logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: / Reuters

Zagłodzony w szpitalu

Piątek, 12 lipca 2019 (02:11)

Wczoraj rano w szpitalu w Reims zmarł Vincent Lambert, skazany przez państwo francuskie na śmierć z głodu i pragnienia.

Przez blisko 11 lat mężczyzna pozostawał w stanie minimalnej świadomości po tym, jak uległ wypadkowi drogowemu. Odbierał jednak sygnały z zewnątrz, samodzielnie oddychał, reagował na bodźce, a nawet płakał. Musiał być karmiony oraz pojony przez specjalną aparaturę.

Vincent zmarł o godz. 8.24. Na wieść o tym ks. kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, napisał: „W ten smutny dzień modlę się o wieczne spoczywanie duszy Vincenta Lamberta, który umarł jako męczennik, ofiara strasznego szaleństwa ludzi naszych czasów. Modlę się za jego rodzinę, a zwłaszcza za rodziców, tak odważnych, tak godnych. Nie bój się. Bóg patrzy. RS +”.

Do końca przy Vincencie

Jeszcze w środę wieczorem około półtora tysiąca osób zgromadziło się na placu przed kościołem San Suplice w Paryżu, by czuwać i modlić się w intencji Vincenta. Przemawiali prawnicy reprezentujący rodziców, którzy przez wiele lat toczyli batalię o ocalenie życia mężczyzny.

W ostatnich dniach blisko 140 tys. osób podpisało się też pod petycją do prezydenta Emmanuela Macrona, wzywającą go do ratowania Vincenta. Do sytuacji odniósł się również Papież Franciszek. „Módlmy się za chorych, którzy zostali opuszczeni i pozostawieni, aby umarli. Lekarze mają służyć życiu, a nie je przerywać” – napisał w środę na Twitterze.

Jak przypomniał ks. Bruno Cazin, wikariusz generalny diecezji Lille, we Francji są tysiące pacjentów w podobnej sytuacji jak Vincent. – Na pewno nie ma tu mowy o końcu życia. Vincent Lambert mógł żyć w tym stanie przez wiele długich lat – zaznaczył kapłan w rozmowie z Radiem Watykańskim.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Aneta Przysiężniuk-Parys

Nasz Dziennik