logo
logo

Pod
patronatem „Naszego Dziennika”

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Kapsuła historii

Wtorek, 3 października 2017 (02:50)

Pod pierwsze w Polsce Muzeum Żołnierzy Wyklętych wmurowany został akt erekcyjny

Ta długo oczekiwana uroczystość odbyła się wczoraj w Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. Oficjalne otwarcie placówki ma nastąpić w przyszłym roku, wpisując się w państwowe uroczystości 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

Kamień węgielny poświęcił pasterz łomżyński ks. bp Janusz Stepnowski. Jak zaznaczył, pielęgnowanie spuścizny po Żołnierzach Wyklętych jest konieczne, aby podobne wydarzenia w naszym kraju już się nie powtórzyły. – Pamięć o trudnych kartach naszych dziejów staje się obowiązkiem oraz zadaniem dla każdego Polaka, by to, co poniżało ludzką godność, nie miało więcej miejsca – powiedział ks. bp Stepnowski.

Na uroczystość przybyli także przedstawiciele władz państwowych i samorządowych. Nie zabrakło pocztów sztandarowych, harcerzy i grup rekonstrukcyjnych.

– Muzeum Żołnierzy Wyklętych powstaje w szczególnym miejscu z uwagi na jego historię i autentyczność. Opowieść o Żołnierzach Niezłomnych nabierze tutaj szczególnego znaczenia – zwrócił uwagę Jacek Karczewski, dyrektor powstającej placówki.

– Będziemy mówić m.in. o wydarzeniach, które tutaj, w tych murach, się rozgrywały. W latach powojennych, kiedy obiekt został podporządkowany resortowi bezpieczeństwa, przetrzymywano w nim więźniów politycznych, wykonywano wyroki śmierci – zaznaczył.

Muzeum ma się stać miejscem pamięci zarówno o całym Powstaniu Antykomunistycznym, jak i o pojedynczych żołnierzach, którzy chwycili za broń, aby walczyć z sowieckim okupantem. – Dopóki to możliwe, dopóki wciąż żyją bezpośredni świadkowie tych wydarzeń, muzea powinny tworzyć miejsca, które będą dla nich symbolicznym domem – uważa Jacek Karczewski. – Gdy spotykam się z ludźmi, którzy doświadczyli niewyobrażalnych cierpień, represji, którzy stracili najbliższych, uświadamiam sobie, że wciąż, po blisko trzech dekadach od upadku komunizmu, jest wiele do zrobienia na polu rozliczenia przeszłości – dodaje.

Muzeum wzbogaciło się o wyjątkowo cenny eksponat – łańcuszek i medalik z Matką Bożą Szkaplerzną, który należał do sierżanta Józefa Franczaka ps. „Lalek”, ostatniego Żołnierza Wyklętego. Został on zastrzelony 21 października 1963 roku. Wczoraj Marek Franczak, syn „Lalka”, przekazał na ręce wicepremiera Piotra Glińskiego jedyną pamiątkę po ojcu. Będzie teraz stanowiła jedną z najcenniejszych relikwii powstającej placówki.

Tych, którzy poszli do lasu walczyć o wolną Polskę, były tysiące, zwrócił uwagę prof. Piotr Gliński. Były to osoby w różnym wieku, z różnym wykształceniem. Część z nich założyła już swoje rodziny, a inni snuli o tym plany. Marzyli o szczęśliwym domu, o dzieciach. Jednak gdy przyszedł czas próby, a po Polsce rozeszła się czerwona zaraza, zabijając najwspanialszych ludzi tamtego pokolenia – zostawili wszystko, aby dokonać jeszcze jednego zrywu niepodległościowego. – To jest muzeum, które jest poświęcone tym bohaterom polskiej historii, którzy podejmowali dramatyczne decyzje – powiedział wicepremier. – To były straszne wybory. Nasze pokolenie nie ma przed sobą takich dylematów. Dzięki wyborom Żołnierzy Wyklętych i ich poprzedników nasza wspólnota funkcjonuje – dodał.

Prezydent Ostrołęki Janusz Kotowski zauważył, że choć były to decyzje bardzo trudne, to jednak Żołnierze Niezłomni potrafili w niezwykle trudnych okolicznościach wybrać trafnie. – To byli ludzie, którzy opowiedzieli się po dobrej stronie. Którzy wybrali to, co było najważniejsze. Choćby mieli marzeń więcej niż my, to potrafili to zostawić dla spraw o wiele ważniejszych. I dlatego dzisiaj się dla nich spotykamy – tłumaczył. – Pamięć jest ważna, powinniśmy mieć wiedzę o polskiej historii. Ale równie ważne jest to, żebyśmy czasami przenieśli swoje serca i pomyśleli o indywidualnych historiach, o tych młodych ludziach, którzy kiedyś, tak jak my teraz, planowali swoje życie – wskazał.

„Nasz Dziennik” z Niezłomnymi

Kulminacyjnym punktem uroczystości było wmurowanie „kapsuły czasu” w ścianę powstającej placówki. W stylizowanej na pocisk kapsule zamknięto akt erekcyjny, medale z wizerunkami Żołnierzy Wyklętych, współczesne monety i prasę lokalną. A także poniedziałkowy numer „Naszego Dziennika”. – Od samego początku prac nad Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce nasza redakcja wspiera tę inicjatywę. Staramy się towarzyszyć muzeum w najważniejszych dla niego momentach. Otoczyliśmy je także swoim patronatem. Umieszczenie w kapsule czasu „Naszego Dziennika” jest dla nas zaszczytem – powiedział Arkadiusz Uzarek, specjalista ds. promocji „Naszego Dziennika”. – Co więcej, w kapsule znalazł się także Cudowny Medalik oraz poświęcony w Fatimie różaniec z racji obchodzonych w tym roku rocznic 100-lecia: objawień fatimskich i założenia Rycerstwa Niepokalanej – dodał. Takie różańce będą dołączone do „Naszego Dziennika” w poniedziałek, 9 października.

Specjalny list do uczestników spotkania skierował minister Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. W jego imieniu odczytał go Wojciech Dorobiński, rzecznik prasowy prezydenta Ostrołęki. Minister Kasprzyk zauważył, że choć bohaterowie Powstania Antykomunistycznego mieli być skazani na zapomnienie, to obecnie trwa proces przywracania o nich pamięci. „Żołnierze Niezłomni ocalili nie tylko nadzieję na wolną i niepodległą Polskę, ale również wiarę, że stoczona przez nich ta nierówna walka z komunistycznym zniewoleniem miała sens. Za wierność odpłacono im zniewagą, wyklęto z kart historii i próbowano przez całe lata skazać na zapomnienie. Dziś, wmurowując kamień węgielny pod budowę Muzeum Żołnierzy Wyklętych, przywracamy im właściwe miejsce nie tylko na kartach naszej historii, lecz również w zbiorowej pamięci naszego Narodu” – napisał minister.

Rafał Stefaniuk Ostrołęka

Nasz Dziennik