logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Oręż dla „Wisły”

Niedziela, 28 października 2018 (20:57)

Aktualizacja: Poniedziałek, 29 października 2018 (09:20)

Z Wesleyem Kremerem, prezesem Raytheon IDS, producenta systemów Patriot, rozmawia Piotr Falkowski

We wrześniu Pentagon zamówił w Pana firmie zestawy Patriot dla Polski, wykonując podpisaną wcześniej umowę międzyrządową. Czy zakończenie pierwszej fazy programu „Wisła” w 2022 roku nie jest w żaden sposób zagrożone?

– Nie, wykonujemy fazę pierwszą programu „Wisła” zgodnie z planem. Nie spodziewam się żadnych opóźnień. Jesteśmy bardzo dumni, że możemy być partnerem Polski i polskich firm w dostarczeniu systemu Patriot. Jesteśmy bardzo mocno zaangażowani w wypełnienie wszystkich naszych zobowiązań.

Cały projekt i tak jest trochę opóźniony z powodu kłopotów z systemem dowodzenia IBCS firmy Northrop Grumman. Czy te problemy są już w pełni zażegnane?

– Konfiguracja wybranego rozwiązania pierwszej fazy „Wisły” jest już w pełni zdefiniowana i jej częścią jest IBCS. Myślę, że polski rząd podjął bardzo mądrą decyzję, żeby zamówić zestawy Patriot w pełni kompatybilne zarówno z IBCS, jak i z istniejącymi rozwiązaniami w tych patriotach, które są już na wyposażeniu innych państw NATO. Oczywiście istnieje pewne ryzyko, jak w przypadku każdego programu na etapie opracowywania. Dlatego Raytheon ma rozwiązanie alternatywne, które można szybko i sprawnie zintegrować w przyszłości z IBCS.

W jaki sposób Raytheon realizuje obietnice związane ze współpracą z polskim przemysłem zbrojeniowym?

– Jak pan wspomniał, został zawarty kontrakt między Polską a USA, a teraz my realizujemy kontrakt między rządem USA a naszą firmą. Zaczynamy też podpisywać umowy z polskimi wykonawcami. Huta Stalowa Wola będzie zarządzać całym programem budowy wyrzutni dla patriota. Właśnie został podpisany kontrakt w tej sprawie. Kolejnym krokiem będzie umowa z tą firmą już na produkcję wyrzutni. A więc dotrzymujemy złożonych obietnic dotyczących aktywnej współpracy partnerskiej z polskim przemysłem. Polskie firmy mogą nie tylko posiąść nowoczesne technologie, ale też zdobyć doświadczenie w zarządzaniu dużymi, złożonymi programami Departamentu Obrony.

Padają zarzuty, iż wartość offsetu, w przypadku Raytheona 224 mln zł (do tego 725 mln offsetu obiecał Lockheed Martin, producent rakiet), to bardzo mało. Mówił Pan wcześniej o połowie wartości kontraktu.

– To nieporozumienie. Offset obejmuje transfer technologii, a także to, co przygotowuje przemysł do zawierania zaawansowanych kontraktów. Nie można tego mylić z udziałem w realizacji kontraktu polskich firm jako podwykonawców. To są dwa różne worki z pieniędzmi. Rzeczywiście zadeklarowaliśmy, że połowa wartości kontraktu z firmą Raytheon zostanie zrealizowana w Polsce. Dotyczy to jednak obu faz łącznie. W fazie pierwszej jest to trochę mniej niż 50 proc., ale nadrobimy to w fazie drugiej. W przypadku Huty Stalowa Wola będziemy mieli do czynienia jednocześnie z offsetem i udziałem w kontrakcie. Huta otrzyma od nas pełną technologię wyrzutni, a potem będzie ją realizować. Oczywiście nie jest to jedyna firma Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która będzie brała udział w programie „Wisła”. Chciałbym zwrócić uwagę na transfer do PGZ zdolności w zakresie zarządzania zamówieniami w ramach FMS, a więc przekazanie wiedzy o tym, jakie są wymogi rządu amerykańskiego. Co więcej, polskim firmom zapewniamy wejście do globalnej bazy naszych dostawców. Pierwsze kontrakty będą dotyczyć udziału w „Wiśle”, ale dzięki uzyskanym kwalifikacjom potem polski przemysł będzie mógł stać się dostawcą elementów patriota dla innych jego użytkowników. Na przykład już niedługo PIT-RADWAR ma podpisać kontrakt na dostawę anten identyfikacji swój-obcy dla dwóch innych użytkowników patriota.

Na jakim etapie są rozmowy na temat drugiej fazy „Wisły”?

– Obecnie razem z rządami Polski i USA kończymy prace przy określeniu kształtu fazy drugiej. Proszę pamiętać, że są to negocjacje międzyrządowe, w których Raytheon jedynie wspiera obie strony, odpowiadamy na pytania, dostarczamy informacje dla rządu USA. To jest dla nas ważny kontrakt. Ja jestem w Polsce już przynajmniej dziesiąty raz. Wiceprezes John Baird jest tu prawie cały czas. Do końca roku nasz zespół w Polsce będzie liczyć 50-70 osób. Większość z nich została oddelegowana do polskich firm, które z nami współpracują zarówno w fazie pierwszej, jak i drugiej. Chociaż cały kontrakt jest międzyrządowy, czujemy się odpowiedzialni za to, żeby wszystko działało poprawnie na każdym szczeblu. Cały proces fazy drugiej jest podobny do fazy pierwszej. Strona polska musi ostatecznie określić, co chce mieć, i to przekazać stronie amerykańskiej. Następnie rząd USA przejdzie cały proces przygotowania oferty, która musi być zatwierdzona przez Kongres, a potem formalnie zaprezentowana Polsce. Na razie wszystko przebiega zgodnie z założonym planem. Mamy nadzieję, że ostateczny kontrakt zostanie podpisany w przyszłym roku. Wtedy będzie też można powiedzieć coś więcej o perspektywie czasowej realizacji fazy drugiej.

W pierwszej fazie znaczna część kontraktu, mianowicie pociski PAC-3 MSE, to produkt Lockheed Martin. W drugiej Raytheon ma być w zasadzie jedynym dostawcą. Czy z tego powodu jest łatwiej?

– Tak, druga faza to przede wszystkim rakieta SkyCeptor, która jest naszą propozycją dla Polski, oraz radar 360-stopniowy. Z drugiej strony jest trudniej, bo pewne komponenty nie są jeszcze w pełni opracowane. To komplikuje rozmowy na przykład o cenach.

W USA wciąż nie wiadomo, jaki będzie docelowy radar analogicznego do „Wisły” systemu obrony powietrznej. Propozycja Raytheona zmierzy się z ofertą Lockheed Martin. To zapewne będzie miało wpływ także na „Wisłę”.

– To jest przede wszystkim pytanie do polskiego ministerstwa obrony, bo ono zdecyduje, co kupuje dla Polski. Rozumiem, że MON chce mieć taki sam radar jak Stany Zjednoczone. Nie chcę się wypowiadać na temat trwającego w USA konkursu. Na pewno jest on bardzo ważny dla Raytheona. Robimy wszystko, żeby wygrać. Ale jesteśmy w stanie dostarczyć Polsce w ciągu 48 miesięcy nasz radar AESA o polu widzenia 360 stopni oparty na nowoczesnej technologii azotku galu. Polskie MON zna jego parametry.

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik