logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Lektura dla wszystkich

Piątek, 2 sierpnia 2019 (10:32)

ROZMOWA z ks. Januszem Kozłowskim ze Świdnika

 

Kiedy rozpoczęła się Księdza czytelnicza przygoda z „Naszym Dziennikiem”?

– „Nasz Dziennik” czytam od pierwszego numeru. Zdarza się, że kupuję dziennie więcej niż jeden numer, ponieważ kiedy są ciekawe artykuły, rozdaję je parafianom i proszę, by sobie przekazywali. Bardzo lubię hasło „Czytasz i wiesz więcej” – ono dobrze obrazuje korzyści płynące z lektury tego katolickiego dziennika. Cenne treści i opinie trzeba propagować. To jest zachęta, która działa, ponieważ wiem, że wiele osób, które raz czy dwa dostały egzemplarz „Naszego Dziennika”, zaczęło po niego sięgać.

Jakie artykuły poleciłby Ksiądz szczególnie?

– W „Naszym Dzienniku” każdy znajdzie coś dla siebie. Dla mnie jako kapłana są tam bardzo cenne rozważania teologiczne. Nie będę ukrywał, że wielokrotnie stanowiły one inspirację podczas układania homilii. Wszystkim polecam także proponowaną na stronach z bieżącymi informacjami analizę i komentarze do wydarzeń z naszej rodzimej, ale i światowej polityki. Choć sam nie śledzę, co dzieje się w świecie sportu, lubię zajrzeć i do tego działu, by choć trochę znać aktualną sytuację.

A których naszych publicystów ceni Ksiądz najbardziej?

– „Nasz Dziennik” posiada bardzo dobre pióra. Wskażę choćby felietony ks. prof. Pawła Bortkiewicza, który bardzo celnie podpowiada, jak rozumieć toczącą się wojnę ideologiczną. W tej materii nie można pominąć także szczegółowych omówień ks. prof. Tadeusza Guza, a z teologicznych treści bezcenne są materiały przygotowane przez ks. prof. Czesława Bartnika oraz zamyślenia ks. bp. Józefa Zawitkowskiego – poetyckie, ale bogate w refleksje społeczne i polityczne. Jeśli chodzi o komentarze rozmaitych bieżących wydarzeń, cenię sobie opinie prof. Piotra Jaroszyńskiego i prof. Mieczysława Ryby.

Co zatem wnosi w życie codzienna lektura „Naszego Dziennika”?

– Bez „Naszego Dziennika” nie miałbym tak dobrej znajomości wszystkich tematów, którymi żyje Kościół i które zaprzątają uwagę opinii społecznej. To się ze sobą przeplata, jak choćby w sprawie marszów środowisk LGBT, które domagają się omówienia w kontekście społecznym, politycznym, ale i moralnym. Ja z tego korzystam i stanowi to dla mnie ważny przyczynek do refleksji. Wyjątkowo cenna na stronach „Naszego Dziennika” jest obrona Kościoła, której tak mało w przestrzeni medialnej. Kościół dziś jest atakowany z wielu stron, podważa się jego wiarygodność i potrzebne są teksty mówiące i upominające się o zwyczajną prawdę o nim.

Prawdę o Kościele uzupełnioną miłością do naszej Matki – Królowej Polski.

– Nasza polska pobożność maryjna to korzeń wiary, którego nie można bagatelizować. Naśmiewał się Zachód z Prymasa Tysiąclecia, gdy ten na Jasnej Górze zawierzył Polskę Maryi. Zarzucano mu wówczas zbędną dewocyjność, a to przecież było piękne ukoronowanie naszej miłości do Maryi i umocnienie dla Polaków. To było potrzebne wtedy i jest potrzebne dziś. Gdy w maju w lubelskich wsiach uczestniczyłem w nabożeństwach majowych śpiewanych pod kapliczkami, to widziałem żywą wiarę. Dobrze, że „Nasz Dziennik” pamięta o naszych narodowych tradycjach. Z tym trzeba docierać do nowych Czytelników, do ludzi młodych, bo w tym jest nasza siła.

Dziękuję za rozmowę.

Krzysztof Gajkowski

Nasz Dziennik