logo
logo

Obrona życia

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Ustawa w klinczu

Niedziela, 4 marca 2018 (11:05)

Nie ma żadnych formalnych przeszkód, by Komisja Polityki Społecznej i Rodziny niezwłocznie zajęła się projektem zakazującym aborcji eugenicznej – podkreślają prawnicy.

 

Mimo to posłowie nic w tym kierunku nie robią. Można wręcz mówić o regresie. Poseł Jan Klawiter (niezrzeszony), który we wtorek zgłosił wniosek formalny o włączenie do porządku obrad komisji projektu zakazującego zabijania dzieci podejrzewanych o chorobę bądź niepełnosprawność, po rozmowie z przewodniczącą Bożeną Borys-Szopą (PiS) zdecydował się go wycofać.

Obywatelski projekt ustawy „Zatrzymaj aborcję”, który poparło ponad 830 tys. Polaków, utknął w Sejmie. Komisja Polityki Społecznej i Rodziny straciła już dwa miesiące, kiedy mogła rozpocząć nad nim prace. Niewysłuchane pozostają apele wnioskodawców, by całą sprawę potraktować z należną jej powagą.

Prezydium komisji twierdzi, że wciąż brakuje opinii rządu oraz opinii sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Takie wytłumaczenie przedstawiła na ostatnim posiedzeniu komisji rodziny jej nowa przewodnicząca Bożena Borys-Szopa.

Stanisław Piotrowicz, przewodniczący Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, zapewniał w styczniu „Nasz Dziennik”, że jeśli tylko projekt „Zatrzymaj aborcję” trafi do zaopiniowania do jego komisji, „to odbędzie się to w bardzo krótkim terminie”. Szkopuł w tym, że – jak powiedział nam wczoraj poseł Piotrowicz – projekt do tej pory do tego gremium nie wpłynął.

– Nie chodzi tu o blokowanie prac nad projektem. Ale o uzyskanie tych dwóch opinii, bez których prace nie mogą ruszyć – zapewnia nas z kolei Halina Szydełko (PiS), członek Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

Zwykła wymówka

Co na ten temat mówią przepisy? – Kwestii tych regulamin Sejmu nie precyzuje. Oczywiście, komisja zawsze może się tłumaczyć, że czeka na uzyskanie opinii Rady Ministrów czy opinię innej komisji sejmowej, by móc zacząć procedowanie nad danym projektem – ale decyzja w tym zakresie zawsze leży pod stronie samej komisji i jej prezydium. Jeżeli komisja zechce zmienić porządek obrad, uzupełniając je o kolejny punkt, to może to zrobić – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Marcin Olszówka, ekspert Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Regulamin Sejmu nie określa też czasu, do kiedy te opinie miałyby wpłynąć. Nie precyzuje również terminu, który zobowiązywałby Komisję Polityki Społecznej i Rodziny do rozpoczęcia czy zakończenia procedowania nad projektem. – Jedynym przepisem regulaminu Sejmu, który obliguje wysoką izbę do zajęcia się projektem obywatelskim, jest ten, który mówi o tym, iż pierwsze czytanie projektu musi rozpocząć się w terminie trzech miesięcy od złożenia go w Sejmie. To, czy i kiedy posłowie zajmą się projektem „Zatrzymaj aborcję” na dalszym etapie, jest tylko i wyłącznie kwestią dobrej woli z ich strony – tłumaczy nam Jacek Januszewski z zarządu Fundacji Życie i Rodzina, odpowiedzialny za kwestie prawne.

– Termin zakończenia prac – przedstawienia sprawozdania przez komisję – mógłby ustalić Sejm. Ale tego nie uczynił – zwraca uwagę dr Olszówka.

Prawnicy zaznaczają, że projekt nie jest skomplikowany. Sporządzenie do niego opinii prawnych to kwestia kilku tygodni.

Wniosek zaprzepaszczony

Obserwatorów ostatniego posiedzenia komisji zbulwersował fakt, że nie poddano pod głosowanie wniosku formalnego złożonego przez posła Jana Klawitera, który domagał się włączenia projektu „Zatrzymaj aborcję” do porządku obrad. Wniosek w ogóle nie został rozpatrzony, gdyż jak argumentowała przewodnicząca Borys-Szopa, prezydium komisji jeszcze się nie ukonstytuowało, a sama komisja nie była przygotowana na rozpatrzenie projektu.

Jak zauważają prawnicy, w regulaminie Sejmu nie ma przepisu, który obligowałby komisję do natychmiastowego rozpatrzenia wniosków formalnych złożonych przez posłów. – Ten etap prac komisji jest bardzo oględnie potraktowany w regulaminie Sejmu. Niemniej jednak uważam, że wniosek posła Klawitera powinien zostać rozpatrzony. Tego wymaga kultura polityczna i prawna. Komisja mogła wniosek przyjąć lub odrzucić, ale nie powinna go ignorować – podkreśla dr Marcin Olszówka.

Sam poseł Klawiter w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” przyznaje, że – na prośbę przewodniczącej komisji – zdecydował się na „chwilowe” wycofanie wniosku formalnego. – Pani przewodnicząca jest bardzo zdeterminowana, aby ten projekt przeprowadzić przez komisję. Uzgodniliśmy więc, że przed następnym posiedzeniem Sejmu wspólnie zrobimy bilans tego, co mamy. Musimy to wszystko spokojnie rozważyć. Na ten czas wniosek wycofuję – mówi polityk. – Mogę go złożyć w każdej chwili – deklaruje.

Pozytywna opinia

W sprawie ratowania życia najbardziej bezbronnych pomocny może okazać się fakt, iż sejmowa Komisja Ustawodawcza pozytywnie zaopiniowała w tym tygodniu stanowisko Sejmu w sprawie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją RP przesłanki eugenicznej. Wniosek ten przygotował i skierował do TK poseł Bartłomiej Wróblewski (PiS). Podpisało się pod nim ponad stu parlamentarzystów.

Wniosek zostanie rozpoznany w pełnym składzie Trybunału ze względu na charakter sprawy. Na przewodniczącego składu został wyznaczony wiceprezes TK sędzia Mariusz Muszyński, a sędzią sprawozdawcą będzie prezes TK Julia Przyłębska. – Pozytywna rekomendacja sejmowej Komisji Ustawodawczej to ważny krok dla całej tej sprawy. Zwłaszcza że stanowisko Sejmu jest zgodne z treścią złożonego do Trybunału Konstytucyjnego wniosku – uważa poseł Wróblewski. Jednak TK nie jest związany żadnymi terminami i nie ma gwarancji, że do końca tej kadencji parlamentu zdecyduje się sprawę rozpatrzyć.

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik