logo
logo

PRAWO

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Zadanie dla śledczych

Sobota, 7 kwietnia 2018 (03:41)

Billboardy Platformy Obywatelskiej oczerniające dyrektora Radia Maryja powinna zbadać prokuratura – uważają prawnicy.

 

– Można to rozpatrywać w kategoriach zniesławienia lub naruszenia dóbr osobistych – mówi „Naszemu Dziennikowi” mec. Bartosz Lewandowski z Instytutu Ordo Iuris. Chodzi o jeden z billboardów przygotowanych przez PO, na którym znajduje się hasło: „Tadeusz Rydzyk wziął dotacji 94 mln zł!”. Jest ono opatrzone słowami byłej premier Beaty Szydło: „Te pieniądze się im po prostu należały”, które odnosiła ona do nagród dla ministrów i wiceministrów. – To jest pomówienie o postępowanie, które ma poniżyć w oczach opinii publicznej danego człowieka – dodaje adwokat.

– Gdy przyjmiemy, że autorzy plakatu twierdzą, że Ojciec Dyrektor wziął tę kwotę do własnej kieszeni, to w mojej ocenie jest tu przestrzeń do postępowania karnego z art. 212 dotyczącego zniesławienia osoby – wyjaśnia mec. Piotr Kwiecień. – Tego rodzaju zarzut, że środki są przez o. Tadeusza Rydzyka prywatnie wykorzystywane, w oczywisty sposób godzi w jego działalność – podkreśla adwokat.

– Można zastosować również środki cywilnoprawnej ochrony dóbr osobistych i skorzystać z możliwości pozwania tych osób – wskazuje Kwiecień. – Jest możliwość wytoczenia powództwa o naruszenie dóbr osobistych – dodaje Lewandowski. Z tym że akurat w tej sprawie właściwsza jest procedura karna. – Ta droga karna wydaje mi się drogą naturalną, droga cywilna zaś dosyć skomplikowaną i trudną – ocenia Piotr Kwiecień.

Prawnicy zaznaczają, że to do prokuratury należy ocena, czy doszło do popełnienia przestępstwa. – Skoro zostały skierowane zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, to prokurator będzie się nad tym zastanawiał – wskazuje mec. Kwiecień. – Każdy polityk wie o tym, że ksiądz, który jest zakonnikiem, nie ma nic. Wszystko, co ma, należy do zakonu – podkreślała na antenie Radia Maryja Lidia Kochanowicz-Mańk, dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis. – Ojciec dyrektor nie pobiera żadnego wynagrodzenia. Jest tylko fundatorem Fundacji i założycielem szkoły. Nie odbiera żadnej dywidendy, nie otrzymuje żadnych środków jako osoba prywatna z dotacji. Przekazanie informacji, że „o. Tadeusz Rydzyk wziął 94 mln zł”, jest absolutnie świadomą manipulacją i świadomym kłamstwem przekazywanym przez polityków PO – mówiła.

Legalne pieniądze

Podkreślić trzeba, że w podawanej przez PO kwocie znajdują się w zdecydowanej większości środki na geotermię w Toruniu, jakie pochodziły z Ministerstwa Środowiska czy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Z zastrzeżeniem, że ponad 26 mln to pieniądze, które nakazał wypłacić sąd za zerwanie przez NFOŚiGW umowy na dofinansowanie odwiertów geotermalnych. Umowę zaś zerwano krótko po dojściu PO do władzy.

– Są to pieniądze m.in. Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że wszystko jest zrobione zgodnie z prawem. Narodowy Fundusz finansuje mnóstwo projektów za miliardy złotych – mówi nam prof. Jan Szyszko, były minister środowiska. – Ciężko to komentować. To jest szkalowanie ośrodka toruńskiego – uważa poseł PiS. – Jeżeli ktoś mówi, że coś jest źle zrobione, to normalną drogą jest droga postępowania przed sądem i niech te osoby z takim wnioskiem występują. Zamiast tego jest robiona nagonka, po to żeby deprecjonować osiągnięcia Torunia, żeby nie ukazywać jego faktycznej roli. A jego działaniami, które realizuje, jest krzewienie prawdy i pokazywanie, że Polska ma duże osiągnięcia – podkreśla prof. Szyszko.

W związku z akcją billboardową PO były minister środowiska ponownie skierował list otwarty w obronie dyrektora Radia Maryja. „Przesyłam go z tego powodu, iż jest on nadal aktualny i winien być wzięty pod uwagę przez organy ścigania w koniecznym procesie o notoryczne zniesławianie Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka” – podkreśla prof. Szyszko.

Zenon Baranowski

Aktualizacja 7 kwietnia 2018 (03:41)

Nasz Dziennik