logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

W polskim interesie

Poniedziałek, 17 września 2018 (21:11)

Z posłem Tomaszem Rzymkowskim (Kukiz’15) rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jutro prezydent Andrzej Duda będzie gościem w Białym Domu. W jakim momencie relacji polsko-amerykańskich odbywać się będzie ta wizyta?

– Z całą pewnością trudne momenty we wzajemnych polsko-amerykańskich relacjach są za nami. Myślę tu przede wszystkim o awanturze wokół nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Widać dziś zacieśnienie współpracy. Nie dalej jak dwa tygodnie temu rozmawiałem z członkami Kongresu Stanów Zjednoczonych na temat informacji prasowych, które elektryzują amerykańską opinię publiczną – mianowicie o rzekomym łamaniu demokracji, o niszczeniu wymiaru sprawiedliwości czy o szalejącej w Polsce cenzurze, wręcz dyktaturze. Podczas tych naszych rozmów mogliśmy rozwiać wszelkie wątpliwości w tym zakresie. Należy się cieszyć, że głowa państwa polskiego spotka się z głową najpotężniejszego państwa na świecie, tym bardziej że Stany Zjednoczone są dla Polski naturalnym sojusznikiem i gwarantem naszego bezpieczeństwa – największym, jeśli chodzi o partnerów zagranicznych. Oczywiście poza gwarancjami, jakie sami sobie stwarzamy, budując siłę Wojska Polskiego czy dbając o naszą gospodarkę.

Czego spodziewa się Pan po rozmowach prezydentów?

– Liczę na to, że podczas rozmowy Duda – Trump oprócz kwestii bezpieczeństwa, które z pewnością będą dominowały, czy też kwestii zmian, jakie zachodzą na arenie międzynarodowej, czyli widocznej zmiany wektorów polityki amerykańskiej za czasów prezydentury Donalda Trumpa, będą również poruszone kwestie dotyczące Polaków bardzo licznie zamieszkujących Stany Zjednoczone. Ten temat powinien być w agendzie każdego prezydenta Rzeczypospolitej i przedstawiciela polskiego rządu podczas wizyty w Waszyngtonie. A ponieważ każdy amerykański prezydent musi się liczyć z głosami polskiej opinii publicznej, z głosami blisko dziesięciu milionów obywateli Stanów Zjednoczonych, którzy są z pochodzenia Polakami, spodziewam się, że tematy związane z Polonią amerykańską, m.in. kwestia emerytur, a także wiz dla Polaków, znajdą się również w agendzie spotkania polskiego prezydenta z gospodarzem Białego Domu.

Prezydent Duda poleci do USA bezpośrednio ze szczytu Międzymorza w Bukareszcie z udziałem Niemiec. Jakie ma to znaczenie?

– Moim zdaniem, jest to związane z ciągle narastającym napięciem na linii świat Zachodu – Federacja Rosyjska. Niemcy są tutaj z pewnością ważnym czynnikiem chociażby z uwagi na walor ekonomiczno-gospodarczy naszego zachodniego sąsiada. Podejrzewam, że to właśnie jest ważną przesłanką, bo Polska i Niemcy są sąsiadami, stanowią wschodnią flankę NATO, co się wiąże również z przeniesieniem części jednostek i wojsk stacjonujących w Niemczech na teren Polski.

W wywiadzie dla Magazynu Militarnego MILMAG prezydent Duda powiedział, że Amerykanom zależy na zintegrowanej Unii Europejskiej.

– Bardzo możliwe, że chodzi tu o jakiś zabieg dyplomatyczny ze strony prezydenta Dudy, aby pomóc w rzeczywiście nie najlepszych relacjach niemiecko-amerykańskich. Niewykluczone, że prezydent Duda chce się tutaj podjąć roli mediatora czy też wystąpić w roli męża zaufania między kanclerz Angelą Merkel a prezydentem Donaldem Trumpem, a tym samym pozyskać dobre relacje z Republiką Federalną Niemiec w kontekście konfliktu Polski z Komisją Europejską.

Co nam się bardziej opłaca: sojusz z Niemcami czy ze Stanami Zjednoczonymi?

– Polsce opłacają się przede wszystkim takie sojusze, które gwarantują nam korzyści. Osobiście jestem przeciwnikiem sojuszy, które wywołują tylko dobre samopoczucie. Zasada jest jedna: trzeba ufać i sprawdzać, jak powiedział Ronald Reagan. Jeśli zatem mamy realne wsparcie ze strony Niemiec i ten partner ma nam coś konkretnego do zaoferowania, to powinniśmy to rozważyć. Podobnie jeśli Stany Zjednoczone mają nam coś do zaoferowania w zamian za nasze nieustające wsparcie i trwanie przy naszym amerykańskim sojuszniku w wielu sytuacjach międzynarodowych, to również powinniśmy tego oczekiwać. Jedno jest pewne: trzeba dbać o swoje interesy i wyciągać wnioski ze słów premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla, który powiedział, że sojusze są zmienne, a interes stały.

Mogliśmy się o tym przekonać chociażby w obliczu napaści Niemiec na Polskę, gdzie mimo sojuszy, m.in. z Wielką Brytanią, zostaliśmy sami…     

– Dokładnie tak, ale na tym właśnie polega realna polityka. Wielka Brytania ma stałe interesy, a zmienne sojusze. Polska również ma stałe interesy, jeśli chodzi o nasz interes narodowy i kreowanie polityki międzynarodowej w imię tegoż interesu, który powinien być w sposób właściwy zdefiniowany. Tymczasem mam nieodparte wrażenie, że polska polityka zagraniczna od lat kieruje się odwrotnym wektorem, to znaczy, że to sojusze międzynarodowe kreują polski interes narodowy, co pokazuje, że sprawę stawiamy na głowie, zamiast postawić ją na nogach.

W rozmowach w Białym Domu nie może chyba zabraknąć kwestii ukraińskiej. Mówi się, że sponsorem oderwania Kijowa z orbity Moskwy mają być Stany Zjednoczone, a ambasadorem Polska.

– Na pewno w interesie całego świata Zachodu leży westernizacja Ukrainy, czyli przejmowanie przez to państwo wzorców kulturowych, ekonomicznych i politycznych z Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Pytanie tylko, czy świat zachodni jest tak zdeterminowany, aby tyle wysiłków, a przede wszystkim środków finansowych włożyć w ten proces. A także, czy sami Ukraińcy są zainteresowani tym, aby po latach opuścić strefę wpływów Moskwy. Jeśli chodzi o ilość reform, jakie się realnie dokonują na Ukrainie, to jest ona niezadowalająca. Jest to obecnie państwo ogarnięte niestety przez oligarchie, przesiąknięte korupcją. W przyszłym roku Kijów czekają potężne zmiany polityczne, bo odbędą się tam wybory prezydenckie i parlamentarne.

Tym bardziej powinniśmy się angażować, aby znaleźć się przy stole rozmów dotyczących wsparcia dla Ukrainy. Nie kto inny jak właśnie my, Polacy, powinniśmy podnosić też kwestię szerzącego się ultranacjonalizmu ukraińskiego i wskazywać, że jest to element absolutnie nie do zaakceptowania. Nie można budować przyszłości Ukrainy na fałszywych podstawach, na micie założycielskim opartym o kłamstwa i zbrodnie. Wszystkim naszym działaniom, działaniom naszych władz powinna przyświecać polska racja stanu.

Dziękuję za rozmowę.      

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl