logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

zdjęcie

Zdjęcie: Paweł Supernak/ PAP

Kolejki do urn

Poniedziałek, 29 czerwca 2020 (02:05)

Od początku obowiązywania ciszy wyborczej policjanci w całym kraju odnotowali 29 incydentów łamania ciszy wyborczej. Najbardziej bulwersujące jest zdarzenie w Wałbrzychu, gdzie strażnicy miejscy zrywali plakaty wyborcze kandydatów.

Pierwsze sygnały o łamaniu ciszy wyborczej zaczęły napływać do Państwowej Komisji Wyborczej już w sobotę rano, chociaż – co podkreśliła w rozmowie z TVP Magdalena Pietrzak, szefowa Krajowego Biura Wyborczego – PKW nie jest tym ogranem, do którego zgłoszenia takie powinny trafiać. Najczęściej wymieniano przypadki zrywania plakatów albo zaklejania i niszczenia twarzy kandydatów. „Dla przykładu w Płocku mężczyzna na rynku zerwał plakat jednego z kandydatów na urząd prezydenta RP i rzucił go na trawnik. Został zatrzymany” – przekazała PAP st. asp. Wioletta Szubska z Komendy Głównej Policji.

Szczególnie bulwersująca jest sprawa z Wałbrzycha. W stosunku do trzech pracowników tamtejszej Straży Miejskiej, którzy w ubiorach cywilnych zrywali plakaty kandydatów, m.in. Andrzeja Dudy – podobno wykonując otrzymane wcześniej polecenie służbowe – prowadzone są obecnie przez policję czynności służbowe pod nadzorem prokuratora. Do skandalicznego zachowania doszło również w Poznaniu, gdzie służby miejskie zerwały plakat Andrzeja Dudy.

Jak powiedział „Naszemu Dziennikowi” Krzysztof Lorentz, dyrektor Zespołu Kontroli Finansowania Partii Politycznych i Kampanii Wyborczych, ocena konkretnych działań, mogących stanowić naruszenie zakazów ustawowych, nie należy do organów wyborczych, ponieważ naruszenie takie stanowi czyn karalny (art. 498 i art. 500 Kodeksu wyborczego) i właściwe w tych sprawach są organy ścigania i sądy. Dlatego wszelkie zgłoszenia powinny być kierowane na policję.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Maciej Stanisławski, PAP

Nasz Dziennik