logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Polityka to odpowiedzialność

Środa, 25 marca 2020 (16:56)

Ze Stanisławem Ożogiem, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Rząd wprowadza kolejne obostrzenia w związku z pandemią. Czy to może pomóc zahamować rozprzestrzenianie się koronawirusa? Włosi nie uniknęli zbiorowej nieodpowiedzialności i dzisiaj płacą straszną cenę, my wciąż mamy szansę wyjść mniej poobijani z tej niebezpiecznej sytuacji…

– Owszem jest szansa i póki co wydaje się, że sytuacja jest pod kontrolą. Wczoraj zgodnie zresztą z przewidywaniami mieliśmy rekordowy dobowy przyrost zachorowań, natomiast nie jest to aż tak dużo, jak obawiał się minister zdrowia prof. Szumowski. Nie oznacza to jednak, że mamy poluzować dyscyplinę, wprost przeciwnie, bo jak przestrzega prof. Szumowski kulminacja fali zachorowań wciąż przed nami.

Zachorowań jest mniej niż w innych krajach i jest to pozytywne zjawisko. Rząd robi wszystko, ażeby zminimalizować falę zachorowań, które będą. Jak słyszymy, ponad 30 tys. Polaków w ramach operacji #LOTdoDomu, realizowanej wspólnie przez rząd i Polskie Linie Lotnicze LOT, wróciło do kraju, ale niestety wielu z nich nie zachowuje się odpowiedzialnie i łamie kwarantannę, co grozi rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Obostrzenia, jakie kolejny już raz wprowadza rząd, są odpowiedzialnym podejściem do problemu, i owszem może to denerwować, ale jest to potrzebne, aby uchronić nas przed scenariuszem włoskim czy hiszpańskim.

Wiele pomówień pada i pewnie jeszcze padnie ze strony totalnej opozycji, natomiast jest to jedyna metoda, żeby możliwie, jak najbardziej spłaszczyć falę zachorowań i nie dopuścić do tego, co ma wciąż miejsce we Włoszech, Hiszpanii czy nawet w Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy w ciągu zaledwie paru dni zmienili o 180 stopni podejście i front działań do koronawirusa i obostrzenia na Wyspach są dzisiaj podobne jak u nas. Podobnie jest w krajach Beneluksu, gdzie przemieszczanie się ludzi jest ograniczone do minimum, ale dopiero po czasie.    

My działania zapobiegawcze wprowadziliśmy znacznie wcześniej, niż dajmy na to Włochy, Francja, Hiszpania, Niemcy czy Wielka Brytania…

– Wcześniej niż wszyscy. Oczywiście, nie jest to miejsce na prześciganie się, kto pierwszy, a kto się spóźnił, ale faktem jest, że ci, którzy zwlekali, dzisiaj ponoszą tego konsekwencje. W Polsce dobre żniwo zbiera dalekowzroczna, mądra, rozsądna, rygorystyczna pod względem obostrzeń polityka naszego rządu. Nie można pominąć zasług wielu ludzi, w tym przede wszystkim ministra prof. Łukasza Szumowskiego, i doskonałej współpracy z premierem Mateuszem Morawieckim i prezydentem Andrzejem Dudą, który aktywnie włączył się w działania zmierzające do zahamowania poziomu zakażeń i opanowania pandemii koronawirusa.

Obostrzenia i czas, w jakim mamy przebywać w domach wydłuża się. Jak mimo znużenia, może nawet zmęczenia w czterech ścianach, zachować zdrowy rozsądek?

– To konieczne, bo jak mówi minister Szumowski, najbliższe trzy tygodnie będą kluczowe. Jeśli wytrwamy, jeśli pomyślnie w poczuciu dyscypliny społecznej przejdziemy te próby, jeśli się wykażemy narodową solidarnością i zaufamy odpowiednim władzom, szanując życie i zdrowie innych, obsługi sklepów itd., to damy radę przejść przez ten czas próby. Tylko w ten sposób możemy zatrzymać epidemię w naszym kraju. Warto też zauważyć, że właściwie w Polsce nie ma masowego wykupywania towarów, jak to ma miejsce w innych państwach, w Niemczech, we Włoszech, we Francji czy chociażby w Wielkiej Brytanii, gdzie półki sklepowe świecą pustkami. W tych państwach – w pewnym momencie stracono kontrolę nad sytuacją wewnętrzną.

Rząd w specjalnym trybie pracował dzisiaj nad projektem dotyczącym tzw. tarczy antykryzysowej. Czy to wsparcie wystarczy?

– Szacunkowa wartość pakietu, który ma zniwelować negatywne skutki pandemii koronawirusa dla polskiej gospodarki to ok. 250 mld złotych. W tym jest również propozycja prezydenta Andrzeja Dudy, aby zwolnić ze składek ZUS mikroprzedsiębiorstwa. Prezydent chce wprowadzenia tego zwolnienia w formie ustawy, aby nie było żadnych niedomówień czy odwrotu. Dodam, że miesięczny skutek tej nazwijmy to ulgi, to ok. 13 mld złotych.

W piątek Sejm przyjmie tzw. tarczę antykryzysową, w przyszłym tygodniu pewnie w poniedziałek Senat, i pomoc ta stanie się faktem. Oczywiście można – jak czyni to wielu polityków opozycji – krytykować te działania, bo oczekiwania byłyby, są i będą większe, natomiast trzeba brać pod uwagę, że część gospodarcza i sfera społeczna to system naczyń połączonych i obciążenie rzędu 250 mld zł czy włączenie tej sumy w system wydatków spowoduje deficyt budżetu państwa.

Ale i tak w przeciwieństwie do innych państw nie jesteśmy w złej sytuacji, bo przy zrównoważonym budżecie nie zaczynamy od deficytu?

– Dokładnie. Polska gospodarka, my Polacy – mimo problemu, jakim jest pandemia koronawirusa – można rzec, jesteśmy w doskonałej sytuacji, bo doprowadzenie do zrównoważonego budżetu państwa, to był ogromny sukces. Przyznam, że nie przypuszczałem, że to stanie się tak szybko. Oczywiście szkoda, że żyjemy w erze koronawirusa, że pojawił się związany z tym kryzys, szkoda, że nie możemy mówić o zmniejszeniu zadłużenia, długu publicznego, natomiast w dobie kryzysu sytuacja gospodarcza stworzona przez rząd Prawa i Sprawiedliwości może się teraz okazać zbawienna.

Oczywiście nie wiemy, co się wydarzy w kolejnych miesiącach, zapewne będzie potrzebna modyfikacja budżetu na 2020 rok, bo deficyt będzie, co jest pewne, ale jaka będzie to skala, to zobaczymy, kiedy – daj Boże, uporamy się z pandemią koronawirusa, i co za tym idzie potężnym kryzysem nie tylko gospodarczym, nie tylko ekonomicznym.

Podczas gdy Polacy w zdecydowanej większości przestrzegają zasad kwarantanny, politycy Platformy, ale też Konfederacji chcieli nie zdalnie, ale fizycznie uczestniczyć w posiedzeniu Sejmu. Czy to są odpowiedzialne działania opozycji?

– Oczywiście, że politycy – tym bardziej parlamentarzyści – powinni być na pierwszej linii frontu, a więc tam, gdzie są potrzebni, także jeśli chodzi o stanowienie prawa. Natomiast, trzeba mieć na uwadze, że sytuacja dzisiaj jest wyjątkowa, dlatego głupotą jest, pchać głowę tam, gdzie nie ma potrzeby wkładać palca. Skoro Rada Ministrów roboczo spotyka się za pośrednictwem wideokonferencji, to Sejm nie może…? Czemu ma służyć to wymuszanie obrad Sejmu i pojawienie się posłów na Wiejskiej, przyznam, że naprawdę nie wiem.

Przecież ci ludzi chyba wiedzą, że jest to działanie lekkomyślne, choć to i tak bardzo delikatne określenie. Wymuszanie posiedzenia Sejmu w gmachu, w sytuacji pandemii, narażanie siebie i innych, bo przecież także pracowników Parlamentu na zakażenie koronawirusem, podczas gdy można było obrady przeprowadzić na odległość to warcholstwo i głupota. To nic innego, jak oznaka braku odpowiedzialności tych polityków, którzy próbują grać tą sytuacją. W sytuacji, kiedy mamy czas naprawdę trudny, kiedy w poczuciu odpowiedzialności za obywateli, rząd wprowadza kolejne obostrzenia, w tym zakaz wychodzenia z domu poza uzasadnionymi przypadkami, co ma ograniczać rozprzestrzenianie się koronawirusa, a politycy opozycji zachowują się, jak widać, to jest to bardzo przykre.

Jak mają reagować Polacy, którzy odpowiedzialnie przebywają w domach, ograniczają do minimum swoją aktywność na zewnątrz, a ci, którzy powinni dawać dobry przykład, sami nie przestrzegają określonych zasad…?

                Dziękuję za rozmowę.                  

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl