logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Powołano zespół ds. strat i szkód wojennych

Piątek, 15 grudnia 2017 (23:31)

W Wieluniu (Łódzkie) powołano w piątek zespół ds. szkód i start z czasów II wojny światowej w tym mieście. – Ma on służyć temu, by straty i szkody wojenne zostały policzone w Wieluniu, ale także w całej Polsce – zapowiedział jeden z inicjatorów przedsięwzięcia mec. Stefan Hambura.

Start inicjatywy ogłoszono podczas piątkowego spotkania m.in. ze świadkami II wojny światowej, kombatantami i mieszkańcami Wielunia, który – jak wskazywali jego uczestnicy – „jest symbolem tej straszliwej wojny”.

– Spotykamy się w Wieluniu, aby w bardzo aktualnej obecnie debacie publicznej na temat starań polskich władz o uzyskanie od Niemiec reparacji wojennych pomóc oddolnie. Powołujemy zespół ds. strat i szkód wojennych Wielunia w latach 1939-1945. Ten zespół, który, mam nadzieję, będzie działał prężnie, ma służyć temu, by straty i szkody zostały policzone w Wieluniu, ale także w całej Polsce – poinformował mecenas Hambura.

Jak tłumaczył, ma to być ruch społeczny o charakterze otwartym i apolitycznym. Powołany przez mec. Hamburę i przewodniczącego PiS w powiecie wieluńskim Pawła Rychlika komitet ma skupiać m.in. samorządowców, historyków, archiwistów, prawników, pasjonatów historii, kombatantów wojennych, a także informatyków.

– Nasz zespół jest otwarty dla wszystkich z całej Polski – i nie tylko – którzy chcą wesprzeć inicjatywę mającą na celu przedstawienie bardzo dobrze udokumentowanych strat i szkód powstałych w polskich miastach i wsiach w czasie II wojny światowej. To pomoże polskiej stronie rządowej w tym, żeby rozmawiać o reparacjach wojennych w konkretny sposób z Republiką Federalną Niemiec, która jest następcą prawną III Rzeszy – podkreślił Hambura.

Integralną częścią przedsięwzięcia ma być strona internetowa stratywojenne.pl. Zdaniem jej twórców, to miejsce może stać się ogólnopolską bazą zniszczeń oraz pomóc w ich prawidłowej wycenie. Znajdą się w niej dotychczasowe dokumentacje w tej sprawie – m.in. opublikowane w 1947 roku przez Biuro Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów „Sprawozdania w przedmiocie strat i szkód wojennych Polski w latach 1939-1945”, ale przede wszystkim powstające na bieżąco opracowania i badania oraz relacje świadków II wojny światowej.

Hambura podkreślił, że aktualnie kluczowe jest „zweryfikowanie strat i szkód wojennych w Wieluniu i innych polskich miastach na chwilę obecną”. – Żeby je urealnić, urzeczywistnić i przedstawić w konkretny oraz dostępny dla wszystkich sposób – tłumaczył mecenas. Wskazał, że w Polsce blisko 1000 miast i wsi było spacyfikowanych, wymordowanych i zniszczonych przez Niemców w czasie II wojny światowej. Jak dodał wiedza o tym w tym kraju jest znikoma.

– Chcemy doprowadzić do konkretnych rozwiązań. Niemcy są pragmatyczni do bólu i jeśli zrobimy ten kawał roboty – wszystko udokumentujemy, oszacujemy i będzie to ogólnodostępne, wówczas polski rząd będzie mógł rozmawiać z przedstawicielami niemieckich władz na temat reparacji wojennych. Mam też nadzieję, że również w Polsce będzie można pozywać o odszkodowania Republikę Federalną Niemiec, co umożliwi nam dochodzenie sprawiedliwości historycznej, ale także materialnej – podsumował Hambura.

Rychlik wskazał, że Wieluń posiada dobrze udokumentowany materiał badawczy, który zostanie teraz uaktualniony, a poniesione starty urealnione. Jak zaznaczył, inicjatywa ma na celu również szczególne zaakcentowanie tragedii i horroru Wielunia, który był pierwszym miastem zbombardowanym przez Niemców we wrześniu 1939 r.

Niemieckie samoloty pierwszego dnia II wojny światowej zrzuciły na miasto 380 bomb o łącznej wadze 46 ton. Według różnych źródeł w wyniku ataku Luftwaffe, zginęło od 1200 do ponad 2 tys. osób. W gruzach legło 75 proc. miejskiej zabudowy. W oddalonym wówczas o 21 km od granicy niemieckiej Wieluniu nie stacjonowały żadne jednostki Wojska Polskiego, nie było tam również stanowisk obrony przeciwlotniczej. Zdaniem historyków, miasto zbombardowano, by przetestować sprzęt i zastraszyć ludność cywilną.

RS, PAP

NaszDziennik.pl