logo
logo

Zdjęcie: Andrzej Kulesza/ Nasz Dziennik

Niemcy nie mogą pisać historii na nowo

Środa, 22 sierpnia 2018 (21:07)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Jak skomentuje Pan Poseł wyrok Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Karlsruhe, zgodnie z którym niemiecka publiczna stacja ZDF nie musi przepraszać za „polskie obozy śmierci”?

– Mamy dziwną sytuację, bo z jednej strony kanclerz Angela Merkel mówi o pełnej odpowiedzialności Niemiec za II wojnę światową, tymczasem z drugiej strony niemiecki sąd swoim wyrokiem mówi co innego. To orzeczenie jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe, w szczególności że w Niemczech sąd już wcześniej uznał, że wyrok polskiego sądu obliguje stację ZDF do przeprosin i w oparciu o to orzeczenie niemiecka stacja powinna przeprosić za użycie sformułowania „polskie obozy śmierci”.

Tym bardziej rozstrzygnięcie Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Karlsruhe pokazuje pewien rodzaj arogancji wobec Polski i Polaków. Idąc tym tropem, to rozstrzygnięcie można byłoby rozumieć czy odczytywać w ten oto sposób, że używanie tego – skądinąd – nieprawdziwego sformułowania „polskie obozy śmierci” poprzez wyrok Federalnego Trybunału Sprawiedliwości – bądź co bądź najwyższej instancji sądownictwa karnego i cywilnego w Niemczech – de facto jest uznane za dopuszczalne. I tak – w moim odczuciu – trzeba byłoby ten wyrok interpretować. Tak czy inaczej jest to skandal.

Natomiast cała ta sprawa pokazuje, że nie we wszystkich niemieckich instytucjach nastąpiła refleksja na temat odpowiedzialności Niemiec za holokaust i w ogóle za II wojnę światową. Jednocześnie ten wyrok bądź co bądź jednej z najwyższych instancji w Niemczech pokazuje, że – przynajmniej w niektórych instytucjach niemieckich – jest próba wciągania Polski we współodpowiedzialność za zbrodnie nazistowskie.

To ten sam Trybunał, którego prezes podczas niedawnej wizyty prof. Gersdorf w Niemczech mówiła, że Niemcy w szczególny sposób powinni się troszczyć o Polskę. Jak ta „troska” wygląda, wszyscy widzimy…

– To jest przejaw wtrącania się instytucji – w tym wypadku Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Karlsruhe – która powinna być absolutnie apolityczna, a ponadto powinna zajmować się wyłącznie sprawami dotyczącymi prawa niemieckiego, a nie zabierać głos w sprawach prawa polskiego. Widać jednak, że Niemcy poprzez różne instytucje roszczą sobie prawo do wtrącania się w wewnętrzne sprawy Polski – przynajmniej jeśli chodzi o przewodniczącą Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Karlsruhe Bettinę Limperg, którą pan redaktor zacytował. No cóż, jestem tym rozstrzygnięciem oburzony i myślę, że zdecydowana większość Polaków w ten sam sposób będzie odbierała ten werdykt niemieckiego organu władzy sądowniczej.   

A może Polska powinna się zwrócić do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu o zbadanie zgodności orzeczenia Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Karlsruhe z prawem europejskim?

– Z tego, co pamiętam, to o takim rozwiązaniu wspominał mecenas Lech Obara, reprezentujący Karola Tenderę, byłego więźnia Auschwitz, który domagał się od niemieckiej telewizji ZDF przeprosin. Wydaje się, że w tym momencie wystąpienie do instytucji europejskich, w szczególności zaś do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, jest jedyną właściwą drogą. Będzie to też okazja, żeby zobaczyć, jak wygląda sprawiedliwość w wydaniu unijnego sądu, który powinien stać na straży przestrzegania prawa przez wszystkie państwa członkowskie, a nie traktować prawa wybiórczo.

Czy i jaki wpływ ten wyrok może mieć na polsko-niemieckie relacje, które i tak są nie najlepsze?

– Z całą pewnością wyrok, który nakazywałby przeprosić Polskę i Polaków za użycie tego typu kłamliwych sformułowań jak „polskie obozy śmierci”, służyłby poprawie relacji polsko-niemieckich, ale takiego orzeczenia niestety nie ma. W tej sytuacji przede wszystkim trzeba sięgnąć do argumentów i przesłanek, jakimi kierował się Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe, wydając taki, a nie inny wyrok. Czytamy tam m.in., że niemieckie media nie mogą być zobowiązane przez zagraniczny sąd do publikacji sformułowanego przez niego oświadczenia, bo byłoby to niedopuszczalną ingerencją w wolność prasy. Co więcej, naruszałoby to niemiecki porządek prawny.

Bądź co bądź taki wyrok z pewnością nie służy poprawie relacji między Polską a Niemcami. Jest to niewątpliwie rozstrzygnięcie bardzo kontrowersyjne, bo – tak jak już mówiłem – niemieckie sądy niższych instancji przychyliły się do stanowiska polskiego, uznając, że rzeczywiście stacja ZDF powinna przeprosić za użycie kłamliwego sformułowania „polskie obozy zagłady”. Muszę przyznać, że jestem w tym momencie zaskoczony i zniesmaczony stanowiskiem Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Karlsruhe. Tym bardziej jest to dla mnie niezrozumiałe, że to my – jako państwo polskie – wycofaliśmy się z ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, w oparciu o którą m.in. za użycie tego typu sformułowań sprawcy czy autorzy byliby ścigani na drodze karnej.

Założyliśmy dobrą wolę właśnie sądów różnych innych państw, że na drodze cywilnej osoby formułujące tego rodzaju nieprawdziwe historycznie, kłamliwe i obraźliwe wobec Polski i Polaków sformułowania czy opinie będą mogły być pociągane do odpowiedzialności. Tymczasem okazuje się, że np. w Niemczech takie osoby będę nie tyle niepociągane do odpowiedzialności, ile jeszcze poprzez tamtejsze sądy bronione. To zły znak.  

Może więc to wycofanie się z ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej było błędem?

– Myślę, że na decyzję o wycofaniu się z ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej wpływ miało wiele kwestii, że było wiele czynników, które doprowadziły do tego, że Polska z tego prawa i z tego rozstrzygnięcia sejmowego się wycofała. Na pewno ten krok do tyłu nie został wykonany pod naciskiem strony niemieckiej, ale bardziej była to kwestia ułożenia sobie stosunków z państwem Izrael.

Tak czy inaczej skutki dotyczą wszystkich państw, w tym przede wszystkim państwa niemieckiego oraz podmiotów, które dzisiaj mając w ręku ten oto wyrok Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Karlsruhe, który de facto znosi poprzednie wyroki sądów niższej instancji, będą mogły praktycznie bezkarnie używać zwrotów czy też sformułowań, które nie dość, że są obraźliwe wobec państwa polskiego i Narodu Polskiego, to w dodatku są sprzeczne z prawdą historyczną o II wojnie światowej i o Niemcach, którzy są sprawcami zbrodni największej w dziejach świata. Nie może być tak, że Niemcy będą pisać historię na nowo i przy pomocy mediów takich jak ZDF przekazywać ją światu. Temu z całą pewnością należy się przeciwstawić.

                             Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl