wątpliwości, jest coś na rzeczy i należy to wyjaśnić od początku do końca w ramach sejmowej komisji śledczej składającej się z przedstawicieli wszystkich klubów w polskim Sejmie. Oczywiście nikt na tym etapie nie feruje wyroków, nikt nie wskazuje personalnie winnych, ale mówimy o tym, że nie można przejść obojętnie obok miliardów, jakie zostały skradzione, bo tak to należy określić, z budżetu państwa.

O tym, że były wyłudzenia podatku VAT, było powszechnie wiadomo. Dlaczego przez osiem lat nic nie zrobiono, żeby ukrócić ten proceder „dojenia” państwa?

– Wyjaśnienie m.in. tego wątku będzie zadaniem komisji śledczej. VAT jako podatek zawsze był problematyczny, był tym podatkiem, gdzie zawsze, wszyscy mieli świadomość nadużyć. One po prostu były. W obszarze VAT trwała notoryczna walka z oszustami. Tyle że w przypadku ośmiu lat rządów koalicji PO – PSL już nie było tej walki, ale mieliśmy machnięcie ręką, przymknięciem oka, co można streścić znanym przysłowiem „hulaj dusza, piekła nie ma”. Na tym właśnie polega istota problemu, że państwo – jego służby nie podejmowały żadnych kroków, nie było żadnych działań, które miałyby na celu przynajmniej zmniejszyć, spowolnić czy wprost zastopować ten przestępczy proceder. I tych zaniechań nie da się niczym wytłumaczyć. Należy też odpowiedzieć na pytanie, dlaczego akurat za rządów Platformy i PSL mieliśmy epicentrum nadużyć VAT-owskich.

A zatem ktoś przez osiem lat przymykał oko żeby miliardy wypływały z budżetu. Pytanie, kto i jak wysoko po to może sięgać?

– Gdybyśmy znali odpowiedź m.in. na te pytania, nie byłoby potrzeby powoływania sejmowej komisji śledczej. Komisja powstaje po to, aby wyjaśnić aferę VAT-owską na poziomie politycznym, bo do wyjaśnienia i osądzenia winnych od strony karnej są szeroko pojęte organy sprawiedliwości, które też powinny działać. Wracając do roli komisji śledczej, trzeba powiedzieć wyraźnie, że na poziomie politycznym zabrakło koordynacji działań, determinacji, wiele wskazuje, że zabrakło również dobrej woli, a być może była to cicha zmowa milczenia. Tego póki co nie wiemy. Pytań, na które należy odpowiedzieć, jest cała masa. Osobiście jestem daleki od ferowania wyroków i wskazywania palcem osób winnych, ale bez wątpienia każdemu wątkowi tej sprawy trzeba się dokładnie przyjrzeć, dokładnie przeanalizować. Nie ma wątpliwości, że cały ówczesny system, służby odpowiedzialne za stan państwa: resort finansów czy służby do zwalczania przestępczości najwyraźniej nie zadziałały. Tego nie da się już zamieść pod dywan. Na obecnym etapie, w świetle dostępnej wiedzy, a zwłaszcza patrząc na skutki, należy powiedzieć, że ktoś nie zrobił tego, za co odpowiadał, za co brał naprawdę niemałe pieniądze publiczne.                 

Przewodniczący Związku Zawodowego Celników Sławomir Siwy publicznie mówił, że celnicy alarmowali, że te paliwa wjeżdżają i wyjeżdżają, jak chcą, ale był zakaz ruszania tej sprawy. Czyli ktoś ten parasol ochronny rozkładał nad mafią VAT-owską?

– Słowa przewodniczącego Związku Zawodowego Celników, który opowiada, jak to wyglądało – tylko od strony celnej – pokazują jasno, że coś było nie tak, jak być powinno, co więcej, miało wręcz patologiczny charakter. W związku z tym, tym bardziej należy to wyjaśnić. W Polsce – niestety – brakuje dobrej praktyki rozliczenia władzy. Założenie wśród polityków jest takie, że przegraliśmy wybory, a więc jesteśmy już rozliczeni. Naród nas ukarał brakiem poparcia, dostaliśmy klapsa, sondaże nam się posypały, zostaliśmy odsunięci od władzy i na tym koniec. Jednak to nieprawda, bo wybory to jest tylko jeden z elementów kontroli społecznej, natomiast drugim jest to, że wszyscy politycy, posłowie na Sejm, ministrowie ponoszą również odpowiedzialność za swoje decyzje bądź ich brak. Przypomnę, że mieliśmy wzrost z tytułu ściągalności podatku VAT, a kiedy w 2007 r. władzę w Polsce przejęła koalicja PO – PSL, nagle te słupki zaczęły spadać. Co takiego się wydarzyło, że ta ściągalność zaczęła pikować w dół? Niektórzy mówią, że to były jakieś cuda, ale w ekonomii cudów nie ma, jest rachunek zysków i strat i nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko wskazuje, że mieliśmy do czynienia z bardzo niebezpiecznym procederem. Państwo i jego poszczególne instytucje nie działały prawidłowo, co najdobitniej wybrzmiało z taśm od „Sowy i Przyjaciół” i wypowiedzi ministra Bartłomieja Sienkiewicza, że „państwo polskie istnieje tylko teoretycznie”. To wszystko pokazuje, że nawet nie było widać woli walki z patologiami.

Za to pewny siebie ówczesny minister finansów Jan Vincent Rostowski mówił, że bezpieczniej dla Polski będzie, jeśli Jarosław Kaczyński nie będzie się nawet bawił kalkulatorem…       

– Proszę nie zmuszać mnie do komentowania słów byłego ministra finansów w rządzie Platformy, bo może mieć on przed sobą bardzo gorący okres, kiedy będzie musiał zdać sprawę z zarządzania polskimi finansami. Przypomnę, że nie kto inny jak właśnie Jan Vincent Rostowski był tym ministrem, od którego w dużej mierze zależał stan finansów państwa.

Kiedy realnie może zacząć działać komisja śledcza ds. wyłudzeń VAT?

– Jeżeli wniosek Ruchu Kukiz’15 zostanie przyjęty przez Sejm – a wszystko wskazuje, że jest wola polityczna, aby ta komisja powstała, że nikt rozsądny nie ma co do tego cienia wątpliwości – to marszałek Sejmu będzie tym, który wskaże, kiedy na obradach pojawi się wniosek o powołanie komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT. Kolejne kroki to powołanie osób z ramienia poszczególnych ugrupowań politycznych zasiadających w Sejmie.

Jeszcze w tym roku…?   

– Ta komisja powinna być powołana przed dwoma laty. Powiem więcej, że komisja ds. wyłudzeń VAT nie jest ostatnią, jaka powinna powstać w tym parlamencie. Kolejną powinna być komisja do spraw afery frankowej i tego wszystkiego, co nazywamy pseudokredytami frankowymi. Wszyscy o tym mówią, wszyscy o tym wiedzą, że żaden z kredytobiorców nie widział franka szwajcarskiego na oczy i to też należy rozliczyć. Przypomnę tylko, że mówimy tu o problemie siedmiuset tysięcy polskich rodzin, a więc o potężnej armii ludzi poszkodowanych przez banki. Dla porównania afera Amber Gold w zestawieniu z aferą frankową to zaledwie ułamek.  

Kto będzie dyktował warunki powstania komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT, bo słyszymy, że PiS szykuje własny wniosek w tej sprawie. Nie obawia się Pan, że PiS przejmie inicjatywę?

– Nie ma znaczenia, kto przejmie inicjatywę, bowiem chodzi o to, żeby ta komisja powstała, żeby zgromadzić w jej szeregach najmądrzejszych przedstawicieli Sejmu. Oczywiście rozumiem, że w polityce liczy się to, kto pierwszy powiedział, kto pierwszy ogłosił czy kto przejął inicjatywę. Ale to jest złe podejście i tę praktykę należy zmienić. Można bowiem złożyć nawet 20 wniosków o powołanie komisji VAT-owskiej, ale obawiam się, że przy takim podejściu sami możemy zniszczyć ideę rozliczenia tej afery. Kukiz’15 czeka na działania.

Pojawiają się głosy, że dwie komisje działające w jednym czasie: komisja ds. Amber Gold i komisja ds. wyłudzeń VAT to nie jest dobry pomysł.

– To nie są komisje czy też gremia wymiaru sprawiedliwości, a więc zasiadają w nich nie prokuratorzy czy sędziowie, ale posłowie. Sejm jako organ nie partyjny, ale państwowy ma możliwość spojrzenia na różne aferalne kwestie z punktu widzenia interesów państwa, nie partii czy takiej lub innej kasty. Konieczne jest sprawdzenie i ocena, czy istnieje problem czy nie. Komisja ds. Amber Gold pokazuje, że jest poważny problem, podobnie jak komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji, która obnaża, jak w majestacie prawa krzywdzono obywateli, trzeba więc działać również w kwestii wyjaśnienia afery z VAT. Życzyłbym sobie, aby do końca tego roku taka komisja mogła ruszyć. Idealnie byłoby, gdyby została powołana do połowy października. Kolejne kroki to organizacja pracy. Przypomnę, że mówimy tutaj o kolosalnych kwotach, więc należy sięgnąć do źródeł. Będzie to z całą pewnością poważne wyzwanie dla członków takiej komisji.

Niemal wszyscy są za powołaniem komisji ds. wyłudzeń VAT, wszyscy oprócz Platformy…

– Dziwi się pan…? W końcu to dotyczyło ich ministerstwa, ich ludzi. Panowie z Platformy mają tę świadomość, że władzę w tamtym czasie sprawowali ich przedstawiciele – politycy, ministrowie, bardzo konkretne osoby, które również dzisiaj zasiadają w ławach sejmowych. No cóż, skoro rządziło się przez osiem lat – jak? to każdy sam może ocenić – to teraz trzeba będzie się zmierzyć z tym tematem i odpowiedzieć na trudne pytania.

Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl