logo
logo

Gospodarka

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Gorący fotel prezesa

Środa, 12 września 2018 (03:25)

Ważą się losy Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Na jutro zostało zwołane posiedzenie rady nadzorczej, a jednym z punktów porządku obrad są zmiany w zarządzie. Wszystko wskazuje na to, że chodzi o odwołanie prezesa Daniela Ozona, który kieruje JSW od marca 2017 roku.

Zarządu spółki mocno bronią załoga, związkowcy i mieszkańcy. Prezes Ozon zarzutom Ministerstwa Energii przeciwstawia konkretne osiągnięcia. W JSW większość akcji ma jednak Skarb Państwa i minister energii za pośrednictwem rady nadzorczej ma prawo odwołać prezesa.

W obronie prezesa JSW list do premiera Mateusza Morawieckiego i ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego skierowali związkowcy. „Daniel Ozon to dobry menedżer, który nie tylko pomógł wyciągnąć Spółkę z zapaści, ale też ustabilizował ją i po raz pierwszy od lat roztoczył realną wizję rozwoju firmy. Dzięki jego pracy załoga znów czuje się bezpiecznie i ma perspektywy na przyszłość” – czytamy w piśmie podpisanym przez przedstawicieli trzech działających w zakładzie związków zawodowych.

– Bardzo rzadko się zdarza, żeby związkowcy popierali prezesów. Ale trzeba powiedzieć, że mają powody. Sytuacja sprzed przyjścia i po przyjściu prezesa Ozona to dwa przeciwne bieguny. Z jednej strony była złość i nieuczciwość w dialogu, a z drugiej mamy otwartość, prezes jest człowiekiem dialogu, a przy tym naprawdę dobrym menedżerem – mówi „Naszemu Dziennikowi” Kazimierz Grajcarek, były przewodniczący Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność”.

Tajemniczy audyt

W JSW pracownicy ministerstwa prowadzą audyt. Według prezesa, jest on bardzo nietypowy. Kontrolerzy nie określili szczegółowej tematyki, którą są zainteresowani, a potem nie sformułowali pisemnie pytań czy zarzutów. Zamiast tego poprzednie posiedzenie rady nadzorczej zostało odebrane jak sąd nad Ozonem i próba jego zdyskredytowania przez przedstawicieli resortu. Zarządowi zarzucono niegospodarność, np. kosztowne usługi prawnicze czy zbędne zakupy na cele awaryjne.

– Radzie nadzorczej przekazywano informacje nieprawdziwe lub rażąco zniekształcone. Odpowiedzieliśmy merytorycznie na wszystkie zarzuty. Na przykład na cele awaryjne wydaliśmy nie 236 mln zł, ale 19 mln zł, co w tak dużej spółce nie jest wcale dużą sumą – mówi „Naszemu Dziennikowi” Daniel Ozon.

W ocenie zarządu i działaczy związkowych rzeczywistą przyczyną niechęci do prezesa była odmowa zakupu akcji spółki Polimeks-Mostostal od firmy PGNiG Technologie. Będąca w dobrej sytuacji Jastrzębska Spółka Węglowa miałaby wesprzeć znajdującą się w kłopotach inną spółkę, pośrednio kontrolowaną przez Skarb Państwa. Chodziło o sumę rzędu 100 mln zł.

– To nie jest spółka, w którą będziemy inwestować. My mamy zajmować się produkcją węgla, koksu i ich pochodnych, a nie ratowaniem spółek budowlanych – tłumaczy nam Ozon.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik