logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Trzeba wrócić do negocjacji

Piątek, 18 września 2020 (09:15)

Aktualizacja: 18 września 2020 (10:03)

Trzeba poczekać, aż emocje opadną, a później wrócić do stołu negocjacyjnego. Konsekwencją przyspieszonych wyborów byłoby przejęcie władzy przez lewicę – podkreślił polityk Porozumienia, europoseł Adam Bielan

Sejm uchwalił  nowelę ustawy o ochronie zwierząt, która m.in. zakazuje hodowli zwierząt na futra i wprowadza ograniczenia uboju rytualnego. Spośród 229 przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy, którzy wzięli udział w głosowaniu, nowelizację poparło 176 posłów PiS, w tym minister rozwoju Jadwiga Emilewicz (Porozumienie). Natomiast przeciw noweli zagłosowali wszyscy posłowie Solidarnej Polski. 15 posłów Porozumienia wstrzymało się od głosu, 2 było przeciw. Przeciwko noweli opowiedział się też m.in. minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski (PiS).

Adam Bielan, pytany w TVP Info, czy Zjednoczona Prawica „rozbije się o pręty klatek zwierząt futerkowych”, wyraził przekonanie, że nie.

– Byłoby to kompletnie absurdalne, niezrozumiałe dla naszych wyborców, żebyśmy po czterech kolejnych zwycięstwach wyborczych w ciągu ostatnich dwóch lat, teraz pokłócili się w momencie, kiedy mamy 3 lata stosunkowo bezpieczną większość w Sejmie, przyjaznego nam prezydenta i możemy w końcu reformować Polskę, czyli robić to, czego od nas oczekują nasi wyborcy – ocenił europoseł.

Pytany, „z jakiego powodu w takim razie koalicjanci wewnątrz Zjednoczonej Prawicy w głosowaniu dotyczącym »Piątki dla zwierząt« zagłosowali inaczej, niż chce Prawo i Sprawiedliwość” oraz „czy to jest element trwających kolejny tydzień negocjacji umowy koalicyjnej”, polityk Porozumienia zwrócił uwagę, że „ta ustawa, choć ważna oczywiście, wzbudzająca bardzo duże emocje, nie była elementem umowy koalicyjnej”. – Ta umowa dopiero ma być podpisana – dodał.

– Posłowie zachowali się różnie. Posłowie Solidarnej Polski zagłosowali przeciwko, ale też kilkunastu posłów którzy należą do partii Prawo i Sprawiedliwość, głosowali przeciwko. Posłowie Porozumienia w zdecydowanej większości się wstrzymali, chociaż zdaje się pani wicepremier (Jadwiga) Emilewicz głosowała za. No i bardzo duża część opozycji zagłosowała za tą ustawą. Więc ta ustawa została przyjęta dużą większością w Sejmie – podkreślił.

Według niego, „trzeba poczekać pewnie kilka dni, aż emocje opadną, a później wrócić do stołu negocjacyjnego”.

– Jestem przekonany, że Zjednoczona Prawica ma jeszcze przed sobą wiele zadań do wykonania. Jesteśmy, jako Zjednoczona Prawica, najbardziej udanym projektem w historii polskiego parlamentu. Nigdy wcześniej żaden projekt polityczny, żadne ugrupowanie, nie wygrało wszystkich wyborów, w których startowała. Zjednoczona Prawica od 2014 roku wygrywa wszystkie kolejne wybory. No i nie rozumiem... Przede wszystkim nasi wyborcy zupełnie by tego nie zrozumieli, że przez ambicje tych, czy innych polityków, ten projekt zostałby rozbity – oświadczył.

Dopytywany, o czyje ambicje tutaj chodzi jego zdaniem, Adam Bielan odparł: „Konsekwencją rozbicia Zjednoczonej Prawicy i ewentualnych przyspieszonych wyborów – chociaż wierzę, że do takich wyborów nie dojdzie – byłoby przejęcie władzy przez lewicę. Wszyscy ci, którzy do tego doprowadzą, będą musieli zmierzyć się z takimi konsekwencjami. Jestem przekonany, że na wiele lat znikną z polskiej polityki – powiedział.

Dopytywany, „czy napięcie związane z tą konkretną ustawą i ten wynik głosowania, jest elementem nacisku albo trwających negocjacji pomiędzy Prawem i Sprawiedliwością, Solidarną Polską i Porozumieniem”,  Adam Bielan odpowiedział przecząco.

– Nie. Ta ustawa akurat została przegłosowana w momencie, kiedy ty negocjacji schodzą na ostatnią prostą – zaznaczył.

– Przechodziliśmy do ustaleń kwestii programu. One też wzbudzają spore emocje, ale proszę pamiętać, w jakim jesteśmy momencie. Po dwóch latach permanentnych kampanii wyborczych, przed wyborami samorządowymi, europejskimi, sejmowymi, prezydenckimi, kiedy obowiązywała w naszych szeregach bardzo ścisła dyscyplina również dyscyplina wypowiedzi w mediach, mamy tę perspektywę 3 lat bez wyborów, w związku z tym rozmaite środowiska zaczynają głośno argumentować dlaczego akurat ich projekty programowe powinny być wyżej na liście priorytetów, a innymi sprawami powinniśmy się zajmować w drugiej kolejności – stwierdził.

Przekonywał przy tym, że raz na jakiś czas w tak szerokiej koalicji, jak Zjednoczona Prawica, dyskusja „na serio, szczera musi się odbyć”.

Zapewniając, że właśnie taka dyskusja się toczy, polityk wyraził przekonanie, że – jak mówił – „w ciągu kilku tygodni, a więc pewnie na początku października jesteśmy w stanie podpisać nową umowę koalicyjną i doprowadzi do rekonstrukcji rządu”.

 

 

AB, PAP

NaszDziennik.pl