logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Mamy prawo do reformowania państwa

Czwartek, 13 lutego 2020 (22:28)

Z posłem Markiem Astem, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Za nami kolejna debata w Parlamencie Europejskim na temat zagrożenia praworządności w Polsce. Co z niej wynika, co ta dyskusja wnosi nowego i czemu ma służyć?

– Ta dyskusja, kolejna zresztą na forum Parlamentu Europejskiego, nie wnosi nic nowego. System sprawiedliwości w Polsce wymaga reform, i to jest poza dyskusją. Natomiast przeciwnicy tak potrzebnych reform, które w wymiarze sprawiedliwości w Polsce się dokonują od dawna, cały czas powtarzają te same argumenty. Chciałbym wierzyć, że krytyczne głosy, które słyszymy, wynikają nie ze złych intencji, tylko z niezrozumienia istoty reform przeprowadzanych w Polsce.

Była premier Beata Szydło powiedziała jasno, że ustrój sądownictwa jest dziedziną nieobjętą prawem unijnym i angażowanie w tę sprawę europarlamentu czy Komisji Europejskiej narusza podstawowe zasady traktatowe Unii Europejskiej…

– Dobrze, że wybrzmiał także głos naszych eurodeputowanych bardzo mocno podkreślających, że zasada praworządności w Polsce jest absolutnie poszanowana i że reformy, które się dokonują, pozostają w zgodzie z prawem europejskim, z Konstytucją RP, a przede wszystkim, że kwestie związane z reformą wymiaru sprawiedliwości to jest wewnętrzna sprawa każdego państwa członkowskiego. Natomiast ci, którzy z tak głęboką „troską” podchodzą do podobno zagrożonego niezawisłego sądownictwa w Polsce, de facto działają na polityczne zamówienie opozycji w naszym kraju i po tej stronie jakiejkolwiek pogłębionej refleksji raczej nie ma co się spodziewać. Premier Beata Szydło wskazała, i słusznie, że na forum Parlamentu Europejskiego potrzebna jest refleksja nie nad tym, co dzieje się w Polsce, ale właśnie nad tym, co dzieje się w Brukseli czy Strasburgu.

Nie tylko tej refleksji nie widać, co więcej, mamy wyraźne nawoływanie do podjęcia konkretnych działań wobec Polski…

– To smutne, ale faktycznie mamy podżeganie do tego, aby powiązać wypłatę funduszy unijnych i tym samym niejako wymusić na demokratycznie wybranej władzy cofnięcie się z drogi reformowania państwa polskiego, bo reforma sądownictwa to przecież nic innego jak reforma państwa polskiego. Działania, jakie mogliśmy zaobserwować, są na szkodę polskiej racji stanu, ale również na szkodę polskiego społeczeństwa. Jeżeli takie głosy padają ze strony polskich eurodeputowanych, to tego rodzaju kroki trudno określić inaczej jak działanie na szkodę Polski i Polaków.

Strona rządowa mówi, że polski system sprawiedliwości wymaga reform, że jest otwarta do rozmów, z kolei opozycja uważa, że nie ma żadnej reformy, są tylko działania dyskryminacyjne wobec sędziów. Co o tym wszystkim ma myśleć zwykły Polak?

– Mamy kwestionowanie podstaw prawnych Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, Krajowej Rady Sądownictwa – organów konstytucyjnych, które zgodnie z ustawami, zgodnie z Konstytucją RP zostały wyłonione i działają w oparciu o mocne podstawy prawne. W tej chwili opozycja gra – można powiedzieć – o wszystko, bo wybory prezydenckie to jest ostatnia szansa dla totalnej opozycji, aby przechylić szalę na swoją stronę, w związku z tym wykorzystują wszelkie możliwe środki i sposoby. Myślę, że instrumentalnie wykorzystują kwestie reformy wymiaru sprawiedliwości i podważania tej reformy z wykorzystaniem instytucji europejskich po to, żeby przestraszyć Polaków, aby ich zrazić do rządzącej większości, a w końcu strasząc społeczeństwo polexitem czy sankcjami wobec Polski, spróbować wygrać wybory prezydenckie. Myślę jednak, że dla większości Polaków potrzeba reformy wymiaru sprawiedliwości jest oczywista, duża część społeczeństwa popiera te działania i na straszenie opozycji nie da się nabrać.

Nieoficjalnie mówi się, że Komisja Europejska może uruchomić procedurę naruszenia prawa Unii Europejskiej wobec Polski…

– Uważam, że jest tutaj rola i zadanie dla rządu i premiera Mateusza Morawieckiego oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych, aby przekonać Komisję Europejską o bezzasadności uruchamiania takiej procedury. Myślę, że w tych działaniach trzeba się też wykazać dużą cierpliwością i z determinacją tłumaczyć, że pierwszą zasadą obowiązującą w Unii Europejskiej jest to, że organizacja sądownictwa to wewnętrzna sprawa każdego państwa członkowskiego, że prowadzone w Polsce reformy w żaden sposób nie łamią zasady praworządności i nie zagrażają niezawisłości polskich sędziów. Ponadto, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie ma możliwości, aby zakazać jakiemukolwiek państwu unijnemu organizacji czy to Sądu Najwyższego, czy sądów powszechnych. Przekonywać do naszych racji, wyjaśniać, pokazywać, jakie są fakty, to jest rola osób, które odpowiadają za polską politykę zagraniczną czy za kontakty z Unią Europejską. Trzeba też być bardzo zdecydowanym w momencie, kiedy nasze racje nie są brane pod uwagę.

Można zatem oczekiwać, że Polska się nie przestraszy i nie ulegnie presji? 

– Różnych rzeczy możemy się spodziewać, bo mamy cyniczne wykorzystywanie reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce do załatwiania wewnętrznych interesów opozycji, która chce uzyskać jak najlepszy efekt wyborczy w majowych wyborach prezydenckich. W trakcie trwającej kampanii wyborczej – z całą pewnością – jednym ze sztandarowych haseł będzie straszenie sankcjami ze strony Komisji Europejskiej, możemy się też spodziewać straszenia niedowładem wymiaru sprawiedliwości spowodowanym przeprowadzanymi reformami. Możemy się zatem spodziewać wielu kłamstw, wielu niegodnych działań ze strony opozycji, ale myślę, że dla dużej części polskiego społeczeństwa potrzeba reformy jest absolutnie oczywista i priorytetowa. Zresztą Polacy dali temu wyraz w ostatnich wyborach parlamentarnych, dając mocny mandat Prawu i Sprawiedliwości do kontynuowania reform. Jestem zatem przekonany, że nie ma możliwości, żebyśmy się cofnęli nawet pod naciskami ze strony Komisji Europejskiej.

Zresztą ewentualne naciski to byłaby ingerencja także w proces wyborczy…

– Cały czas mamy ze strony instytucji unijnych rzucanie koła ratunkowego totalnej opozycji. Słabość kandydata Koalicji Obywatelskiej, wicemarszałek Małgorzaty Kidawy-Błońskiej jest widoczna na każdym kroku w trakcie prowadzonej kampanii, więc możemy się spodziewać, że opozycja nie cofnie się przed namawianiem swoich sojuszników w Komisji Europejskiej, w Parlamencie Europejskim do zastosowania restrykcji wobec Polski. Stąd po stronie naszego rządu potrzebna jest duża odporność, a zarazem determinacja do tego, aby z jednej strony przekonywać naszych sojuszników w Unii Europejskiej, co do zasadności przeprowadzanych reform w Polsce, ale także wykazać się odpornością na to, co się dzieje na gruncie polskim, jeżeli chodzi o reformowanie wymiaru sprawiedliwości. Mam tu na myśli opór ze strony części środowiska i ze strony totalnej opozycji. Cały czas trzeba brać poprawkę na to, że przed nami majowe wybory prezydenckie i te działania mają na celu zwiększenie szans kandydata totalnej opozycji.

Dziękuję za rozmowę.  

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl