logo
logo

społeczeństwo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Projekt: życie

Czwartek, 25 stycznia 2018 (07:15)

Czy PiS podejmie w mediach obiecaną promocję obrony życia?

Trwająca antyfutrzarska kampania Prawa i Sprawiedliwości to smutny szok dla Polaków, którzy wiążą z obozem rządzącym nadzieje na głęboką konserwatywną odnowę państwa.

Swoistą kulminacją tych zaskakujących działań jest zaangażowanie części posłów PiS w otwartą w Parlamencie Europejskim wystawę „Niech futra przejdą do historii”, na którą prezes PiS Jarosław Kaczyński wystosował specjalne przesłanie. Mówiąc w dramatycznym tonie o cierpieniu zwierząt, deklarował, że zakaz hodowli zwierząt futerkowych w Polsce wyeliminuje te „jedne z najgorszych cierpień, jakie w ogóle mają miejsce”.

Jednocześnie już 56. dzień Prawo i Sprawiedliwość pracuje nad projektem „Zatrzymaj aborcję”, który może powstrzymać niewyobrażalne cierpienia bezbronnych dzieci. Mając większość w Sejmie, PiS może błyskawicznie zakończyć szpitalne mordy i tym samym uczynić nasze państwo bardziej ludzkim.

– Taka akcja na forum międzynarodowym jest bardzo smutna. Część PiS chce poprawiać porządek stworzenia, który ustanowił sam Pan Bóg. Już w świetle naturalnego rozumu oczywistym jest, że człowiek nie może znęcać się nad zwierzętami, ale jednoznaczne jest, że Pan Bóg podarował człowiekowi świat zwierząt i roślin, aby mu służyły – mówi wybitny filozof ks. prof. Tadeusz Guz.

Działania PiS w obronie zwierząt futerkowych szokują także dlatego, że wciąż czekamy na kampanię społeczną ze strony partii rządzącej, dotyczącą ochrony życia ludzkiego. – Społeczeństwo obywatelskie w Polsce samo intensywnie prowadziło takie działania – wskazuje Kaja Godek, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”.

Doktor inż. Antoni Zięba, prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” wyraża żal, ale i postulat wobec ludzi obozu dzisiejszej władzy, aby wreszcie podjąć szeroką akcję promującą ochronę życia od poczęcia. – Po odrzuceniu poprzedniego projektu ustawy w pełni chroniącej życie premier Szydło deklarowała przeprowadzanie kampanii edukacyjnej związanej z ochroną życia. Niestety ta obietnica pozostaje niezrealizowana – zaznacza dr inż. Zięba i apeluje: serce dziecka bije trzy tygodnie od poczęcia. Pochylmy się nad cudem życia i pokażmy to szerokim kręgom społeczeństwa.

Doktor inż. Antoni Zięba wskazuje, że przez całe dziesięciolecia ruchy obrony życia były blokowane przez cenzurę komunistyczną, natomiast po 1989 r. nie otrzymały należytego wsparcia ze strony państwa w promocji postawy pro-life. – To powinny być intensywne i masowe działania wspierane przez władze, bo wiadomo, że obrońcy życia dysponują skromnymi środkami. Trzeba ukazywać piękno rozwoju dziecka od poczęcia do narodzin – apeluje prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka. W obliczu lewicowej propagandy dehumanizującej dziecko poczęte konieczne jest nieustanne ukazywanie prawdy, że nauka nie ma wątpliwości, że człowiekiem jest się od poczęcia.

– Mam w swoim archiwum zapis EEG mózgu nienarodzonego dziecka w szóstym tygodniu życia od poczęcia, wykonane 40 lat temu, a prominentni politycy lewicy są w stanie powiedzieć, że dziecko czteromiesięczne nie ma mózgu – wskazuje dr inż. Zięba. – Każdy z nas rozpoczął życie od pojedynczej komórki o wymiarze 0,1 mm – i ja, i pani, i każdy poseł. W tej komórce był zapisany precyzyjny plan całego naszego dalszego rozwoju. Pochylmy się nad cudem życia poprzez kampanię społeczną – dodaje.

W imię prawdy należy także pokazywać, czym jest aborcja oraz jej tragiczne skutki dla zdrowia fizycznego i psychicznego matki, następnych rodzonych przez nią dzieci, lekarzy.

Spoty pro-life teraz!

Oprócz ukazania w pierwszym telewizyjnym spocie piękna rozwoju dziecka od poczęcia do narodzenia, ważnym tematem drugiego byłaby deklaracja poparcia dla ochrony życia dzieci poczętych, a w tej chwili dla projektu procedowanego w Sejmie. W ten sposób prezes Jarosław Kaczyński miałby szansę podjąć pozytywny dialog z wyborcami, jak również ze wszystkimi Polakami.

– Kampanię PiS na rzecz ochrony zwierząt futerkowych odbieram jako temat zastępczy dla głównego tematu debaty w Polsce nad zwiększeniem prawnej ochrony życia ludzkiego, szczególnie dzieci, które podejrzewa się o niepełnosprawność – zaznacza ks. prof. Tadeusz Guz. – Zamiast organizować tę szokującą akcję w ochronie zwierząt, PiS i cała Zjednoczona Prawica powinni zdecydowanie jasno opowiedzieć się za ochroną życia od poczęcia na gruncie i nauki chrześcijańskiej, i zdrowego rozumu, w który Pan Bóg wpisał naturalne prawo, w tym także Dekalog – dodaje filozof prawa.

Slogany obrońców zwierząt w żaden sposób nie mieszczą się w oczekiwaniach odbudowy silnego państwa, troski o rodzinę i godność człowieka, a poprzez ich przyjęcie PiS samo wpisuje się w najbardziej radykalne lewicowe nurty. – To Herbert Marcuse, ideolog Nowej Lewicy, dążył do przemiany świadomości ludzkości w kierunku odwrócenia porządku stworzenia poprzez hołdowanie zakazowi zabijania zwierząt, przy jednoczesnym dopuszczeniu zabijania ludzi na życzenie – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz i zaznacza, że człowiek otrzymał od Boga Kreatora prawo podporządkowania w prawy sposób zwierząt. Relatywizacja tego prawa przez część polityków PiS to najbardziej niepokojący wymiar niezwykle zaskakującej postawy niektórych posłów obozu władzy.

Czas na legislację

Zdaniem Kai Godek, pełnomocnika Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”, Polacy są dziś gotowi na poszerzenie zakresu ochrony życia. – Projekt proaborcyjny zebrał w zeszłym roku minimalną liczbę podpisów, natomiast potężne poparcie w bardzo krótkim czasie zyskał projekt „Zatrzymaj aborcję”. Polacy chcą zmiany prawa, w tym momencie trzeba uchwalić ustawę, by zakończyć zabijanie dzieci – podkreśla Godek.

Wyborcy PiS oczekują od swojej partii i jej lidera jednoznacznej postawy w duchu konserwatywnej odnowy, a nie wprowadzania do swojej agendy tematów dopasowanych do dominujących w Brukseli lewicowych tendencji ideologicznych. W kwestii ochrony życia nie ma czasu na żadne polityczne kalkulacje. Codziennie w polskich szpitalach zabijanych jest troje dzieci.

Beata Falkowska

Nasz Dziennik