logo
logo

Zdrowie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Znieść przymus

Poniedziałek, 1 października 2018 (02:53)

W tym tygodniu odbędzie się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy wprowadzającej dobrowolność szczepień.

3 października Justyna Socha przedstawi w Sejmie projekt Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej STOP NOP. Czytanie odbędzie się w późnych godzinach wieczornych. Tego samego dnia zaplanowany jest przed Sejmem protest rodziców domagających się dobrowolności, jeśli chodzi o szczepienia dzieci.

– O godzinie 17.30 odbędzie się protest rodzin – pod Sejmem zgromadzą się rodziny pragnące koniecznych zmian i szacunku dla ich niezbywalnych praw. Projekt nie przewiduje likwidacji szczepień, stąd niezrozumiałe jest nazywanie autorów projektu „antyszczepionkowcami”. Postulat wielu rodziców, w szczególności tych, których dzieci zostały dotknięte powikłaniami poszczepiennymi, dotyczy jedynie wprowadzenia dobrowolności szczepień ochronnych – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Justyna Socha.

Jak podnosi, szczepienia te są wykonywane bez względu na istnienie zagrożenia epidemiologicznego. – Drugi rodzaj szczepień został przewidziany w ustawie na wypadek stwierdzenia zagrożenia lub też wystąpienia epidemii (art. 33 ustawy, tzw. szczepienia akcyjne). Nikt nie postuluje zniesienia szczepień akcyjnych ani zakazania wykonywania szczepień ochronnych. Ogromna rzesza rodziców pragnie możliwości wyboru w zakresie wykonywania szczepień ochronnych – wyjaśnia Socha.

Dobrowolność to nic nadzwyczajnego

Projektodawcy uważają, że w postulacie tym nie ma nic nadzwyczajnego. Jak wskazują, szczepienia ochronne są dobrowolne w 20 innych krajach Europy, np. w Niemczech czy w Wielkiej Brytanii. Mimo to nie ogłoszono tam epidemii chorób zakaźnych. – Dotychczasowe rozwiązanie jest nielogiczne, gdyż przymus wykonywania obowiązkowych szczepień ochronnych dotyczy samych dzieci w sytuacji, gdy nie ma szczepionki, która gwarantuje odporność na całe życie osoby zaszczepionej – dodaje nasza rozmówczyni. Jak tłumaczą autorzy projektu, nikt do teraz nie oszacował kosztów leczenia powikłań poszczepiennych, a mimo to twierdzi się, że szczepienia są bezpieczne i bilans korzyści uzasadnia ich dalsze wykonywanie. Projektodawcy twierdzą, że skoro jest ryzyko, rodzice chcą mieć prawo wyboru tak jak w innych państwach.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Paulina Gajkowska

Nasz Dziennik