logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Wieloletnie zaległości

Sobota, 8 września 2018 (21:56)

Z prof. dr hab. Pawłem Soroką z Polskiego Lobby Przemysłowego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego rozmawia Mariusz Kamieniecki

Tematem przewodnim tegorocznego Międzynarodowego Salonu Obronnego w Kielcach jest stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Brzmi to dumnie, ale jaka tak naprawdę jest kondycja polskiej armii, jeśli chodzi o uzbrojenie?

– W najlepszej kondycji są wojska lądowe i lotnictwo. Przy czym w tym drugim przypadku najlepsze są samoloty F-16, natomiast jest problem ze sprzętem posowieckim. Samoloty MiG-29, których mamy obecnie 31, są jeszcze stosunkowo nowoczesne, ale dwie katastrofy, jakie miały miejsce w ostatnim czasie, spowodowały ich uziemienie. Czy będą dłużej w służbie, rozstrzygnie się to po przeglądach. Powinna też zapaść decyzja, czym zastąpimy samoloty uderzeniowe – wsparcia pola walki Su-22 stacjonujące w Świdwińskiej 21. Bazie Lotnictwa Taktycznego.

A w jakiej kondycji jest Marynarka Wojenna?

– W bardzo złej. Przeciętna wieku naszych okrętów to 34 lata. Nowy okręt na wyposażeniu Marynarki Wojennej to niszczyciel min Kormoran 2 wyprodukowany wprawdzie przez prywatną, ale polską Stocznię Remontową Shipbuilding w Gdańsku. Mają być jeszcze budowane dwie jednostki typu Kormoran. Schodzą z uzbrojenia okręty podwodne pozyskane od Norwegów. Awarii spowodowanej pożarem uległ też najnowszy okręt podwodny Orzeł. I co by nie powiedzieć, przyszłość naszej floty podwodnej stoi pod dużym znakiem zapytania. Ogólnie rzecz biorąc, Marynarka Wojenna jest najbardziej niedoinwestowanym i de facto najsłabszym obszarem Polskich Sił Zbrojnych.

A jeśli chodzi o wyposażenie wojsk lądowych?    

– W tej chwili wojska lądowe są wyposażane w artylerię produkowaną w Hucie Stalowa Wola (HSW), armatohaubice samobieżne Krab na podwoziu gąsienicowym oraz Kryl na podwoziu kołowym. To jest dobre i nowoczesne uzbrojenie. Jeśli zaś chodzi o wojska pancerne, to w tej chwili podstawą wyposażenia stały się niemieckie czołgi Leopard w starszej i nowszej wersji, których mamy około dwustu. Jednak w dalszym ciągu najwięcej mamy czołgów T-72, z których część ma być modernizowana oraz czołg PT-91 Twardy, który jest rozwinięciem czołgu T-72 przez polski przemysł obronny. Na wyposażeniu wojsk lądowych jest dużo jednostek artylerii rakietowej. Chodzi tu przede wszystkim o wyrzutnie Langusta, czyli współczesne katiusze. Co istotne, też jest to sprzęt produkowany przez polski przemysł obronny, a konkretnie HSW.

Chyba nie lepiej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o śmigłowce w polskiej armii?

– Jeśli chodzi o śmigłowce, to mamy na wyposażeniu kilka typów śmigłowców Mi-17 i Mi-8, które są maszynami jeszcze produkcji radzieckiej. Przy czym Mi-17 są to śmigłowce stosunkowo nowoczesne i w dobrym stanie, natomiast Mi-8 jest to sprzęt starzejący się, z którym nie można wiązać przyszłości. Mamy też śmigłowce uderzeniowe Mi-24, również produkcji sowieckiej. Część z nich z powodu zużycia utraciliśmy podczas misji w Afganistanie i w Iraku. Ponadto na wyposażeniu armii mamy śmigłowce Sokół produkowane przez PZL Świdnik oraz wersję uderzeniową sokołów pn. Głuszec, ale to tylko kilka sztuk. W związku z tym, że – jak wspomniałem – Mi-8 są już wysłużone, istnieje potrzeba zakupu nowych śmigłowców wielozadaniowych dla Wojska Polskiego, także na miejsce Mi-24, które są też mocno przestarzałe i zużyte w misjach woskowych poza granicami Polski. MON myśli o programie zakupu nowych śmigłowców pn. Kruk, ale wciąż jeszcze nie zapadły decyzje, jaki śmigłowiec wybierzemy. Jeśli bowiem chodzi o śmigłowiec wielozadaniowy, to jak pamiętamy, za rządów koalicji PO – PSL był ogłoszony przetarg, w którym wybrano francuskie caracale, ale po zmianie władzy i przejęciu rządów przez Prawo i Sprawiedliwość przetarg ten został zamknięty bez wyłaniania oferenta.

Związkowcy z sekcji lotniczej NSZZ „Solidarność” mają za złe rządowi, że nie dotrzymuje słowa, bo mimo zapowiedzi nowych śmigłowców jak nie było, tak nie ma…     

– Produkowane w PZL Mielec amerykańskie black hawki to jest wprawdzie starszy śmigłowiec, ale sprawdzony i powszechnie na świecie używany. Natomiast PZL Świdnik i śmigłowce AW-149 to najnowsza konstrukcja, jest to śmigłowiec nowej generacji, nowszy niż caracale, których konstrukcja pochodzi z końca lat 90. Jak dotąd rozstrzygnięcia nie ma, mimo iż zarówno Mielec, jak i Świdnik, które choć mają zagranicznych właścicieli, ale produkują w Polsce, zatrudniają naszych pracowników i też chciałyby uczestniczyć w podziale tortu.

A jeśli chodzi o zakup samolotów szkoleniowych?

– Obecnie Siły Powietrzne RP dysponują ośmioma samolotami M-346 Master zakupionymi od włoskiego koncernu Leonardo, które są na wyposażeniu 58. Eskadry Lotniczej w 41. Bazie Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie i mają ostatecznie zastąpić w programie szkolenia pilotów maszyny TS-11 Iskra. Jak dotąd zakupiliśmy osiem takich samolotów, ale rozważa się dokupienie jeszcze czterech takich maszyn.

Tematem przewodnim tegorocznego Międzynarodowego Salonu Obronnego w Kielcach jest stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Brzmi to dumnie, ale jaka tak naprawdę jest kondycja polskiej armii, jeśli chodzi o uzbrojenie?

– W najlepszej kondycji są wojska lądowe i lotnictwo. Przy czym w tym drugim przypadku najlepsze są samoloty F-16, natomiast jest problem ze sprzętem posowieckim. Samoloty MiG-29, których mamy obecnie 31, są jeszcze stosunkowo nowoczesne, ale dwie katastrofy, jakie miały miejsce w ostatnim czasie, spowodowały ich uziemienie. Czy będą dłużej w służbie, rozstrzygnie się to po przeglądach. Powinna też zapaść decyzja, czym zastąpimy samoloty uderzeniowe – wsparcia pola walki Su-22 stacjonujące w Świdwińskiej 21. Bazie Lotnictwa Taktycznego.

A w jakiej kondycji jest Marynarka Wojenna?

– W bardzo złej. Przeciętna wieku naszych okrętów to 34 lata. Nowy okręt na wyposażeniu Marynarki Wojennej to niszczyciel min Kormoran 2 wyprodukowany wprawdzie przez prywatną, ale polską Stocznię Remontową Shipbuilding w Gdańsku. Mają być jeszcze budowane dwie jednostki typu Kormoran. Schodzą z uzbrojenia okręty podwodne pozyskane od Norwegów. Awarii spowodowanej pożarem uległ też najnowszy okręt podwodny Orzeł. I co by nie powiedzieć, przyszłość naszej floty podwodnej stoi pod dużym znakiem zapytania. Ogólnie rzecz biorąc, Marynarka Wojenna jest najbardziej niedoinwestowanym i de facto najsłabszym obszarem Polskich Sił Zbrojnych.

Jednak wojsko to nie tylko sprzęt, ale przede wszystkim ludzie. Jak pod tym względem prezentujemy się na tle innych armii?

– Z zewnątrz, patrząc z perspektywy NATO, wygląda, że Polska ma spore osiągnięcia, jeśli chodzi o Wojska Specjalne. Nie jest to duża formacja, ale za to bardzo dobrze wyszkolona i doświadczona w misjach. Mamy około trzech tysięcy żołnierzy-komandosów w takich jednostkach jak Grom, Agat czy Formoza. Są to żołnierze doskonale wyszkoleni, którzy mogą operować na zapleczu przeciwnika. Jeśli zaś chodzi o liczebność armii, to liczy ona obecnie około 100 tysięcy żołnierzy, nie wliczając w to Wojsk Obrony Terytorialnej, które się właśnie tworzą. W tej chwili jest to rząd około 10 tysięcy, ale docelowo ma być 35 tysięcy.

Liczebność Polskiej Armii ma jeszcze wzrosnąć poprzez utworzenie czwartej dywizji wojsk operacyjnych. Czy liczby, o których rozmawiamy, są wystarczające dla naszego bezpieczeństwa?

– Czwarta dywizja wojsk operacyjnych jest w tej chwili na etapie tworzenia na ścianie wschodniej, po prawej stronie Wisły. Obok 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej w Elblągu ma jeszcze powstać 4. Dywizja Wojsk Operacyjnych. Czy obecna liczebność wojsk jest wystarczająca…? Obok tej, która się tworzy, z pewnością przydałaby się jeszcze jedna dywizja. Kiedyś była dywizja Kościuszkowska, która miała siedzibę w Wesołej k. Warszawy. Została ona rozwiązana i w tej chwili jest tylko 1. Warszawska Brygada Pancerna im. Tadeusza Kościuszki wchodząca w skład 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej w Elblągu.

Pojawił się pomysł, aby środki na obronność pochodziły spoza budżetu. Słyszymy, że MON pracuje już nad powołaniem Funduszu Obrony Narodowej.

– To, co planuje MON, przypomina przedwojenny model obrony narodowej i budżet, który w okresie przed wybuchem II wojny światowej był znaczny. Warto jednak pamiętać, że były to trochę inne czasy. Nastroje nie były najlepsze, było realne zagrożenie wybuchu wojny, był też silny patriotyzm związany z obronnością. To wszystko sprzyjało gromadzeniu na tym funduszu środków. Myślę, że warto wrócić do tej idei. Zobaczymy też, jak będzie z przekazywaniem środków na ten Fundusz Obrony Narodowej. Myślę jednak, że jeśli armia będzie się rozrastać – mam tu na myśli powiększenie liczebności poprzez utworzenie nowej dywizji czy zwiększenie liczebności WOT, to w tej sytuacji taki fundusz jest jak najbardziej potrzebny. Jeśli natomiast bierzemy pod uwagę budżet MON, to musimy pamiętać, że znaczna część tych środków idzie na koszty tzw. osobowe, czyli na pensje żołnierzy, których trzeba odpowiednio wynagradzać, ponadto lwia część tych pieniędzy jest przeznaczana na emerytury wojskowe. W związku z czym na modernizację, czyli na zakup nowego i unowocześnianie posiadanego już sprzętu, idzie tylko część budżetu MON, a więc ponad 20 proc. Tymczasem kraje, które wydają najwięcej, przeznaczają na ten cel około 30 proc. i my też powinniśmy zmierzać do tego pułapu.

Jak ocenia Pan programy modernizacyjne obecnie realizowane przez MON, który jest według Pana najważniejszy?

– Najważniejszy jest bez wątpienia Program Wisła, który będzie jednym z głównych elementów tworzących system Obrony Powietrznej Polski. Przypomnę, że Polska kiedyś miała cztery brygady obrony powietrznej, brygady rakietowe, z których została tylko jedna z dowództwem w Sochaczewie. Na ich wyposażeniu znajdują się obecnie tylko zestawy rakietowe Newa, które pochodzą z początku lat 70. Wprawdzie zostały zmodernizowane przez polski przemysł i Wojskową Akademię Techniczną, ale są w tej chwili przestarzałe. Dlatego najbardziej palącą potrzebą jest odbudowa systemu obrony powietrznej, jeśli chodzi o rakiety. W marcu br. została podpisana umowa z Amerykanami na przeciwlotnicze i przeciwrakietowe zestawy rakietowe średniego zasięgu systemu „Wisła – 1 Faza”, czyli na dwie baterie, a drugi etap ma być negocjowany. Będzie tu chodziło o kolejne sześć baterii, bo – jak wiadomo – łącznie ma być osiem baterii Patriot średniego zasięgu.

To jeśli chodzi o program Wisła, a co z rogramem Narew?

– Program Narew to również są rakiety przeciwlotnicze, ale krótkiego zasięgu. I tu jeszcze wiążące decyzje nie zapadły. Nie wybrano oferenta, ale w najbliższym czasie ten program również powinien zostać rozpoczęty i być realizowany.

Nierozstrzygnięta wciąż pozostaje jeszcze kwestia programu Homar, ale spraw do załatwienia w tej obronnej materii jest dużo więcej.

– Program Homar dotyczy pozyskania rakiet ziemia – ziemia o zasięgu do 300 km. Po wycofaniu zestawów radzieckich Toczka i Łuna Polska w zasadzie została pozbawiona wojsk rakietowych. Dlatego powstał program Homar, ale na razie nie zostało jeszcze rozstrzygnięte, czy kupimy rakiety od Amerykanów, czy od Izraelczyków. To ważna sprawa, bo w tej chwili mamy tylko nieliczne rakiety typu ziemia – ziemia. Oczywiście mamy też zakupione półtora roku temu rakiety typu Jassm na wyposażeniu samolotów F-16. To są rakiety klasy powietrze – ziemia, które mogą atakować cele z dużej odległości, a ponadto zwiększa to zdolności bojowe naszych samolotów F-16. Jeśli chodzi o kolejne programy modernizacyjne, to dotyczą one też wojsk pancernych zmechanizowanych. Jest mowa o zmodernizowaniu części czołgów T-72 do poziomu PT-91 Twardy, ponadto będą też modernizowane niektóre czołgi Leopard ze starszej grupy. Natomiast jeśli chodzi o transportery opancerzone, to jest w tej chwili zakończony program Kołowych Transporterów Opancerzonych (KTO) Rosomak i mają być jeszcze zakupione pewne ilości tego sprzętu dla Wojsk Zmechanizowanych. Natomiast około pięciuset rosomaków jest już na wyposażeniu Wojska Polskiego. To udany sprzęt, który dobrze spisywał się w Afganistanie. Huta Stalowa Wola zaprojektowała transporter opancerzony Borsuk, w odróżnieniu od rosomaka na gąsienicach. Ten model bojowego wozu piechoty – rodzimej produkcji – został publicznie po raz pierwszy zaprezentowany podczas ubiegłorocznego Międzynarodowego Salonu Obronnego w Kielcach. To bardzo nowoczesna konstrukcja z hydropneumatycznym zawieszeniem oraz wieżą bezzałogową, która z powodzeniem zastąpiłaby wycofane radzieckie BWP-1 i BWP-2.              

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl