logo
logo

PAMIĘĆ

Zdjęcie: / -

Sojusznicy w zagładzie

Piątek, 2 lutego 2018 (02:36)

Polacy są oskarżani o współudział w holokauście, ale to inne europejskie państwa wykazały się współpracą z Niemcami przy zagładzie Żydów. 

Parlament zakończył prace nad zmianami w ustawie o IPN mającymi bronić przed obciążaniem Polski odpowiedzialnością za zbrodnie III Rzeszy. Tymczasem dokument stał się zarzewiem politycznego konfliktu z Izraelem i USA. Taki obrót sprawy to historyczny paradoks, bo właśnie Polska wyróżniała się w Europie postawą wobec prowadzonej przez Niemców zagłady Żydów. To polski rząd na uchodźstwie karał śmiercią kolaborantów i denucjatorów wydających Żydów administracji niemieckiej. Żadna polska siła polityczna czy społeczna nie dopuszczała nawet myśli o współpracy z okupantem. W tym samym czasie było to zjawisko powszechne w innych krajach podbitych przez III Rzeszę lub jej sojuszników.

– W Europie współpraca z Niemcami w holokauście była powszechna i na zachodzie, i na wschodzie. We Francji policja rządu Vichy współpracowała bardzo ściśle z Gestapo w wyłapywaniu Żydów, potem państwowa kolej francuska SNCF ich przewoziła do obozów zagłady. Nawet niedawno francuska kolej musiała zapłacić Żydom odszkodowanie – wymienia prof. Wiesław Wysocki, historyk z UKSW. – Podobnie było w Belgii, Holandii. Rząd Vidkunda Quislinga w Norwegii stał się wręcz synonimem kolaboracji z III Rzeszą (choć akurat w tym kraju mieszkało bardzo mało Żydów). Jedynie Dania się wyłamała. To był jedyny przypadek, gdy przekupiony szef miejscowego Gestapo wykazał pobłażliwość i pozwolił Żydom odpłynąć do Szwecji. Na wschodzie to Węgry, Rumunia, Słowacja, kraje bałtyckie, gdzie działały współpracujące z Niemcami formacje zbrojne – dodaje prof. Wysocki.

To dzięki współpracy władz europejskich państw Niemcom udało się unicestwić znaczną części Żydów żyjących na Starym Kontynencie. – Z zachodu transporty do obozów koncentracyjnych odbywały się pociągami pasażerskimi. Jadący nimi Żydzi nie zawsze byli świadomi tego, co ich czeka. Po podróży we względnie dobrych warunkach spotykało ich ponure zaskoczenie. Natomiast z Europy Środkowej Żydów wywożono w bydlęcych wagonach i od początku był widoczny element represji i strachu – tłumaczy prof. Wiesław Wysocki.

Do moralnych racji przemawiających za walką o dobre imię Polski nawiązywano też podczas senackiej debaty. – Polskie Państwo Podziemne wszelkie jednostkowe przypadki kolaboracji i szmalcownictwa ze strony Polaków traktowało jako zdradę. Kara za to była tylko jedna: wyrok śmierci z rąk żołnierzy Armii Krajowej, wydawany i wykonywany w trybie wojennym – mówił senator Artur Warzocha (PiS).

Obrady w izbie wyższej rozpoczęte w środę wieczorem trwały pięć godzin, a do ostatecznego głosowania doszło przed godz. 2.00 nad ranem. Najwięcej czasu zajęły pytania do reprezentującego rząd wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego i jego odpowiedzi. Wciąż wracano do tych samych argumentów. Opozycja zarzucała projektowi różne niejasności, kwestionowała celowość ustawy, jej zakres czy wysokość przewidzianych kar. Ostatecznie 57 senatorów opowiedziało się za przyjęciem wersji ustawy uchwalonej przez Sejm, 23 było przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik