logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Unia podwójnych standardów

Środa, 15 listopada 2017 (13:50)

Ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

O zdemolowanych sklepach w centrum Brukseli po tym, jak imigranci z Maroka świętowali awans swojej reprezentacji na Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, europejskie media się nie rozpisują, za to w skandaliczny sposób mówią o nazistach na Marszu Niepodległości w Polsce. Mamy do czynienia z propagandową akcją przeciwko Polsce?

– W tej chwili jestem w Strasburgu, bo to tu trwają obrady Parlamentu Europejskiego, ale w internecie widziałem zdjęcia z zamieszek w Brukseli oraz ich skutki. Rzeczywiście wygląda to przerażająco. Spalone, zniszczone samochody, zdemolowane sklepy, są ranni. Tyle tylko, że o tym się rzeczywiście nie mówi, belgijskie media o tym nie piszą, za to atakuje się Polskę.

Jest Pan zaskoczony takim obrotem sprawy?

– Osobiście nie jestem jednak zaskoczony. Belgowie jako społeczeństwo nie domagają się od żadnych podmiotów Unii Europejskiej nagłośnienia i interwencji w tej sprawie. To inaczej niż w Polsce, gdzie nasi politycy, osoby życia publicznego – w mediach, które z całą pewnością nie dbają o interes Polski, mówią o nazistach na Marszu Niepodległości w Warszawie. Przyznam, że nie rozumiem takiego podejścia. Dominującym obrazem z warszawskiego marszu, ale też wielu innych manifestacji polskości w dniu 11 listopada, był widok ludzi młodych, starszych, całych rodzin z dziećmi, którzy z narodowymi biało-czerwonymi flagami maszerowali – jak w Warszawie – pod hasłem „My chcemy Boga”. I wszelkie usilne próby sprowadzenia tego do ksenofobii, braku tolerancji, a tym bardziej porównywanie do zachowań faszystowskich jest poważnym nadużyciem. Jak bowiem inaczej nazwać próby porównywania przez polityków totalnych i używanie określenia faszysta w stosunku do małych dzieci, w tym do mojego sześcioletniego wnuczka. Przeciwko takiemu stawianiu sprawy stanowczo protestuję. To coś nieprawdopodobnego, na świecie czegoś takiego nie ma. Nie wiem, czy prokuratura z urzędu nie powinna wszcząć postępowania wobec tych, którzy faszystami nazywają Polaków, którzy maszerują i manifestują swoje przywiązanie do Ojczyzny i wspominają, oddają hołd bohaterom polskiej wolności i niepodległości.

Czy to jest celowa, zaplanowana akcja, która ma za zadanie oczernić Polskę w oczach świata?

– Absolutnie – mamy tu do czynienia z propagandowymi działaniami, które mają na celu wzmocnienie negatywnego przekazu o Polsce zagranicą. Odczytuję to jako próbę odwrócenia uwagi od spraw istotnych, które nurtują Europę, z którymi obecne elity unijne nie chcą bądź nie potrafią sobie poradzić. Tak czy inaczej lewacka Europa zmierza z rozpędem w przepaść. Problem w tym, że wszyscy to widzą, ale nikt nie reaguje.          

Po zamieszkach w Brukseli rannych jest ponad 20 policjantów. Gdyby coś podobnego wydarzyło się w Polsce, to na karku mielibyśmy całą Europę. Dlaczego tu Komisja Europejska i Frans Timmermans nie reagują?

– To pokazuje, że w Unii mamy podwójne standardy. Podobnie rzecz ma się, jeśli chodzi o sytuację w Katalonii, gdzie Parlament Europejski nie reaguje. Sesja Plenarna Europarlamentu w Strasburgu rozpoczęła się w poniedziałek, ale wniosek, aby przeprowadzić pogłębioną debatę na temat tego, co się od dłuższego czasu dzieje w Katalonii, nie zyskał akceptacji. Odpowiedź jest taka, że nie należy się mieszać w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa członkowskiego Unii Europejskiej. Skoro tak, to dlaczego Komisja Europejska i Parlament Europejski mieszają się w wewnętrzne sprawy Polski, czego dowodem jest dzisiejsza debata na temat praworządności i nad stanem demokracji w Polsce.

Czego się możemy spodziewać?

– Jak wiemy, za zorganizowaniem debaty są odpowiedzialni przede wszystkim zieloni i liberałowie, którzy domagają się wdrożenia przez Parlament Europejski procedury uruchomienia artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej, który w kolejnych krokach przewiduje też sankcje. Chodzi oczywiście o nowelizacje ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustroju sądów powszechnych zgłoszone i przeprowadzane przez Prawo i Sprawiedliwość i krytykowane przez totalną opozycję oraz jej rzecznika Fransa Timmermansa. Do sankcji wprawdzie daleko, ale – jak uważają unijni biurokraci – presja nie zaszkodzi. Z tego, co wiadomo, na zakończenie sesji plenarnej Europarlamentu w Strasburgu – w czwartek – ma być przyjęta rezolucja o stanie demokracji w Polsce. Nie sądzę jednak, żeby jakiekolwiek czynniki odwiodły Prezydium Parlamentu Europejskiego od przedstawienia tej rezolucji pod głosowanie. I należy sądzić, że niestety, ale ta rezolucja zostanie przyjęta. Arytmetyka jest nieubłagana, stąd nie mamy szans na odrzucenie tej rezolucji.  

Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów też ma w planach swoją rezolucję…

– Owszem, ale czy ta kwestia w ogóle wejdzie pod obrady – osobiście bardzo wątpię. Program posiedzeń plenarnych jest każdorazowo zatwierdzany przez kierownictwo Parlamentu Europejskiego i wnioski w tym wypadku mniejszości zazwyczaj przepadają. Stąd wprowadzenie do porządku obrad głosowania nad naszą rezolucją są praktycznie żadne.
 

Proszę powiedzieć, jak nękanie Polski jest odbierane w Brukseli?

– Zanim powiem, jak te ataki na Polskę są odbierane wśród posłów z innych państw, to powiem, jak reagują ludzie – pasażerowie lotów m.in. na Wyspy Brytyjskie, z którymi rozmawiałem chociażby w hali przylotów i odlotów Portu Lotniczego Rzeszów-Jasionka przed wylotem do pracy w europarlamencie. Są oni zdania, że polski rząd nie powinien dłużej wchodzić w jałowe dyskusje z elitami unijnymi i nie uczestniczyć w tej i ewentualnych przyszłych debatach o Polsce. Fakty są takie, że przed nami bodajże ósma czy dziewiąta debata o Polsce, ale za każdym razem uczestników tych obrad jest coraz mniej.

O czym to świadczy?

– To dowód, że temat ten jest już nużący. W Parlamencie Europejskim nikogo ten temat już nie interesuje. Mało tego, nie jest to temat, który należałoby swoją obecnością legitymizować.

Co o tej nagonce na Polskę sądzą Pana koledzy eurodeputowani z innych państw?

– Moje koleżanki i koledzy eurodeputowani z innych krajów nie wykazują żadnego zainteresowania tą debatą. Co najwyżej swoje zdziwienie wyrażają faktem skandalicznych wypowiedzi europosłów Platformy na temat Polski. Często słyszę też, że w ich krajach – owszem – trwają polityczne targi, czasem nawet ostre, ale na zewnątrz – w sprawach państwa – wszyscy mówią jednym głosem. W Polsce – widać – mamy inny klimat.

Polska jest demokratycznym państwem prawa przestrzega traktatów i ustaw, ale jak o tym przekonać nieprzekonanych?

– Wydaje mi się, że nie ma szans na to, ażeby przekonać tych, do których nie docierają żadne racjonalne argumenty. Europosłowie w przeważającej części są bądź to obojętni, albo uważają, że atakowanie Polski i stawianie naszego kraju w negatywnym świetle przez Parlament Europejski jest działaniem w złym kierunku, nieodpowiedzialnym. Natomiast lewaków zacietrzewionych w swojej agresji nic nie jest w stanie przekonać. Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy dużo stracili po zmianie władzy w Polsce – mam tu na myśli Platformę, którą naród w demokratycznych wyborach odsunął od władzy. Dlatego nie mogąc się pogodzić ze stanem faktycznym, Platforma wspólnie z Nowoczesną opracowały plan przejęcia władzy w Polsce. Tyle że nie jest to plan w postaci pozytywnego programu, którym można by przekonać wyborców, ale środkiem do tego celu ma być zasada zamykająca się w haśle „ulica i zagranica”, która ma na celu wyprowadzanie społeczeństwa na ulice przeciwko rządowi Zjednoczonej Prawicy oraz donoszenie na nasz kraj do Brukseli z prośbą o interwencję. To są ich metody walki o władzę.

Krótko mówiąc, chodzi o obalenie obecnego rządu?

– Dokładnie, co więcej, te formacje wcale nie kryją takiego planu. Metody, jakimi się posługują, są podłe, niegodne, urągające wszelkim zasadom demokracji. Demokracja polega na rządach większości wybranej przy urnach w trakcie wyborów. W taki demokratyczny sposób został wybrany rząd PiS. Ale tzw. totalna opozycja – mimo upływu dwóch lat od tego czasu – wciąż nie może się z tym pogodzić.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 9 grudnia 2017 (15:40)

NaszDziennik.pl